Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/wmediach/siemoniak3.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/wmediach/siemoniak3.png'
siemoniak3.png

Ministerstwo Obrony Narodowej zapytało Amerykanów o możliwość zakupu pocisków manewrujących Tomahawk. Cała operacja zakupu pocisków będzie wymagała jeszcze wielu skomplikowanych operacji. Ale chcemy uruchomić postępowanie jeszcze w tym roku - mówił w "Sygnałach Dnia" wicepremier, minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak.

Krzysztof Grzesiowski: Wicepremier i minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak. Dzień dobry, panie premierze.

Tomasz Siemoniak: Dzień dobry panom, dzień dobry państwu.

Dobrą datę sobie wybraliśmy na spotkanie, a właściwie pan się zdecydować przyjąć zaproszenie właśnie dzisiaj, 12 marca, czyli w 16. rocznicę przystąpienia Polski do Paktu Północnoatlantyckiego.

To prawda. Przypada ta rocznica, ale podobnie jak rok temu, gdy mieliśmy okrągłą piętnastą, nie świętowaliśmy ze względu na sytuację, ze względu na to, co się dzieje w Europie, ze względu na to, co się dzieje na wschód od Polski. I podobnie dzisiaj NATO raczej skupia się na tym, co może robić, co powinno robić, aby wzmacniać swoją siłę we wschodniej Europie, a nie na świętowaniu. To nie jest czas na święta.

Ale warto o tym pamiętać, że to dzisiaj akurat rocznica. Panie premierze, dwie kwestie. Po pierwsze Dziennik Gazeta Prawna dzisiejszy z informacji, do których dziennik dotarł, wynika, że resort obrony zapytał Amerykanów o możliwość zakupu pocisków manewrujących Tomahawk. Czy to prawda?

To prawda, potwierdzam tę informację. Przygotowujemy się do postępowania na okręt podwodny nowego typu i jedną ze zdolności, co do których chcemy, żeby on posiadał, jest właśnie posiadanie pocisków manewrujących. Chcąc rozszerzyć tutaj i powiększyć konkurencję, pytamy, czy poszczególne państwa byłyby gotowe takie pociski nam dostarczyć. To jest tak wysoko zaawansowana broń, że w każdym państwie wymaga specjalnej zgody. Po prostu musimy to wiedzieć.

Znaczy to jest konkretnie broń amerykańska. Rozumiem, że jak jest pytanie, to będzie odpowiedź, a jeśli odpowiedź będzie pozytywna, to znaczy, że kupujemy?

Pytamy też inne kraje w tej sprawie. Tutaj ci, co śledzą uważnie tę sprawę, wiedzą, że sprawa była analizowana długo, czy nasze okręty przyszły, nasze okręty podwodne powinny mieć taką zdolność. Podjąłem w zeszłym roku decyzję, że tak po wnikliwych analizach i pytamy wszystkich, którzy są w stanie taką broń dostarczyć, także akurat partnerów amerykańskich.

A jaka jest perspektywa czasowa w przypadku, o którym mówimy, czyli pociski, okręty podwodne? Na ile lat to jest obliczone?

Takie sprawy nie trwają szybko. Chcemy uruchomić postępowanie jeszcze w tym roku. W planie rozwoju Marynarki Wojennej jest pozyskanie trzech okrętów podwodnych do 2030 roku, więc chcemy w tym roku uruchomić, natomiast będzie to wymagało jeszcze wielu skomplikowanych czynności. Sama produkcja też trwa kilka lat. Ale podkreślę, zaczęliśmy realizować program rozwoju Marynarki, już w przyszłym roku będą wodowane pierwsze okręty od 85 roku, nowe okręty: niszczyciel min Kormoran 2 i okręt patrolowy Ślązak. Wszystko idzie zgodnie z planem.

A czy prawdą jest, panie premierze, że w tym roku w czerwcu dojdzie do ćwiczeń tzw. szpicy natowskiej? Na terenie Polski, oczywiście.

