kidawa1.png

Ministrowi rolnictwa udaje się prowadzić dialog z wieloma organizacjami rolników, a tylko jedna z nich od początku nastawiona jest na protest. Pan Izdebski przychodząc na rozmowy do ministra Sawickiego, nie chciał rozmawiać. Nie wysłuchał ministra i wyszedł - powiedziała w "Jeden na jeden" rzeczniczka rządu Małgorzata Kidawa-Błońska.

Małgorzata Kidawa-Błońska podkreśliła, że ma nadzieję, iż rozmowy, które ze związkowcami prowadzi minister rolnictwa, pozwolą uniknąć "zielonego miasteczka".

- Mam nadzieję, że dojdzie do porozumienia i nie będzie miasteczka - powiedziała rzeczniczka rządu, podkreślając jednocześnie, że nie ma zgody władz stolicy na jego zbudowanie.

Dopytywana, czy będzie reakcja policji, odpowiedziała, że działania rolników nie będą legalne. Jak jednak zastrzegła, nikt nie chce rozwiązań siłowych.

- Wiem, że żyjemy w wolnym kraju i każdy ma prawo demonstrować swoje poglądy, ale my jako państwo musimy myśleć o mieszkańcach Warszawy, o ludziach, którzy tu żyją. Oni także muszą mieć prawo do spokojnego i bezpiecznego poruszania się po stolicy - powiedziała rzeczniczka rządu.

"Forma szantażu"

Małgorzata Kidawa-Błońska podkreśliła, że premier nie wyjdzie do rolników, jeśli powstanie "zielone miasteczko" i nie będzie rozmawiać na nielegalnym zgromadzeniu.

- Pani premier mówi, że może rozmawiać i rozmawia w trudnych sytuacjach i nie ucieka od trudnych rozmów, ale to nie może być tak, że jest forma szantażu - powiedziała rzeczniczka rządu.

Jej zdaniem, sprawami rolników powinien się zajmować minister. - Pani premier rozmawia, kiedy potrzeba. Cały czas jednak konsekwentnie mówi: "nie będę rozmawiać pod groźbą szantażu" - zaznaczyła rzeczniczka rządu.

W opinii Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, od wielu tygodni ministrowi rolnictwa udaje się prowadzić dialog z wieloma organizacjami rolników, a tylko jedna z nich od początku nastawiona jest na protest.

- Pan Izdebski przychodząc na rozmowy do ministra Sawickiego, nie chciał rozmawiać. Nie wysłuchał ministra i wyszedł. Trudno z takimi osobami rozmawiać - powiedziała Małgorzata Kidawa-Błońska.

Dodała, że premier ma zaufanie do ministra Sawickiego, który w jej opinii, dba o sprawy rolników.

"Ogólnopolska akcja okupacyjna"

Rolnicze OPZZ zapowiedziało na czwartek zorganizowanie "zielonego miasteczka" naprzeciwko kancelarii premiera.

Jak poinformował szef związku Sławomir Izdebski, w proteście weźmie udział 10 tys. rolników.

Według zapowiedzi będzie to "ogólnopolska akcja okupacyjna" zorganizowana w związku z niepodpisaniem porozumienia z rządem.

Związkowcy zapowiadają, że zakończy się, jeżeli spełniony zostanie jeden z warunków: albo podpisane zostanie porozumienie, albo ze stanowiska zrezygnuje - lub zostanie odwołany - minister rolnictwa Marek Sawicki.

Miliony na nagrody

Rzeczniczka rządu była też pytana w "Jeden na jeden" o medialne doniesienia dotyczące przeznaczenia 95 mln zł na nagrody dla rządowych urzędników. Małgorzata Kidawa-Błońska stwierdziła, że podobne informacje pojawiają się co roku. Podkreśliła, że od lat największe emocje wzbudza to, czy tego typu nagrody trafiają do ministrów i wiceministrów.

- Wiceministrowie oraz ministrowie żadnych takich nagród nie dostają. Jest to zapisane w ustawie, przepisach, i to jest naturalne - powiedziała rzeczniczka rządu.

Jak sprecyzowała, "zagwarantowany fundusz nagród w wysokości 3 proc." mają urzędnicy pracujący w służbie cywilnej.

Zaznaczyła, że te nagrody nie są przyznawane automatycznie, ale mają charakter motywacyjny.

- Gdyby tych nagród nie było, to trzeba byłoby wymówić umowy z pracownikami i inaczej je podpisywać - stwierdziła Małgorzata Kidawa-Błońska.

Źródło: tvn24.pl


bg Image