kluzik.png

Rodzice sześciolatków mają wybór czy posłać swoje dziecko do szkoły czy opóźnić ten krok. O ocenę ich przygotowania lub nie do podjęcia edukacji szkolnej mogą poprosić specjalistów poradni psychologiczno-pedagogicznej – przekonywała w „Polityce przy kawie” minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska.

W ubiegłym tygodniu NIK opublikowała raport dotyczący polskiego systemu egzaminacyjnego. Wynika z niego m.in., że co czwarta praca egzaminacyjna w polskich szkołach, której ocena została zakwestionowana na wniosek zdającego, okazała się źle sprawdzona, ale urzędnicy nie przykładają się do ważnych dla uczniów testów już na poziomie ich układania, a zadania sprawdzane są na niereprezentatywnych grupach uczniów.

Egzaminatorzy sprawdzając prace maturalne popełnili błędy, ale na pewno nie na poziomie 26 procent, o których mówi NIK – mówiła minister edukacji w TVP1. Z wyliczeń ministerstwa wynika, że zaledwie w sześciu procentach zakwestionowanych przez maturzystów ocen zostały zmienione świadectwa, dlatego, że egzaminator popełnił jakiś błąd.

Błędy się zdarzają. Po to jest cała procedura odwołań. Człowiek jest istotą omylną i nikt nie zagwarantuje, że żaden ze 130 tysięcy egzaminatorów, którzy są przygotowani do przeprowadzania matur nigdy nie popełni żadnego błędu – przekonywała. – Tworzenie nastroju, że tych błędów jest bardzo dużo to przesada. Ja tego nie rozumiem – dodała.

Minister czeka na orzeczenie sądu

Minister edukacji z cierpliwością i pokorą czeka na orzeczenie sądu rozpatrującego skargę maturzystki, która wytoczyła proces Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Dziewczyna twierdzi, że niesłusznie nie zaliczono jej odpowiedzi na trzy pytania na egzaminie z biologii. Przez to nie dostała się na dzienne studia stomatologiczne, o których marzyła. Zabrakło jej jednego punktu. Kluzik-Rostkowska nie chce wypowiadać się na ten temat dopóki nie zapadnie wyrok.

Joanna Kluzik-Rostkowska przekonywała, że rodzice sześciolatków mają wybór czy posłać swoje dziecko do szkoły czy opóźnić ten krok. O ocenę ich przygotowania lub nie do podjęcia edukacji szkolnej mogą poprosić specjalistów poradni psychologiczno-pedagogicznej. Jednocześnie powiedziała, że kolejny raz mamy sytuację, że część rodziców idzie do poradni psychologiczno-pedagogicznej w marcu, bo to jest czas naboru do przedszkola i na wszelki wypadek chcą mieć dokument, który pozwoli zostać dziecku w przedszkolu, jeśli w przyszłości podejmą taką decyzję. – Jeśli ktoś naprawdę stawia sobie znak zapytania czy dziecko dojrzało do szkoły czy nie, to ja bardzo proszę, aby poszedł do tej poradni w maju lub w czerwcu. Badanie dojrzałości sześciolatka w lutym czy w marcu kiedy wybiera się do szkoły we wrześniu to jest zdecydowanie przedwcześnie – powiedziała.

Karta Nauczyciela do zmiany

Minister edukacji przypomniała, że Karta Nauczyciela to dokument z innego czasu politycznego i społecznego, bo to pierwsza ustawa stanu wojennego. – Trzeba zbudować nową ustawę. Aby zrobić to dobrze minister edukacji będzie potrzebował około dwóch lat. Rok poważnych rozmów i rok przeprowadzania ustawy przez sejm – oceniła. Jeżeli Związek Nauczycielstwa Polskiego jest gotów wziąć odpowiedzialność za zmiany w Karcie Nauczyciela już teraz jestem gotowa do rozmów.

Źródło: tvp.info


bg Image