fedorowicz.png

W każdym cywilizowanym kraju w wyborach prezydenckich przeciwko sobie występują liderzy partii. I oni mają szanse do poważnej debaty na temat stanu Polski i polskiej polityki zagranicznej – powiedział Jerzy Fedorowicz w rozmowie z Magdaleną Czarnecką.

wPolityce.pl: Podobają się panu kandydaci na prezydenta?

Jerzy Fedorowicz: Kandydaci na prezydenta Rzeczpospolitej – poza prezydentem Komorowskim – to są ludzie, którzy nie dorośli do tego urzędu. Nie dlatego, że brakuje im rozumu czy inteligencji czy innych cech, ale dlatego, że wygląda to niepoważnie.

Skąd taka opinia?

W każdym cywilizowanym kraju, dużym, w środku Europy, jeżeli następuje taka okoliczność, że są bezpośrednie wybory prezydenckie, to przeciwko sobie występują liderzy partii. I oni, zakładając, że przegrać mogą, bo zwykle urzędujący prezydent powtarza kadencję, jednak mają szanse do poważnej debaty na temat stanu Polski, polskiej polityki zagranicznej itd. Natomiast tutaj, przy tych dwunastu kandydatach, trudno jest wskazać z kim miałby debatować prezydent Komorowski.

A na przykład z Andrzejem Dudą?

Nie jest doświadczonym politykiem, jest w zastępstwie pana Kaczyńskiego.

Kancelaria Prezydenta, Ministerstwo Sprawiedliwości, Sejm, Parlament Europejski…

No tak, no tak… Fajny chłopiec, ale jeszcze musiałby dojrzeć.

Obama miał tylko 47 lat, gdy zostawał prezydentem, a jego wcześniejszy staż w Senacie to zaledwie trzy lata.

No tak, ale to inna półka. Był jednym z liderów Partii Demokratycznej, podwójne wspaniałe studia na wspaniałych uniwersytetach. To inna historia. Andrzej Duda - bardzo miły chłopiec, który startuje w zastępstwie Jarosława Kaczyńskiego.

Trochę państwo tęsknicie za tym Jarosławem Kaczyńskim. Ciągle mówicie o zastępstwie.

Nie tęsknię, zgadzam się z jego prawą ręką, jeżeli idzie o różnego rodzaju idee – np. jeżeli idzie o Andrzeja Nowaka. Prof. Nowak kończył moje liceum i on jasno powiedział, że pan Kaczyński już się nie nadaje do pełnienia poważnych funkcji, że powinien być doradcą. Jeżeli taki głos pada ze strony bardzo dobrego, prawicowego profesora, który jest czytany i słuchany, to ja się w ten głos wsłuchuje.

Taka jest opinia prof. Nowaka, ale powtórzę ten argument innych komentatorów: byli wspaniali politycy, którzy w bardzo dojrzałym wieku obejmowali ważne funkcje państwowe i znakomicie się sprawdzali.

Ja na przykład – jestem starszy. Reagan… Ale to nie dotyczy Kaczyńskiego, bo on przegrał już tyle wyborów, że parę lat temu, po czwartych przegranych mówiłem, że powinien odejść od polityki.

Ostatnie wygrał. Może teraz będzie mu się bardziej wiodło niż w tych młodszych latach.

(śmiech) Nie podważam jego wspaniałych cech jako bardzo dobrego polityka, ale widocznie się wypalają ludzie, sytuacje. Trzeba patrzeć jak postrzegają go wyborcy. Mówi to pani człowiek, który wygrał wszystkie wybory, w jakich startował. A nie, raz przegrałem.

A nawiązując do debaty – nie chciałby pan posłuchać jak rozmawia prezydent Komorowski z kandydatami?

Ale o czym może rozmawiać z tymi kandydatami? Nigdy nie było przed I turą debaty. Dlaczego śp. Lech Kaczyński nie prowadził debaty w 2005 r.? Tego się nie da – ja widzę co mówią kandydaci i potem piszę, że bezcenne jest słuchanie Kukiza czy pani Ogórek.

W 2005 r. była taka debata. Teraz wyborcy się tego domagają. Sondaże mówią, że opinia publiczna chce posłuchać konfrontacji panów i pań kandydatek.

Ludzie by chcieli, ale jak to sobie pani wyobraża, tyle osób?

Zawsze można przyjąć jakieś kryterium: np. ci z sondażowym poparciem powyżej jakiegoś pułapu, czy – chyba lepiej – ci, którzy wystawiani są przez partie posiadające reprezentację w Sejmie.

No dobrze, dobrze… Ale w takim razie ja należę do mniejszości, która uważa, że debaty przed I turą nie powinno być. A ponieważ II tury nie będzie, to debaty nie będzie. (...)

Źródło: wpolityce.pl


bg Image