Potwierdzam także i tę informację. Ona zresztą pochodzi z Brukseli z Kwatery Głównej NATO. Intensywnie przygotowujemy się do tego, aby tymczasową szpicę szybko w Polsce i w innych krajach przećwiczyć, stąd termin czerwcowy. Przypomnę, od 1 stycznia działa tymczasowa szpica, zaangażowani są w nią Niemcy, Holendrzy, Norwegowie, Polacy i Czesi. I zapadła decyzja, tu włączą się także Amerykanie, żeby przeprowadzić ćwiczenia w czerwcu na jednym z polskich poligonów. Chcemy w praktyce przećwiczyć zdolność do przerzutu i do zaangażowania tych sił. Nazwa oficjalna to są siły natychmiastowego reagowania. I myślę, że to jest bardzo także wyrazisty sygnał tego, że NATO swoje zobowiązania i swoje decyzje z Newport traktuje poważnie.

Jaka liczba żołnierzy może wziąć udział w takich manewrach?

W grę wchodzi 5000 żołnierzy, czyli tak właśnie, jak ta szpica jest konstruowana. Chodzi o to, żeby natychmiast móc przerzucić w to miejsce, gdzie jest potrzeba właśnie tylu żołnierzy.

 Panie premierze, Rosja wycofała się z traktatu, dokładna nazwa: o konwencjonalnych siłach zbrojnych w Europie. Czy w ten sposób państwa NATO tracą kompletnie orientację w tym, w jakim kierunku będą szły działania armii rosyjskiej, jak będzie wyglądało przemieszczanie wojsk, jak będzie wyglądało przemieszczanie sprzętu, konwencjonalnego – podkreślmy to słowo.

Pamiętajmy, że Rosja w 2007 roku zawiesiła swoją obecność w tym traktacie, więc praktycznie on Rosji nie obowiązywał. Tę ostatnią decyzję władz rosyjskich odbieram jako bardzo zły sygnał polityczny, bo tutaj faktycznie nic się nie zmienia, skoro ten traktat Rosja dla siebie zawieszała. Jest to kolejny element budowania napięcia w Europie i takiego powiększania braku zaufania. Myślę, że to jest rzecz, z której Europa, NATO, Unia Europejska powinny wyciągnąć wnioski, bo to kolejna zła decyzja.

A czy ta decyzja może mieć coś wspólnego, czyli takie ostateczne wycofanie się, bo jak pan wspomniał wcześniej, Rosja zawiesiła swój udział w traktacie, czy ta decyzja może mieć związek z faktem wysłania przez Stany Zjednoczone sprzętu na Łotwę i wkrótce w następnym tygodniu grupy kilku tysięcy żołnierzy?

Trudno czasami wiązać decyzje Rosji z jakimiś konkretnymi zdarzeniami. Zwrócić trzeba uwagę na taką stronę formalną. Akurat Łotwa nie jest stroną tego traktatu. On zresztą w ogóle jest bardzo skomplikowany, bo został zawarty w 90 roku jeszcze między NATO i Układem Warszawskim i niektórych państw nie obowiązuje. Co do Rosji są wyłączenia, np. warto wspomnieć, że Obwód Kalinigradzki jest z tego traktatu wyłączony. Więc rozgrywa się to na płaszczyźnie czysto politycznej, tu nie chodzi o jakieś konkretne działania czy konkretne zapisy. Rosja chce pokazać wszystkim, że ostatecznie wypisuje się z traktatu, który zakończył zimną wojnę. Ten 90 rok, ostatnie tchnienia Układu Warszawskiego i ten traktat, właśnie ten traktat miał ustanowić zupełnie inne reguły gry w Europie. Jeżeli po 25 latach Rosja mówi temu traktatowi ostateczne nie, to znaczy, że mamy tutaj nową sytuację.

No to w takim razie jak z punktu widzenia NATO kontrolować system uzbrojenia konwencjonalnego Rosji wtedy, kiedy nie są już uczestnikami tej konwencji, tego porozumienia? Są inne sposoby, inne środki?

NATO na pewno wyciągnie z tego wnioski i oczywiście każdy pakt wojskowy czy każde państwo ma tutaj rozmaite możliwości kontrolowania, są inne traktaty, np. traktat o otwartych przestworzach, który mówi o możliwości dokonywania inspekcji z powietrza. Myślę, że NATO wyciągnie wnioski z tej sytuacji. Zresztą przecież przez 8 lat ten traktat nie obowiązywał, więc Sojusz wypracował tutaj metody działania w tej sprawie. A zdolności rozpoznawcze we współczesnym świecie są duże, technologie rozpoznania są bardzo wyrafinowane i nowoczesne. (...)

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image