Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/wmediach/kidawa5.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/wmediach/kidawa5.png'
kidawa5.png

Muszą być bardzo jasne procedury, zasady, jak metoda in vitro ma być stosowana, żeby Polacy mieli poczucie bezpieczeństwa i pewność, że ktoś nad tym czuwa - powiedziała w "Sygnałach Dnia" Małgorzata Kidawa-Błońska, rzecznik rządu.

Zuzanna Dąbrowska: Naszym gościem w Sygnałach dnia jest minister Małgorzata Kidawa-Błońska, rzeczniczka rządu.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Dzień dobry, witam państwa.

Pani minister, w Senacie doszło do lekkiego wypadku przy pracy chyba, senacka komisja odbyła się pod nieobecność kilku senatorów Platformy Obywatelskiej i utknęła w niej konwencja o przeciwdziałaniu przemocy domowej, w tym przemocy wobec kobiet, konwencja, której przyjęcie właściwie już odtrąbiono, kiedy wyszła z Sejmu.

Bo najtrudniej było przeprowadzić konwencję przez Sejm. Rzeczywiście w Senacie konwencja była rozpatrywana w 3 komisjach. Wydarzył się wypadek przy pracy, kilku naszych senatorów z różnych powodów nie było na komisji. Ja mam nadzieję, że spokojnie zostanie to nadrobione i będziemy wkrótce mogli powiedzieć, że konwencja została przyjęta przez polski parlament.
Środowiska związane z ruchami kobiecymi czy feministycznymi mówią, że to taka próba niestawiania Bronisława Komorowskiego w trudnej sytuacji, który, dopóki nie dostanie na biurko konwencji do podpisania ustawy o ratyfikowaniu, a potem samej konwencji, no to może mówić i do lewej, i do prawej strony to, co obie chcą usłyszeć.
Ale wydaje mi się, że pan prezydent Komorowski nie ma problemu z konwencją, tylko ważne, żeby ten dokument trafił do niego. Ja wiem, że to budzi wiele emocji, jedna i druga strona robi wszystko, żeby albo mówić, że ta konwencja nie wyjdzie z parlamentu, albo że pan prezydent nie będzie chciał jej podpisać. To jest dokument prawny, dokument bardzo ważny i należy go rozpatrywać w kwestiach prawnych, a nie światopoglądowych.

10 marca ma zostać przyjęty projekt ustawy o in vitro, to pani zapowiedziała...
Ma wyjść z rządu, tak...

Ma wyjść z rządu, tak.
...ma być rozpatrywany na Radzie Ministrów. Wczoraj odbył się Komitet Stały Rady Ministrów, dokument został przyjęty, tak że za dwa tygodnie zajmie się tym Rada Ministrów i mam nadzieję, że po tym dosyć odpowiedzialnie nad tym dokumentem będzie pracował parlament, bo naprawdę te ostatnie lata tej dyskusji o in vitro, o tym, że należy wprowadzić uregulowania, przecież wszyscy już mówią, że je trzeba wprowadzić, potem jest taka sytuacja, jak w Szczecinie, i wszyscy mówią: Boże, dlaczego nie mamy uregulowań prawnych. Więc (...)

W Szczecinie, gdzie – przypomnijmy – doszło do dramatycznej zupełnie pomyłki, kobieta urodziła nie swoje dziecko.

Dlatego muszą być bardzo jasne procedury, zasady, jak ta metoda – bardzo ważna dla wielu Polaków – ma być stosowana, żeby mieli poczucie bezpieczeństwa, że są zabezpieczenia, że ktoś nad tym czuwa, że wiemy, co dzieje się z tymi zarodkami. I ja przypomnę, że Polska jest chyba już ostatnim krajem w Europie, w którym żadnych uregulowań na ten temat nie ma. Oczywiście, dzieją się rzeczy dobre z in vitro, ale zawsze mogą być nieprawidłowości i ustawa uregulowanie jest konieczne.

Ale dlaczego tak jest, że trzeba się spieszyć, że trzeba na ostatnią chwilę, że nawet kiedy Platforma...

(...) że to jest ostatnia chwila, kiedy o in vitro mówimy od chyba siedmiu lat...

Bo to już jest po ostatniej chwili.

