kopacz.png

Ja z każdym jestem w stanie rozmawiać, ale nie z pistoletem przy głowie. 12. grudnia rozmawiałam z Piotrem Dudą o umowach śmieciowych i o tym, że górnictwo wymaga naprawy. Był nastawiony na dialog. Nagle nastąpiła zmiana. Sądzę, że liderzy związków przestają walczyć o prawa pracowników, a zaczynają bronić swoich stołków i przywilejów - mówi premier Ewa Kopacz w rozmowie z Renatą Grochal i Jarosławem Kurskim.

"RENATA GROCHAL, JAROSŁAW KURSKI: Dziś szczyt w Mińsku. Czy usankcjonuje nowy rozbiór Ukrainy? 

PREMIER EWA KOPACZ: Nikt nie wie, czym się skończy szczyt. Nie ma gwarancji, że Putin i Poroszenko zgodzą się na propozycje kanclerz Angeli Merkel i prezydenta François Hollande'a. O rezultatach spotkania w Mińsku będziemy rozmawiać w czwartek na posiedzeniu Rady Europejskiej. Te propozycje powinny przede wszystkim doprowadzić do zatrzymania rozlewu krwi, ale naszym zdaniem również potwierdzić pełną suwerenność Ukrainy.

Czy ustępstwa nie zachęcą Putina do kolejnych podbojów? 

W poniedziałek prezydent Komorowski rozmawiał z prezydentem Poroszenką, a ja przed szczytem będę rozmawiać z innymi europejskimi przywódcami, m.in. kanclerz Merkel. Ukraińcy sami muszą zdecydować o własnym losie. To prezydent Petro Poroszenko będzie musiał odpowiedzieć na te propozycje i przekonać pozostałych przywódców.

To źle czy dobrze, że Polski nie będzie w Mińsku? 

Polska pomaga Ukrainie, ile może. Nasz głos liczy się w Unii. To właśnie w Unii zapadają najważniejsze decyzje. W UE mamy zawsze swoje zdanie. Mamy też swój własny pomysł na konkretną pomoc dla Ukrainy.

Ale jeśli Mińsk okaże się kapitulacją wobec Putina, to chyba lepiej, że nas tam nie będzie? 

Wolałabym usłyszeć zadowolony głos Poroszenki, że porozumienie mińskie potwierdza prawo Ukrainy do samostanowienia, integralności terytorialnej, decydowania o przynależności do UE oraz NATO i wreszcie, że to triumf prawa międzynarodowego nad siłą.

Po co Grzegorz Schetyna drażni Rosję? Mówi, że Auschwitz wyzwolili Ukraińcy, a nie Armia Czerwona, że zamiast w Moskwie rocznicę zakończenia II wojny światowej można by świętować w Berlinie lub Londynie? 

Minister Schetyna nie chciał konfrontacji z Rosją. Jego wypowiedź o 70. rocznicy zakończenia II wojny wpisuje się w propozycję prezydenta, by świętować ją na Westerplatte. To fragment polityki historycznej, którą prowadzi Bronisław Komorowski. Przypomnijmy sobie obchody 25-lecia naszej wolności, kiedy do Warszawy przyjechał prezydent Obama i głowy wielu państw...

Czy przedstawiciele polskich władz powinni pojechać 9 maja do Moskwy? 

My będziemy świętować rocznicę zakończenia II wojny światowej u siebie.

Pani ustępstwa wobec górników z Kompanii Węglowej wywołały kolejne protesty: w JSW, rolników, nauczycieli, ludzi kultury... 

Nie poszłam na ustępstwa. Dialog i kompromis w dobrych sprawach to przejaw dobrej woli, rozsądku i instynktu politycznego. Ja tego nie uważam za ustępstwo. Upór za wszelką cenę nie jest dobry, gdy decyduje się o dziesiątkach tysięcy miejsc pracy. Gdybym się zaparła, mielibyśmy dziś upadłość 14 kopalń. To nie byłby sukces rządu. A tak, wbrew opozycji, rząd przeforsował ustawę i plan naprawczy. Uchroniliśmy miejsca pracy w górnictwie.

A dlaczego na początku mówiła pani o likwidacji czterech kopalń? 

Do spółki restrukturyzacyjnej przeszły nierentowne kopalnie, które będą wygaszane, chyba że, jak kopalnia Brzeszcze w Małopolsce, znajdą inwestora. I to się finalizuje. Nie będziemy dokładać do każdej tony węgla. Jeśli pierwszy od lat program restrukturyzacji się sprawdzi, to można go zastosować w innych kopalniach. Jestem pewna, że miałam rację. Tu nie ma wygranych ani przegranych, tu chodzi o ochronę miejsc pracy.

Górnicy z Jastrzębskiej Spółki Węglowej mówią, że są przegrani. 

JSW jest spółką giełdową z większościowym udziałem skarbu państwa. Prezes mówi, że trzeba zacisnąć pasa, uzależnić czternastki od wyników spółki, oddać tzw. ołówkowe, czyli pieniądze na wyprawki dla dzieci, zrezygnować z dopłat do zwolnień lekarskich itd. Jeśli się tego nie zrobi, spółka upadnie. To przeciw tym propozycjom są te protesty. Związkowcom nie chodzi o głowę prezesa, który przecież zarządza tą spółką od 2007 roku, ale tak naprawdę o zastopowanie programu oszczędnościowego i ochronę swoich przywilejów. Żeby w JSW chronić miejsca pracy, oszczędności są konieczne. Jeśli nie wdroży ich prezes Zagórowski, zrobi to nowy prezes. W spółce giełdowej ma rządzić zarząd, a nie związkowcy.

Protesty mają charakter społeczny czy polityczny? 

Rok podwójnych wyborów sprzyja uprawianiu polityki nie tylko przez polityków. Nie wierzę, by związkowcy z JSW nie wiedzieli, że w spółce giełdowej to nie rząd odwołuje prezesa, tak jak nie prezes spółki powołuje szefów związków. (...)"

Cała rozmowa: wyborcza.pl


bg Image