schetyna2.png

Wspólna armia UE to jest bardzo ryzykowny pomysł. To jest pomysł, o którym dobrze się opowiada, natomiast jeżeli się rozbiera go i szuka konkretu, to tych konkretów brak. Ja jestem zwolennikiem wzmacniania siły NATO - mówił w Radiu ZET minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna.

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna, wita Monika Olejnik, dzień dobry panie ministrze.

Grzegorz Schetyna: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

„Zgoda i bezpieczeństwo - hasło Bronisława Komorowskiego kojarzy mi się z prezerwatywami” - tak mówi Leszek Miller.

To kolejna niefortunna, taka niesmaczna wypowiedź byłego premiera i lidera SLD. Trzeba wiedzieć kiedy i co można powiedzieć, to jest takie korzystanie, nie wiem szukanie pomysłu zwrócenia na siebie uwagi, w związku z tym, że pomysł na kampanię prezydencką nie wypalił, zostały komentarze, średnio dowcipne.

Nie daje pan wiary, nie wierzy pan, że pani Ogórek może coś zdołać?

Sondaże są bezwzględne tutaj. Jednak cokolwiek by nie mówić ludzie chcą prawdziwego wyboru, między koncepcją funkcjonowania państwa, taką wizją jak państwo ma funkcjonować wewnątrz, ale też na zewnątrz, jak mają wyglądać sojusze, polityka bezpieczeństwa, co musimy zrobić żeby dać gwarancje temu, co jest najważniejsze.

Czułby się pan bezpiecznie z prezydentem Dudą?

Problem jest taki, uważam bardzo celnie poruszony także w wystąpieniu pani premier Kopacz w czasie sobotniej konwencji Bronisława Komorowskiego, że Andrzej Duda jest kandydatem zastępczym. Wiadomo, jak jest skonstruowany PiS, że liderem PiS takim niekwestionowanym jest Jarosław Kaczyński i on jest szefem wszystkich projektów, kandydatem na premiera, też osobą, która ma największy wpływ na politykę PiS, więc zastępczy kandydat. Zastępczemu kandydatowi trudno przedstawić wiarygodną wizję Polski, jak ma wyglądać przez pięć, dziesięć lat. 

No tak, ale to jest taka chyba kpina z Dudy, z Andrzeja Dudy, jeżeli premier Kopacz mówi, że kto odbierze telefon w nocy, jak coś ważnego się wydarzy, jak będzie kryzys? 

No pewna retoryka, licentia poetica wystąpienia, ale jest coś na rzeczy przyzna pani redaktor, że pięć lat temu mieliśmy prawdziwy wybór. Przecież Jarosław Kaczyński stanął przeciwko Bronisławowi Komorowskiemu i to były dwie wizje państwa, tak, Polski na następne lata, szczególnie w tak dramatycznej sytuacji, jak po katastrofie smoleńskiej. Więc to był prawdziwy wybór, prawdziwy wyścig prezydencki. Teraz tego nie ma. Teraz jest jednak szukanie czegoś innego, bo słyszymy, że tak naprawdę PiS chce inwestować w wyborach parlamentarne, że Duda ma być kandydatem na premiera itd., itd., to już pojawia się teraz.

No tak, ale jak pan patrzy na badania, to nie jest wykluczone, że dojdzie do drugiej tury. 

Tak, tak jak w wyborach prezydenckich bardzo często dochodzi, bardzo rzadko rozstrzyga się pojedynek w pierwszej turze. Podobnie było pięć lat temu, też była duża przewaga kandydata PO, Bronisława Komorowskiego, później te wyniki się zbliżały, a później była druga tura, to tak zawsze jest. Ważne jest żeby była duża frekwencja i żeby była prawdziwa debata, jaka jest wizja Polski.

No właśnie, dlatego Andrzej Duda chce żeby była debata przed pierwszą turą wyborów, słusznie, czy nie słusznie? 

Nie, jeżeli słyszę, że jest kilkunastu kandydatów, no trudno sobie wyobrazić, dlaczego wybierać jednego kandydata, a nie pozostałych kilkunastu, to jest nie w porządku uważam i to traktuję jako taki elementarz w polityce, że tak debata, ale przed drugą turą, jeżeli będzie dwóch kandydatów, tych, którzy będą rozstrzygać między sobą ten wyścig. 

Ale 26 marca okaże się kto jest prawdziwym kandydatem i wtedy może być na przykład pięciu kandydatów i nie powinien prezydent Komorowski z nimi debatować według pana?