To jest po ostatniej chwili. Ja tylko jedno wiem – że ta debata, ta dyskusja, która odbywała się i w parlamencie, i w domach Polaków, była potrzebna, bo świadomość na temat tej metody, jak ona wygląda, jakie ma skutki, jest teraz zdecydowanie większa, a łatwiej podejmować decyzje o czymś, co się już zna.

A czy to nie jest tak, że nie chodziło o dyskusję przy stołach i w domach, tylko raczej w środku Platformy Obywatelskiej?

Ale Platforma to też są ludzie i mają takie same problemy, jak w domach czy parlamencie. W naszym klubie także trzeba było tę dyskusję odbyć, bo każdy ma inne podejście do tej sprawy, i trzeba było znaleźć wspólne stanowisko, mądre i rozsądne. I mam nadzieję, że tak się teraz stanie, że ta ustawa, która moim zdaniem jest dobrą ustawą, zabezpiecza te wszystkie rzeczy, które powinny być zawarte w tej ustawie, zostanie przyjęta przez Sejm.

A ile jest na to czasu? Ostatnie posiedzenie Sejmu będzie kiedy? Na początku sierpnia.

Nie, to nieprawda. Na początku sierpnia jest ostatnie w tym kalendarzu. Zawsze terminy posiedzeń Sejmu na każdy rok podawane są do sierpnia, do przerwy wakacyjnej i za chwilę pojawią się te po przerwie wakacyjnej. Tak że to nie jest tak, że w sierpniu (...)

Że takie długie wakacje aż do wyborów potem.

Nie, to tak nie ma. Sejm ma jeszcze wiele rzeczy, które musi dokończyć w tej kadencji, tak że na pewno we wrześniu posłowie będą pracować.

A kiedy odbędą się wybory parlamentarne?

W październiku prawdopodobnie.

No właśnie, tutaj termin... dużego pola manewru nie ma na wyznaczenie terminu, a sprawa jest ważna z kilku względów, między innymi tej długości kampanii po wakacjach, kiedy ona będzie najbardziej intensywna, kiedy po sierpniowej jednak kanikule wszyscy wrócą, partie powinny mieć czas, żeby się zaprezentować przed wyborami.

Na pewno tak, ale ja chciałabym i mam takie przekonanie, że uda nam się w parlamencie tę ustawę rozpatrzeć jeszcze przed wakacjami, do sierpnia sporo czasu. Projekt jest powszechnie znany, tak że mam nadzieję, że te prace mogą być zdecydowanie szybciej. Zresztą to kilka miesięcy, więc naprawdę można ustawę spokojnie przeprowadzić.

Nieoficjalnie parlamentarzyści Platformy mówią, że przepis zawarty w ustawie mówiący o tym, że procedura in vitro będzie dostępna nie tylko dla małżeństw, ale także dla par o niesformalizowanych relacjach, to jest taki paragraf oddany na pożarcie, że to będzie to pole kompromisu, z którego będzie można zrezygnować, żeby choćby środowiska związane z Kościołem mniej narzekały na ten projekt ustawy.

Znaczy ja powiem tak – zaskakuje mnie... Ja rozumiem, że intencje posłów, którzy nie chcieliby, żeby in vitro było metodą na zawołanie, że przychodzi i chcemy in vitro. We wszystkich ustawach, które były pisane i przygotowywane na temat in vitro w ostatnich latach nie było takiej możliwości, bo in vitro było zawsze dla par, które przeszły... wyczerpały wszystkie metody leczenia. Jeżeli jakaś para przez kilkanaście miesięcy, czasami przez kilka lat leczy się, przechodzi te wszystkie trudy tego leczenia, które są dosyć dotkliwe, bolesne, dające takie poczucie także stresu wielkiego, jeżeli taka para przychodzi ten cały proces i stara się o tę metodę in vitro, to trudno powiedzieć, że to nie jest para, która gwarantuje, że dziecko będzie wychowywane w domu, mające dwoje kochających się rodziców. To jest pokazanie, że para dobrze funkcjonuje. Więc myślmy raczej o tym, co ta para musi przejść, niezależnie, czy to jest para związana formalnie, czy małżeństwo.

I nie będzie rezygnacji posłów z tego przepisu?

Wydaje mi się, że to by było nawet niezgodne z Konstytucją.

