swiecicki.png

W Sejmie powstała wczoraj nowa podkomisja do spraw SKOK. Jej przewodniczącym został poseł Marcin Święcicki, który był gościem Jacka Żakowskiego w Poranku Radia TOK FM.

Efektem jej prac komisji może być powołanie komisji śledczej, która będzie miała przyjrzeć się kasom. - Tę komisję już wcześniej trzeba było powołać mówił w Poranku Radia TOK FM Marcin Święcicki, szef podkomisji. - Ale komisja śledcza to ciężka machina, to świadkowie, długie godziny. Nie wiadomo, czy w okresie wyborczym taka machina wypełni swoje zadania - wskazywał.

Jacek Żakowski: Został pan przewodniczącym podkomisji, której efektem ma być decyzja, czy powołać komisję śledczą.

Marcin Święcicki: To może być jeden z efektów pracy, bo nie wykluczam, że i ta komisja wyświetli pewne rzeczy, które wszystkich zbulwersowały. Jak to możliwe, że w ciągu roku SKOK trzeba wypłacić 3 mld zł, skoro przez 20 lat ten fundusz obejmujący wszystkie banki w Polsce potrzebował wypłacić raptem 800 mln?

Zawalił się cały system parabankowy. Te 3 mld to koniec? Czy będziemy płacili dalej?

- W tej chwili wprowadzono zarządy komisaryczne w 20 SKOK-ach. Ale jeszcze kilka kas jest zagrożonych. Czy uda się dla nich znaleźć rozwiązanie? Sprawa jest otwarta. Ale wszystkie wkłady do 100 tys. euro są objęte gwarancjami funduszu.

Gdyby PiS udało się zablokować nowelizację ustawy, czy ludzie traciliby pieniądze?

- W kasie krajowej jest fundusz stabilizacyjny, ale on by nie wystarczył. To kilkadziesiąt milionów złotych.

Symboliczna kwota.

- Tego ciężaru by nie udźwignął.

Komisja powstanie w następnej kadencji Sejmu?

- Powołać można, zbierając się kilka razy w tygodniu można jeszcze odbyć sporo posiedzeń. Ale komisja śledcza to ciężka machina, to świadkowie, długie godziny. Nie wiadomo, czy w okresie wyborczym taka machina wypełni swoje zadania.

Komisja byłaby dobra czy nie?

- Tę komisję już wcześniej trzeba było powołać. Bo jak to się dzieje, że fundacja służąca celowi publicznemu nagle z 70 mln zł staje się własnością prywatną? Być może wszystko było zgodne z prawem, ale jak to się stało? Dochodzą do nas słuchy, że SKOK-i musiały płacić rozmaite daniny kasie krajowej. Przymusowo. A kasa krajowa zlecała fundacji szkolenia i zmuszała kasy, by brały w nich udział. Czy tu nie było konfliktu interesów i prywaty?

To gołym okiem widać. Ale prowadziło to do nielegalnych działań?

- Sprawa jest o tyle trudna, że trzeba udowodnić niegospodarność. Ale tam są jeszcze inne zagadkowe rzeczy. SKOK Holding w Luksemburgu. Spółki, w których SKOK-i musiały się ubezpieczać. Kilkaset milionów złotych popłynęło do spółki ubezpieczeniowej i jesteśmy ciekawi, co się z tymi pieniędzmi stało. Nikt tego nie kontrolował.

Dlaczego? Ja jestem wielkim zwolennikiem kas oszczędnościowo-pożyczkowych. To taka dobra tradycja samoorganizacji. A tu się to zdeprawowało. Ta deprawacja była błędem czy intencją?

- Może złożyło się jedno i drugie. To że ta fundacja miała kontrolować kasę krajową, która miała być emanacją tych wszystkich kas, to było poważne wypaczenie. Podobnie fakt, że te kasy liczyły dziesiątki tysięcy osób rozsianych po całym kraju. Jeśli na walne zgromadzenie członków, których jest 50 tys., przychodzi 50 osób, pracowników kasy, to jest kompletne wypaczenie.

Będzie termin dojścia do jakichś wniosków, czy zacznie się brazylijski serial?

- Termin wyznacza koniec kadencji. Ale do wakacji chcemy zrobić jak najwięcej. (...)

Cała rozmowa: tokfm.pl

Foto: PAP


bg Image