schetyna2.png

Nasze zaangażowanie militarne nie wchodzi w grę. Nie będzie nowej ekspedycji wojskowej. Natomiast będziemy rozważali inny rodzaj wsparcia, np. misje szkoleniowe czy bliską współpracę służb specjalnych. Decyzje będą podejmowane w lutym na spotkaniu ministrów obrony narodowej NATO - mówi minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna o zaangażowaniu Polski w walkę z Państwem Islamskim.

"Andrzej Grajewski: Podczas Pana rozmowy z sekretarzem stanu USA Johnem Kerrym była mowa o polskim zaangażowaniu w walkę z Państwem Islamskim. Wyruszamy na kolejną ekspedycję?


Grzegorz Schetyna: Ta rozmowa odbywała się zaraz po tym, jak dowiedzieliśmy się o ataku terrorystycznym na tygodnik „Charlie Hebdo” w Paryżu. Dotyczyła całokształtu współpracy polsko-amerykańskiej oraz realizacji postanowień szczytu NATO w Newport, który wyznaczył nowe zadania naszemu Sojuszowi. Koalicja 20 państw świata (formalnie jest ich więcej, gdyż w różnych formach wspiera ten proces blisko 60 krajów) już prowadzi intensywną walkę z bojownikami z Państwa Islamskiego. W kontekście nowych wyzwań, m.in. obecności w ich szeregach ochotników z Europy, widać, że mamy do czynienia z wyzwaniem globalnym, a nie tylko regionalnym. Nasza reakcja także musi być ponadregionalna, a Stany Zjednoczone są zainteresowane, abyśmy wsparli tę koalicję.


Jakie mają być formy tego wsparcia?


Nasze zaangażowanie militarne nie wchodzi w grę. Nie będzie nowej ekspedycji wojskowej. Skutecznie wycofaliśmy się z Iraku. Zakończyliśmy także misję w Afganistanie i nie ma żadnego powodu, aby podejmować kolejną misję. Natomiast będziemy rozważali inny rodzaj wsparcia, np. misje szkoleniowe czy bliską współpracę służb specjalnych. Decyzje będą podejmowane w lutym na spotkaniu ministrów obrony narodowej NATO.


Po ataku na WTC wspieraliśmy Amerykanów tak gorliwie, że nawet udostępniliśmy im tajną bazę w Starych Kiejkutach, i kiepsko to się skończyło. Niektórzy politycy już mają zarzuty prokuratorskie.


Zawsze byłem przekonany, że nawet do najważniejszego sojusznika trzeba mieć ograniczone zaufanie. Tamten epizod z pewnością nie będzie zapomniany i każdy polski polityk podejmujący w przyszłości decyzję o współpracy z Amerykanami powinien pamiętać, czym może się skończyć nadmierne zaufanie partnerowi i nieprzestrzeganie podstawowych standardów przy formowaniu jej warunków.


Dlaczego w ogóle prowadzimy śledztwo w tej sprawie?

W 2007 r. doszło do formalnego zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, które otrzymał Zbigniew Ćwiąkalski, minister sprawiedliwości, pełniący wówczas także urząd prokuratora generalnego. Jeśli prokuratura rozpoczęła w tej sprawie postępowanie, widać byy ku temu mocne przesłanki. Wiem, że prokuratura ma zamiar sięgnąć także po sprawozdanie amerykańskiej Komisji Senackiej. (...)"

Cała rozmowa: "Gość Niedzielny" Nr 4 rok XCII, str. 22 - 23


bg Image