Pani minister, czy w zeszłym roku w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych działała tajna grupa utworzona po to, by zbadać, czy za aferą podsłuchową stoją byli szefowie ABW, SKW i BOR oraz urzędujący obecnie szef CBA? Tak pisze dzisiaj Gazeta Wyborcza. Osobiście minister Sienkiewicz miał nadzorować tę tajną grupę.

Znaczy nic mi na ten temat nie wiadomo, działalność służb najczęściej objęta jest tajemnicą, dlatego wszystkie takie spekulacje czy wycieki, czy artykuły budzą duże emocje. Trzeba ten tekst przeanalizować i odpowiednie służby muszą odpowiedzieć na to pytanie i tezy zawarte w tekście.

Według informacji Gazety Wyborczej to była grupa, w której pracowali policjanci z Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji, oficerowie Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Ta sprawa może się stać kłopotem dla Platformy.

Znaczy na razie tej sprawy jeszcze nie ma, mamy artykuł w gazecie, który... na pewno nie można go zmarginalizować i powiedzieć, że nic się nie stało. Trzeba to sprawdzić, ale ja mówię – na ogół działania służb objęte są tajemnicą i zawsze, kiedy pojawiają się takie teksty, pojawiają się jakieś tajne informacje, trzeba zachować w ocenie tego bardzo dużą ostrożność.

A czy trzeba zachować dużą ostrożność w ocenie kandydata PSL-u na prezydenta, marszałka województwa świętokrzyskiego Adama Jarubasa, który przeprasza Węgrów po węgiersku, który narzeka na Ukrainę, któremu doradzają podobno politycy związani kiedyś z PiS-em czy bardzo prawicowi politolodzy? Stefan Niesiołowski mówi: no na pewno Adam Jarubas nie jest ani Witosem, ani Mikołajczykiem, i to wyjątkowo jest łagodna opinia, jak na Stefana Niesiołowskiego.

Ja powiem tak: kampania rządzi się swoimi prawami. Ja wiem, że każdy kandydat chce pokazać, odróżnić się od innych kandydatów. Ale pan Jarubas jest po pierwsze marszałkiem województwa, wczoraj były wręczane bardzo ważne kontrakty unijne dla województw. Nie było go wczoraj, bardzo ważny dla jego województwa moment, zajęty był kampanią. Ale wciąganie polityki zagranicznej, jeżeli jest się jeszcze politykiem koalicyjnym, do kampanii wyborczej i rzucanie słów, które powodują... one są nie odbierane tylko w Polsce, ale także odbierane są za granicą, wszystko to, co mówił o Trójkącie Wyszehradzkim, to było bardzo szeroko komentowane w krajach, które są członkami. Trzeba ważyć słowa, polityka zagraniczna wymaga wielkiej odpowiedzialności, doświadczenia i wiedzy. I jeżeli pan Jarubas marzy o fotelu prezydenta, to powinien tutaj bardzo ważyć słowa, bo to nie jest czas na... nie jest materiał do robienia... odróżniania się na tle innych kandydatów. Polityka zagraniczna naszego kraju musi być spójna. Jest prowadzona przez rząd koalicyjny Platformy i PSL-u od wielu lat (...)

No właśnie, rząd koalicyjny. Jeszcze jest koalicyjny w zakresie polityki zagranicznej?

Jest koalicyjny, ale... Ja wiem, że jest kampania i pan Jarubas startuje z dosyć niskiego pułapu i chce za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę, ale proponowałabym mu inny sposób prowadzenie kampanii swojej wizerunkowej. Na polityce zagranicznej po prostu się nie zna i jej nie czuje.

7 marca ma nastąpić tak zwany restart kampanii prezydenta Bronisława Komorowskiego. Hasło wyborcze, mówił o tym na naszej antenie także, nowe, nie „Nasz prezydent”  podobno, zobaczymy, jak to będzie.

Trudno mówić o restarcie, bo kampania się dopiero zaczęła. Tak naprawdę poza wizytami i podróżami pana prezydenta Komorowskiego najważniejsza była nasza Rada Krajowa, rzeczywiście będą kolejne wydarzenia i ta kampania nabiera tempa. Siódmego mamy poznać hasło wyborcze. Tak że kampania rządzi się swoimi prawami, był start, a teraz będzie się rozwijała, rozwijała, żeby tego 10 maja był ten punkt kulminacyjny, żeby Polacy chcieli pójść głosować. (...)

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image