Kidawa-Bonska.png

Premier nie straszy PiS-em, tylko nazywa rzeczy po imieniu - tak Małgorzata Kidawa-Błońska broniła wystąpienia Ewy Kopacz podczas sobotniej konwencji Bronisława Komorowskiego. - Przemówienie dobrze zdiagnozowało sytuacje polityczną w Polsce - powiedziała w "Salonie politycznym Trójki".

Szefowa rządu mówiła między innymi, że zrobi wszystko, by obecny prezydent wygrał wybory już w pierwszej turze i sugerowała, że Jarosław Kaczyński boi się stanąć do walki i chowa się za "technicznym kandydatem". - Nie chciałabym, żeby Andrzej Duda wygrał wybory, bałabym się jego niekompetencji - przyznała Małgorzata Kidawa-Błońska.

Jej zdaniem, na niekorzyść Andrzeja Dudy przemawia to, że nie pokazał się dotąd jako polityk samodzielny. Rozmówczyni Beaty Michniewicz dodała, że odnosi wrażenie, iż w PiS tylko jedna osoba podejmuje decyzje - Jarosław Kaczyński - a inni politycy tej partii realizują jego scenariusz. (…) W PO nikt nikomu nie narzuca tego, co ma robić - mówiła.

Rzecznik rządu przyznała, że może dojść do debaty prezydenckiej, jednak powinna ona odbyć się tylko w formule "jeden na jednego". Wybory prezydenckie zaplanowane są na 10 maja 2015 roku. Ewentualna druga tura - dwa tygodnie później.

Gość Trójki uważa, że premier Ewa Kopacz jest samodzielnym politykiem. - Kilka miesięcy sprawowania urzędu pokazało, że nie boi się trudnych wyzwań i czasami podejmuje pewne działania wbrew opinii publicznej - powiedziała Małgorzata Kidawa-Błońska. Jako przykład podała działania dotyczące przyjęcia ustawy umożliwiającej przeprowadzenie reprywatyzacji w kopalniach.

Małgorzata Kidawa-Błońska powiedziała, że Polscy doradcy i szkoleniowcy wojskowi nie pojadą na Ukrainę. - Ukraińcy przyjadą do nas. Nasze ośrodki szkoleniowe są znacznie lepiej przygotowane, a koszty będą zdecydowanie mniejsze - dodała.

Rzecznik rządu mówiła także o proteście pielęgniarek i ustawie dotyczącej in vitro.

Źródło: polskieradio.pl


bg Image