crop-iog16075QgrFg2w_180x130-0.png

"Ida" nie oczernia nas przed światem. Świat odczytuje ten film jako wielką dramatyczną historię dwóch kobiet, film drogi, film dochodzenia do swojej tożsamości. To, co dzieje się na tle historycznym, stanowi drugi czy trzeci plan filmu - mówiła w RMF FM minister kultury i dziedzictwa narodowego Małgorzata Omilanowska.

Konrad Piasecki: Pani minister, nie chcemy tego Oscara?

Małgorzata Omilanowska: Oczywiście, że chcemy.

Mimo że dostajemy go za film, który - cytuję - "oczernia nas przed światem"?

Nie oczernia.

Nie oczernia? Nie jest tak, że - znowu cytuję - "jest to symbol nędzy, który zastępuje dumną historię naszego narodu obrazem brudnego Polaka, wykopującego z leśnego dołu szczątki swoich ofiar"?

No i zakonnic, które uratowały życie dziecka żydowskiego, narażając przecież też swoje życie.

A nie cieszyłaby się pani bardziej - jak prezes Kaczyński - gdyby tę nagrodę zdobył film o rotmistrzu Pileckim na przykład?

Nie wiem, czy bardziej. Ja bardzo bym chciała, żeby powstał bardzo dobry film o rotmistrzu Pileckim...

To dlaczego nie powstaje?

To jest pytanie do reżyserów i scenarzystów.

A to nie jest pytanie do ministra kultury i Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, które nie promują, nie wzmacniają, nie wspierają właśnie takich filmów? Patriotycznych, propaństwowych.

Promują, wzmacniają i wspierają, ale arcydzieła nie da się zadekretować.

A co się da zrobić, żeby arcydzieło powstało?

Mieć nadzieję, że pojawi się scenarzysta, który napisze świetny scenariusz.

Pani tego Oscara za "Idę" przyjmuje bez odrobiny takiej zadumy czy rezerwy?

Absolutnie, ponieważ uważam to za bardzo dobry film przede wszystkim.

A polityczno-historycznego niepokoju on w pani nie budzi?

Nie, bo jest wyważony w wątkach polityczno-historycznych i są one absolutnie zepchnięte na plan dalszy, zupełnie co innego jest wartością tego filmu.

Nie jest to film, który w próbie budowania polskiej narracji historycznej odegra złą rolę? Zniweczy wszelkie polskie kampanie walki z "polskimi obozami śmierci" czy podkreślanie Sprawiedliwych wśród Narodów Świata?

My trochę za dużą wagę próbujemy przykładać do znaczenia postrzegania Polski przez świat przez filmy. Świat odczytuje ten film przede wszystkim jako wielką dramatyczną historię dwóch kobiet, film drogi, film dochodzenia do swojej tożsamości, identyfikacji. To, co dzieje się w tym filmie na tle historycznym, stanowi tak naprawdę drugi czy trzeci plan tego filmu.

I uważa pani, że jego historyczne tło nie będzie miało dla postrzegania Polski i polskiej historii żadnego znaczenia?

Ale naprawdę uważa pan, że ksiądz katolicki, który ratuje żydowskie dziecko w czasie wojny, to jest jakiś negatywny obraz Polski?

Tym, którzy mówią, że warto byłoby temu filmowi dodać w napisach jakieś wyjaśnienia historyczne, co pani odpowie?

Łopatologia.

Zła łopatologia?

Niepotrzebna.

A może?

To niech pan umieści na swojej kopii.

Niestety nie dysponuję taką.

Bez sensu. Przecież robienie takich rzeczy... no naprawdę. Posługiwanie się strasznie brutalnymi narzędziami w stosunku do bardzo subtelnej wymowy filmu, który tak naprawdę się tym nie zajmuje.

Czyli, o tej dyskusji polityczno-historycznej, która rozgorzała po Oscarze, powie pani bez sensu? Płytka? Płaska? Niepotrzebna?

Nie lubię takich ocen. Pewnie potrzebna skoro się toczy. Pewnie Polacy potrzebują takich dyskusji. Ale może ona jest potrzebna do tego, żeby uświadomić sobie pewne prawdy o tym filmie. Że on jest nie o tym.

Nie jest o polskiej historii?

Jest o dwóch kobietach. O dwóch kobietach o różnym losie. Powikłanych decyzjach, trudnościach z podjęciem ostatecznych i w gruncie rzeczy o tym, że każda z nich tą ostateczną podejmuje.

Krytycy tego filmu mówią, z jednej strony Polska walczy ze złymi stereotypami, z drugiej finansuje z kasy państwa film, który pokazuje Polaków, jako morderców żydów, jako tych którzy drżą przed żydem, który wróci i odbierze majątek. Czy kasa państwowa powinna finansować takie filmy?

Kasa państwowa powinna finansować dobre filmy. Ja cały czas powtarzam to samo. To nie jest film o tym chłopie. To jest film o tych kobietach.

A ten film... nie jest tak, że godzi w próbę zbudowania polskiego wizerunku II wojny światowej i polskiego stosunku do holocaustu jako tych "Sprawiedliwych wśród narodów świata"?

Każdy wizerunek będzie w jakiś sposób zafałszowany, jeśli nie będzie pełny. My bardzo dużo robimy o tym, żeby światu przypomnieć. O naszych dobrych czynach. Przypominam, że trwają cały czas prace nad dobrym scenariuszem, mam nadzieję, że bardzo dobrym scenariuszem filmu o Karskim i myślę, że uda się ten projekt. Jeszcze za wcześnie, mówić o szczegółach, ale prace trwają. Naprawdę trzeba opowiadać całą prawdę a nie tylko jedną wybraną prawdę. (...)

Cała rozmowa: rmf24.pl

Foto: Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego


bg Image