grabarczyk.png
Wydaje się, że górnicy ulegli namowom liderów związkowych. Dla liderów związkowych Zagórowski był trudnym partnerem, bo był doskonałym fachowcem i potrafił argumentować i oni nie mieli na niego innego sposobu, jak tylko siłowy - mówił w "Salonie politycznym Trójki" minister sprawiedliwości Cezary Grabarczyk.
 
W Jastrzębskiej Spółce Węglowej górnicy zakończyli strajk, do dymisji podał się jej prezes Jarosław Zagórowski. Cezary Grabarczyk powiedział, że ma mieszane uczucia co do takiego zakończenia tej sprawy, gdyż z jednej strony cieszy się, że protest się zakończył, ale z drugiej "wielkim szacunkiem" darzy prezesa Zagórowskiego. Za co? - Za to, że zdiagnozował sytuację spółki, przedstawił plan, z żelazną konsekwencją go wynegocjował i zgodnie z zapowiedzią złożył dymisję. Rozumiem przesłanki, którymi on się kierował - przekonywał minister sprawiedliwości.
 
Czy to jest porażka rządu? Zdaniem gościa radiowej Trójki nie, gdyż rząd nie był stroną w konflikcie, ponieważ JSW to spółka giełdowa i dlatego musi kierować się w swoich decyzjach "ładem korporacyjnym". - Nie ma tu miejsca na interwencje ministra skarbu, czy szefa rządu. Dlatego ta sytuacja była o wiele trudniejsza - dodał w "Salonie politycznym Trójki".
 
Wydaje się, że górnicy ulegli namowom liderów związkowych. To był rodzaj działania, w który weszli nie do końca zdając sobie sprawę z konsekwencji i następstw. Dla liderów związkowych Zagórowski był trudnym partnerem, bo był doskonałym fachowcem i potrafił argumentować i oni nie mieli na niego innego sposobu, jak tylko siłowy - podkreślił Cezary Grabarczyk.
 
Minister sprawiedliwości mówił też o pracach nad zmianami w działaniu związków zawodowych, o związkach partnerskich, o konwencji o zapobieganiu przemocy i o ewentualnej ekstradycji Romana Polańskiego do USA.
 
Źródło: polskieradio.pl

bg Image