augustyn.png

Można było zorganizować spotkanie dzieci z głową państwa, gdyby to nie było w konwencji kampanii wyborczej. Szkoła powinna być apolityczna - mówi w "Salonie politycznym Trójki" wiceminister edukacji Urszula Augustyn.

Bronisław Komorowski kontynuuje objazd kraju "Bronkobusem". We wtorek odwiedził m.in. Aleksandrów Kujawski, gdzie przywitały go dzieci z okolicznych szkół i przedszkoli. Niektóre trzymały w rękach tabliczki i flagi z napisem "Popieram Komorowskiego", które otrzymały od wolontariuszy ze sztabu wyborczego. Spotkanie odbyło się w czasie, kiedy uczniowie powinni być na lekcjach. Burmistrz miasta twierdzi, że była to dla nich lekcja wychowania obywatelskiego. MEN zarządziło kontrolę.

Urszula Augustyn mówi, że jeszcze nie zapoznała się wyjaśnieniami w tej sprawie, bo najpierw trafiły one na biurko minister edukacji Joanny Kluzik-Rostkowskiej. Zapewniała jednak, że zrobi to jeszcze w piątek.

- Zabrakło tu odrobiny wyobraźni i tylko o to mam pretensje. Można było, nie rozdzierając szat, tylko idąc po rozum do głowy, zorganizować spotkanie dzieci z głową państwa, gdyby to nie było w konwencji kampanii wyborczej. Kontekst kampanijny mi się nie podoba i wolałabym, żeby dzieci w taką grę nie wciągać - mówi pełnomocnik rządu ds. bezpieczeństwa w szkołach.

Zdaniem wiceminister edukacji szkoła nadużyła swoich praw. - Jeżeli jest możliwość spotkania prezydenta kraju w jakiejś miejscowości, w której kiedy indziej się to nie wydarzy, to warto z tego skorzystać. Ale tu kontekst zmienia kampania wyborcza. Dzieci mogą pójść, w ramach lekcji z nauczycielem, zobaczyć, jak wygląda kandydat na prezydenta. Tu absolutną przesadą było wkładanie dzieciakom do rączek transparentów czy plansz, na których były konkretne wyrazy poparcia. Jest różnica między zobaczeniem kandydata a wkładaniem dzieciom w ręce konkretnych emblematów, które dotyczą kampanii - podkreśla gość Trójki.

- Kuratorium Oświaty powinno przypomnieć szkole w Aleksandrowie Kujawskim, że szkoła jest apolityczna. Takie spotkanie z prezydentem, nawet w realiach kampanijnych, w których się obecnie znajdujemy, mogło się odbyć, ale nie na trasie kampanii - ocenia Urszula Augustyn i dodaje, że w szkole są nie tylko nauczyciele, lecz także rodzice. - Takie rzeczy nie dzieją się z godziny na godzinę i można je spokojnie uzgodnić - zaznacza.

Urszula Augustyn mówiła także o systemie awansu nauczycieli, Karcie Nauczyciela i godzinach otwarcia przedszkoli.

Źródło: polskieradio.pl


bg Image