Ale z całą piątką, z poszczególnymi...

Tak.

A dlaczego nie oni między sobą? Bo to jest pytanie... 

Oni między sobą, a prezydent, co by zaszkodziło prezydentowi?

Tylko jest pytanie, ja powiem tak szczerze, ja jestem zwolennikiem, dla mnie wzorem są wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych, bo to wtedy naród ma wiedzę i takie głębokie przekonanie, że wybiera tę osobę, której oddaje odpowiedzialność za swój los, swoich dzieci i swojego państwa. I podobnie powinno być w Polsce. A tam, w Stanach Zjednoczonych ta debata jest absolutnie kluczowa, ona jest najważniejsza. Ona wpływa, często było tak, że wpływała, Nixon przegrał przecież wybory właśnie dlatego, że przegrał debatę, więc chciałbym żeby tak było w Polsce. Jeżeli myśląc w takiej wizji, widząc tak politykę, no to wtedy ta debata ma sens, ale przed drugą turą, przed ostatecznym rozstrzygnięciem.

Pan mówi, że coś się skończyło, bo powinien Jarosław Kaczyński kandydować, ale coś się skończyło, nie ma Donalda Tuska, jest w Brukseli, jest Ewa Kopacz, którą też można nazwać, że jest zastępczym Donaldem Tuskiem tak jak Andrzej Duda jest zastępcą Jarosława Kaczyńskiego.

Nie, no tak, ale Donald Tusk awansował i jest prezydentem Europy, szefem, przewodniczącym Rady Europejskiej, no nikt nie mówił, że dożywotnio będzie szefem Platformy Obywatelskiej, na to się nie umawialiśmy. Pani premier Kopacz pełni obowiązki szefa Platformy, jest premierem, po wyborach będziemy mieli wybory w Platformie, to wszystko jest, naprawdę to wygląda, Platforma pokazuje, zdaje egzamin z takiej politycznej dojrzałości, to wszystko jednak dzieje się krok po kroku i ma swój sens. 

Ale myśli pan, że tym paliwem dobrym dla Bronisława Komorowskiego jest to, co zrobiła pani premier Ewa Kopacz, że straszenie PiS, że tutaj ten PiS czyha za drzwiami, że to za chwilę zobaczymy Antoniego Macierewicza, Jarosława Kaczyńskiego, że Andrzej Duda nie będzie prezydentem, który sam będzie odbierał telefon.

Ale przyzna pani, pani redaktor, że nie ma Antoniego Macierewicza od kilku miesięcy w przestrzeni publicznej. Nie wiem co takiego się stało, że on na razie, nagle zniknął, znaczy to się stało, że został schowany, więc warto przypomnieć i przywołań jak będzie wyglądać Polska po wyborach, jak będzie wyglądał obraz PiS, jak będzie polityka PiS wyglądać. I dlatego o tym mówimy.

Czyli też pan uważa, że Jarosław Kaczyński boi się Komorowskiego, jak Ewa Kopacz.

Jarosław Kaczyński w moim przekonaniu będzie robił wszystko żeby PiS wygrał wybory, żeby mógł stworzyć koalicję większościową i żeby zostać premierem, to jest jego polityczny cel. I uważam, że będzie konsekwentny i prawdziwa, dzisiaj jest pierwsza odsłona takiej prawdziwego pojedynku Platforma - PiS, mówię o wyborach prezydenckich, ale to ostateczne starcie odnośnie wizji Polski i Polski na następne nawet nie cztery lata, ale do końca perspektywy finansowej, być może na pięć, dziesięć lat, to starcie odbędzie się, będzie miało miejsce w październiku i to będzie starcie między Platformą a PiS, nie ma ważniejszych, nie będzie ważniejszych wyborów odnośnie jakby decyzji, w którą stronę Polska pójdzie dlatego o tym mówimy dzisiaj.

Przegrana Bronisława Komorowskiego oznacza przegraną w wyborach parlamentarnych Platformy Obywatelskiej.

Nie uważam żeby Bronisław Komorowski, to zawsze jest, zawsze wyborcy decydują, ale uważam, że jego wielka inwestycja, te pięć lat prezydentury, jeżeli do tego dodamy aktywną taką emocjonalną obecną kampanię, to ma wielkie szanse żeby rozstrzygnąć i żeby wygrać te wybory. Polacy go akceptują, Polacy go lubią, zgadzają się z jego wizją państwa polskiego, taką obywatelską i otwartą. (...)

Cała rozmowa: radiozet.pl


bg Image