schetyna9.png

Mamy informacje ze służb, że za zamachem w Tunezji stoją grupy związane z Państwem Islamskim. Formuła foreign fighters, czyli taka obecna m.in. w Europie Zachodniej, funkcjonuje także w Tunezji - mówi minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna.

Konrad Piasecki: Panie ministrze, znamy już ostateczną liczbę polskich ofiar zamachu w Tunisie?

Grzegorz Schetyna: To, co możemy teraz potwierdzić, o godz. 8 rano, to na pewno są dwie osoby zabite w wyniku zamachu, dwie osoby zaginione, których służby tunezyjskie nie mogą odnaleźć i dziewięć osób, które znajdują się w dwóch w szpitalach, z ranami ortopedycznymi, z postrzałami, ich stan jest stabilny, ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Rozumiem, że jest tak, że liczba ofiar wśród Polaków może wzrosnąć do czterech, ale nie powinna już bardziej wzrosnąć.

Tak. Mamy nadzieję, że te osoby odnajdą się, że nie będzie już takiego czarnego scenariusza. Pozostałe osoby z tej wycieczki wróciły, są w Hammamet, w hotelu, z którego wczoraj rano wyjechały zwiedzać muzeum Bardo.

Skąd w ustach marszałka Sejmu wzięła się w takim razie liczba siedmiu osób?

Nie wiem, jakie były źródła, też byłem absolutnie zaszokowany, bardzo intensywnie to sprawdzaliśmy wczoraj. Służby tunezyjskie, ministerstwo spraw wewnętrznych Tunezji, zmieniały liczbę wszystkich ofiar, ale to wynikało z tego, że po akcji antyterrorystycznej odnaleziono następne ofiary w muzeum. Stąd ta liczba się zmieniała.

W każdym razie nie jest tak, że to MSZ był źródłem wiedzy marszałka Sejmu o siedmiu ofiarach wśród Polaków.

Nie, niemożliwe, bo nie mieliśmy tej wiedzy, cały czas ją ustalaliśmy, cały czas konsulowie pracowali. Całą noc to trwało.

Mówi pan: życie rannych Polaków nie jest zagrożone. Ale czy to są osoby, które pozostaną w Tunezji, czy będziecie starali się je sprowadzić do Polski?

Za kilkadziesiąt minut ląduje samolot, który dzięki ministrowi obrony narodowej udało nam się zorganizować i wysłać do Tunisu. Jest tam czterech lekarzy. Jeden ze znajomością języka arabskiego. Jest tam czterech psychologów, są konsularnicy, którzy będą organizować pomoc na miejscu także tym, którzy są poza szpitalami i osoba od łączności. W ciągu kilku godzin dzisiejszego dnia będziemy mieli wiedzę, jakie są następne kroki także tych, którzy są tam w Tunezji.

Czy to jest tak, że polscy konsulowie mają kontakt ze wszystkimi ofiarami rannymi i ich rodzinami, czy tam jest na tyle niestabilnie, jest bałagan, że to jest nie do opanowania?

Jesteśmy w szpitalu, więc mamy kontakt z lekarzami, ale też będziemy chcieli przeprowadzić własne badania, żeby mieć pewność co do stanu zdrowia tych osób, które są ranne. Ale oczywiście tak jak pan redaktor mówi, tam sposób organizowania tej pomocy nie jest taki przejrzysty. Tunezja nie ma doświadczeń w takich atakach. Musimy sobie radzić, ale mamy pełną wiedzę.

Czy umie pan odtworzyć przebieg tych wczorajszych wypadków, tego ataku? Co tam się wydarzyło? Jak zginęli Polacy? Czy to były ofiary, które były w muzeum, czy to był ostrzelany autokar? Bo były bardzo różne informacje.

Ciągle tego nie wiemy. Te informacje ciągle się potwierdzają. Co opis, co świadek jest troszeczkę inne spojrzenie. Ciągle nie mamy wiedzy, jak to wyglądało do końca w muzeum i ile osób tam zginęło. Poczekajmy. Na razie mieć pewność, zidentyfikować, odnaleźć dwie ostatnie osoby, mieć pewność, że liczba, lista Polaków zabitych, rannych, odnalezionych jest zamknięta, a dopiero wtedy robić następne kroki.

Teraz pytania do polityka. Pan ma jakieś podejrzenia, przesłanki kto stoi za tym atakiem?

Mamy przesłanki, mamy informacje ze służb. To jest to co mówimy od miesięcy, czy od lat. Tunezja i Egipt to nie są kraje, które są najlepszym kierunkiem wakacyjnym, turystycznym. Szczególnie miejsca wielkich miast, te poza resortami, poza hotelami. Dzisiaj to powtarzamy. Idzie sezon wakacyjny i trzeba dobrze znaleźć swój pomysł na wakacje, żeby przeżyć je w bezpieczny sposób.

Ale za tym zamachem stoją jakieś struktury Państwa Islamskiego, Al-Kaidy, czy to są jakieś grupy bojowników, którzy przenikają na przykład z Libii?

To są grupy związane z Państwem Islamskim. Są takie sygnały. Formuła foreign fighters, czyli taka bardzo obecna też w Europie Zachodniej, funkcjonuje także w Tunezji. (...)

Cała rozmowa: rmf24.pl


bg Image