rostowski2.png
Mamy ostatnią szansę, by polskie górnictwo dostosować do nowego, bezwzględnego rynku węgla. Wiele zależy od samych górników - mówił w Poranku Radia TOK FM Jacek Rostowski, desygnowany do Rady Gospodarczej przy premierze.
 

Janina Paradowska pytała w Poranku Radia TOK FM Jacka Rostowskiego, byłego ministra finansów, przyszłego członka Rady Gospodarczej przy premierze, o błyskawicznie przechodzącą przez parlament ustawę umożliwiającą restrukturyzację górnictwa.

- Trzeba tak przepychać tę ustawę? Co by się stało, jakby była za tydzień? - zastanawiała się publicystka.

Ostatnia szansa dla górnictwa?

- W żywotnym interesie górników jest, żeby ta ustawa była szybko uchwalona - stwierdził Jacek Rostowski, przypominając, że Kompania Węglowa jest na skraju upadłości. Postawę opozycji, która sprzeciwiała się tak szybkim zmianom, określił mianem "dziwacznej". - Ale polityka wszędzie na świecie żywi się paradoksami - westchnął.

Jacek Rostowski podkreślał, że polskie górnictwo znajduje się między młotem i kowadłem. Młot to silna presja międzynarodowych rynków surowcowych, które są tak rozchwiane, że nie można być pewnym opłacalności branży wydobywczej. Polityk wskazał na duże wahania cen węgla. Kowadło to rygorystyczne prawo Unii Europejskiej, która po 2018 roku nie będzie dopuszczać pomocy publicznej dla restrukturyzowanych kopalń. - Mamy ostatnią szansę, by polskie górnictwo dostosować do nowego, bezwzględnego rynku węgla - zaznaczył.

"Na miejscu górników też bym się bał"

Według gościa Poranka Radia TOK FM wiele zależy jednak od samych górników. - Zasadnicze pytanie brzmi: czy związki naprawdę będą pozytywnie podchodziły do restrukturyzacji, czy będą wykorzystywały te zapisy, by ją blokować, jak to robiły przez ostatnie lata - stwierdził. Janina Paradowska powątpiewała, by związkowcy nagle "przejrzeli na oczy". - Jeśli górnicy wykorzystają ostatnich parę lat, by blokować zmiany, to będzie znaczyło, że ostatnia szans dla polskiego górnictwa będzie zaprzepaszczona - podkreślił Jacek Rostowski.

Janina Paradowska zauważyła jednak, że w negocjacjach to rząd się cofnął, a porozumieniu towarzyszył strach przed związkowcami. - Gdybym ja był na miejscu związków i górników, też bym się bał - odparł Jacek Rostowski.

Źródło: tokfm.pl

 


bg Image