crop-0y3FwPGj3S6I0yU_180x130-0.png

Instytucje sztuki są potrzebne nam nie tylko do miłego spędzania czasu, ale także do tego, by nasze kompetencje życiowe i zawodowe wzrastały dzięki temu uczestnictwu. Bo zwiększone uczestnictwo w kulturze przekłada się na większą sprawność w gospodarce, na lepsze życie - mówi w rozmowie z TOK FM Małgorzata Omilanowska, minister kultury.

 

Małgorzata Omilanowska, minister kultury i dziedzictwa narodowego: Ważne jest to, abyśmy zrozumieli, że inną sytuację mają pracownicy narodowych instytucji kultury - bo ci podlegają ministerstwu, a inną wszyscy inni. Zgadzam się, że w kulturze zarabia się za mało. Średnia jest niższa niż innych grup społecznych jeśli bierze się pod uwagę ich wkład w PKB i rolę społeczną. Trudno mi odnieść się jednocześnie do wszystkich grup zawodowych, bo ich sytuacja jest różna.

 

To samorządy kształtują budżety. Najgorszą sytuację mają ludzie zarabiający na poziomie najniższej krajowej w obszarach jak archiwistyka czy bibliotekarstwo oraz ludzie, którzy pracują w domach kultury czy muzeach. To ważne, żeby się to zmieniło - bo oni są "pierwszą linią frontu" - mają kontakt z ludźmi, którzy nie żyją w wielkich miastach i ich dostęp do kultury jest tylko przez te lokalne instytucje.

 

Inna sytuacja jest w tych kilkunastu placówkach "narodowych". Tu problemem nie są środki, ale ustawa okołobudżetowa, która od 2008 r. zamraża kwoty przeznaczone na fundusz osobowy. I to przekłada się na niemożność podwyżek w instytucjach narodowych. Tam zarobki są relatywnie wysokie w stosunku do pracowników podobnych instytucji kultury w innych miastach. Nadal twierdzę jednak, że dobrze byłoby, żeby zarabiali więcej.

 

Czy ma pani w planie rozmowę z ministrem finansów na ten temat?

 

- Każdego roku przed przystąpieniem do obrad parlamentu ws. kształtu ustawy okołobudżetowej Ministerstwo Kultury prosi o wyjątek w regule dla instytucji kultury. Grup zawodowych w budżetówce, które w swoim przekonaniu zasługują na wyjątek, jest więcej. I domyślam się, że to motywuje ministra Szczurka do przytrzymywania wszystkich na jednym poziomie, bo wie, że zrobienie wyłomu w regule posypałoby cały system zamrażania wynagrodzeń skonstruowany do walki z kryzysem.

 

To rodzi straszną frustrację w dziedzinie kultury, która od lat jest niedofinansowana, a pierwsza do cięć. Robimy akcje wspierające czytelnictwo, inwestujemy w szkoły muzyczne... Czy zajmowanie się kulturą w Polsce jest bez sensu?

 

- Nie zgodzę się z tym. W ciągu ostatnich 10 lat wydatki na wyższe szkolnictwo artystyczne wzrosły trzykrotnie. Nie wiem, czy jest powód do narzekania.

 

Chodzi o to, że ludzie kończą szkoły muzyczne, a potem muszą chałturzyć lub zarabiać grosze wykonując swój zawód.

 

- Wszystko zależy od tego, czy mają talent i szczęście, które spowodują, że znajdą się w grupie dobrze opłacanych solistów, czy będą mieli szczęście, by znaleźć się w nieźle opłacanych zespołach filharmonicznych, czy też znajdą się w grupie tych, którzy pracować będą w mniej prestiżowych miejscach. Ale w żadnym kraju świata nie gwarantuje się absolwentom szkół wyższych, że będą mieli dobrze opłacane miejsca pracy.

 

Niskie zarobki w kulturze obchodzą tylko tych, którzy w niej pracują?

 

- Kluczowe jest powszechne społeczne zrozumienie istoty kultury dla narodu. Minister nie może w demokratycznym państwie wpływać na decyzje samorządów o finansowaniu kultury. Jeśli osoby, które zasiadają w radach różnego szczebla, nie widzą potrzeby zwiększania środków na kulturę, to znaczy że w Polsce nie ma społecznego zrozumienia dla tego, czym jest istota kultury dla nas jako państwa.

 

Kultura jest ważną częścią gospodarki, która przyczynia się do zatrudniania wielu ludzi, wielu świetnie radzi sobie komercyjnie, a wielu nie i nigdy nie będą i oni potrzebują wsparcia czy mecenatu państwa.

 

To wsparcie może się pojawić, jeśli my Polacy będziemy rozumieli, że instytucje sztuki są potrzebne nam nie tylko do miłego spędzania czasu, ale także do tego, by nasze kompetencje życiowe i zawodowe wzrastały dzięki temu uczestnictwu. Bo zwiększone uczestnictwo w kulturze przekłada się na większą sprawność w gospodarce, na lepsze życie.

 

Myśmy zaniedbali edukację społeczeństwa o tym, czy jest dla nich kultura - jak bardzo warto czytać książki, jak warto chodzić do kina, jak warto interesować się kulturą we wszystkich jej przejawach.

 

Minister finansów działa pod ogromną presją zamknięcia budżetu i utrzymania go na poziomie, w którym nie będziemy karani przez instytucje finansowe za nieprzestrzeganie reguł. On myśli o finansach polski systemowo, co nie znaczy, że nie rozumie problemów kultury. Budżet tegoroczny ministra kultury pokazuje, że polski rząd rozumie. To najlepszy budżet minionych 25 lat.

 

Może jest problem z dystrybucją pieniędzy?

 

- Problem widzę w niedostrzeganiu różnicy między finansowaniem kultury z budżetu państwa a budżetów samorządów. To, że następuje wzrost środków w dyspozycji Ministerstwa Kultury nie jest dostrzegalne w instytucjach kultury. Ja mam tylko jedną bibliotekę pod sobą - Narodową! I tylko dwa teatry dramatyczne - Narodowy w Warszawie i Stary w Krakowie.

 

Źródło: tokfm.pl

Foto: Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego


bg Image