trzaskowski.png

To Unia Europejska podejmuje te zasadnicze decyzje i proszę mi wierzyć, że nasz głos jest bardzo słuchany i bez tego naszego udziału trudno sobie wyobrazić politykę Unii Europejskiej wobec Ukrainy czy Rosji, bo przecież Ukraina i Rosja to nasi sąsiedzi - mówi sekretarz stanu ds. europejskich Rafał Trzaskowski w rozmowie z Konradem Piaseckim.

Konrad Piasecki: Po ostatnich roszadach chyba trochę mniej miejsca dla pana w kancelarii Ewy Kopacz.

Rafał Trzaskowski: Dalej, jeśli chodzi o politykę zagraniczną, całkiem sporo.

Nie jest tak, że oni się rozepchnęli? Wicepremier "Misio".

Nowi zajmują nowe stanowiska, ale zajmują się tym, czym powinni, czyli generalnie rzecz biorąc planowaniem polityki bardziej w wymiarze strategicznym i zajmują się przede wszystkim polityką wewnętrzną, a ja - zagraniczną.

Czy ktoś polskiemu rządowi powiedział, jak wygląda francusko-niemiecki plan pokojowi dla Ukrainy?

Oczywiście, trwają przez cały czas kontakty. Pani premier rozmawiała wczoraj z Angelą Merkel, ja od wielu dni rozmawiam z negocjatorami, także wiemy mniej więcej, co jest na stole.

No i co jest na stole?

Na stole jest przede wszystkim twarda implementacja tych porozumień mińskich, które zostały wcześniej uzgodnione, które polegają na tym, że przede wszystkim powinno się wycofać sprzęt, ten ciężki, z terytoriów, powinno być zawieszenie broni, powinien być nadzór.

Ale wycofać ciężki sprzęt za granicę ukraińsko-rosyjską?

Za granicę również ukraińsko-rosyjską.

A sprzęt ukraiński za...?

Z terytoriów tego konfliktu. Oprócz tego ścisłe monitorowanie tego, co tam się dzieje i oczywiście rozmowa jest również o tym, czy nadać jakąś formę autonomii tym regionom, które są w tej chwili zajęte przez separatystów. Najważniejsze jest to, żeby to nie była federalizacja, żeby to nie było coś stałego, żeby nie wpłynęło na suwerenny wybór Ukrainy.

Pańskim zdaniem Poroszenko i Putin są w stanie się zgodzić na jakiś wariant takiego porozumienia?

Tego nie wie nikt i nie wie o tym nawet Angela Merkel, ani Hollande.

Poroszenko się zgadza, bo jest po rozmowach z Merkel i Hollandem.

Zgadza się co do tego, że trzeba podjąć te rozmowy. Natomiast bez jego zgody nie będzie porozumienia. Zobaczymy, jak Putin będzie mocno naciskał i czy on serio podchodzi do tej idei porozumienia.

A w jakich nastrojach jest Angela Merkel, która wczoraj rozmawiała z Ewą Kopacz, czy Ewa Kopacz rozmawiała z Angelą Merkel, po tych rozmowach z Putinem? Jest optymistką?

Przede wszystkim wszyscy są potwornie zmęczeni i nikt nie wie tak naprawdę, czy Putin tylko i wyłącznie gra na czas, czy na serio chce porozumienia. W tej chwili wszyscy oceniają te możliwości 50/50.

Fifty-fifty.

A nawet niektórzy są większymi pesymistami, dlatego że Putin w momencie, kiedy przyjechała tam po raz pierwszy Angela Merkel i Hollande nie był taki skory do porozumienia i tak naprawdę obydwaj szefowie rządów wyjechali stamtąd z niczym. Dopiero negocjatorzy dalej próbowali przyciskać stronę rosyjską do tego, żeby na serio potraktowała tę ofertę porozumienia.

W tej rozmowie Merkel-Kopacz pojawiły się jakieś konkrety? Pojawiły się jakieś prośby o radę? Czy raczej Angela Merkel ujawniała Ewie Kopacz, co tam się ma wydarzyć i czego ona by chciała?

Przede wszystkim Merkel i Hollande wiedzą, że jutro odbędzie się Rada Europejska, która będzie musiała ustosunkować się do tego porozumienia, więc oczywiście była dyskusja o tym, jakie są mniej więcej opcje. Pani premier mówiła też jasno, co my myślimy o tym porozumieniu, jaki ono powinno mieć wymiar w naszym rozumieniu.

A nam się takie porozumienie, o którym mówi Angela Merkel, podoba?

Co do zasady, przede wszystkim trzeba przerwać przelew krwi, a poza tym zadbać o to, żeby Ukraina dalej miała swój suwerenny wybór, jeżeli chodzi o swoją przyszłość. To są warunki dla nas absolutnie zasadnicze.

A my nie żałujemy, że nie ma nas dzisiaj w Mińsku?

Nie, nie żałujemy, że nas tam nie ma, dlatego że - jak mówię - prawdziwe decyzje będą zapadały w ramach Unii Europejskiej. To Unia Europejska będzie decydować, jaka będzie polityka wobec Rosji i Ukrainy.

No tak, ale to my mieliśmy być adwokatem Ukrainy...

I cały czas jesteśmy.

...to my chcieliśmy siedzieć przy stole ważnych negocjacji. Nie siedzimy, to jest porażka polskiej dyplomacji.

Ja po pierwsze nie zgadzam się, że to jest jakakolwiek porażka, i nie wiem, czy ktokolwiek chce tak bardzo siedzieć przy tym stole i ewentualnie żyrować porozumienie, które bardzo różnie może się zakończyć. My chcemy mieć wpływ na to, co się tam dzieje, a - jak mówię - to Unia Europejska podejmuje te zasadnicze decyzje i proszę mi wierzyć, że nasz głos jest bardzo słuchany i bez tego naszego udziału trudno sobie wyobrazić politykę Unii Europejskiej wobec Ukrainy czy Rosji, bo przecież Ukraina i Rosja to nasi sąsiedzi.

A jaki jest wewnątrzunijny polski plan na maksymalne sankcje wobec Rosji? Czego byśmy chcieli w takim planie maksimum?

"Maksymalne sankcje" zakłada trochę, że sankcje są same dla siebie. (...)

Cała rozmowa: rmf24.pl


bg Image