crop-aUMdkP8YqO75yc9_180x130-0.png

Chcemy jak najszybciej doprowadzić do normalizacji. Jesteśmy bardzo  zdeterminowani, żeby relacje rosyjsko-ukraińskie były po prostu dobre dla obu krajów - mówił minister spraw zagranicznych w programie "Sygnały dnia".

"Krzysztof Grzesiowski: Minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna. Dzień dobry, panie ministrze, witamy.

Grzegorz Schetyna: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.

Po poniedziałkowym spotkaniu szefów resortów spraw zagranicznych krajów Unii powiedział pan, że Unia Europejska utrzyma, jak na razie, swoją politykę wobec Rosji. Zastanawiam się, czy gdyby to spotkanie toczyło się dzień później, po informacji przekazanej przez rząd ukraiński, że na teren wschodniej Ukrainy weszły regularne oddziały wojsk rosyjskich w liczbie około 700 żołnierzy, czy owo „jak na razie” też byłoby stwierdzeniem na miejscu, czy ta sytuacja coś zmienia?

Te sygnały były wcześniej już, że Rosja angażuje się we wspieranie separatystów, i to przecież trwa miesiące. I kwestie uzbrojenia, ciężkiego sprzętu, który jest przerzucany znowu na teren Donbasu i Ługańska, ale oczywiście bardzo wyraźnie... To była bardzo ważna dyskusja, czterogodzinna, wszyscy zabierali w niej głos i tak naprawdę z taką satysfakcją mówiliśmy o tym, mówiłem o tym po tej rozmowie ministrów spraw zagranicznych Unii Europejskiej, że sankcje są utrzymane, że nie ma dyskusji o ich zawieszeniu czy złagodzeniu na razie, bo mówimy cały czas o tym, że potrzebne jest implementowanie, czyli wprowadzenie w życie przepisów porozumienia w Mińsku, czyli prawdziwego zawieszenia broni, ustalenia granicy między separatystami a wojskami ukraińskimi i tak dalej, i tak dalej. Dlatego ważne jest mówić jednym głosem i egzekwować te sprawy.

Tylko że informacji o bezpośrednim udziale wojsk rosyjskich nie było od 5 września, czyli od porozumienia w Mińsku, zatem to jest sytuacja nowa.

Ale dlatego proszę zobaczyć, że zawsze są możliwości zwiększenia sankcji, wprowadzenia ich jeszcze bardziej... budowania ich jeszcze bardziej dotkliwymi. To jest możliwe. Ale tak jak powiedziałem, tutaj trzeba być bardzo rzetelnym, bardzo dobrze oceniać, bardzo dobrze tak w pełny sposób ocenić, jak jest ta sytuacja, i egzekwować to, co jest najważniejsze, czyli doprowadzić do zaprzestanie rozlewu krwi, do prawdziwego rozejmu.

A jak  liczna jest grupa krajów Unii Europejskiej, która chciałaby, no, użyjmy takiego słowa, normalizacji kontaktów z Rosją?

Jest szczególnie w Europie Południowej, ale też w Zachodniej dosyć popularne, funkcjonuje dosyć popularne sformułowanie: business as usual, czyli biznes jak zwykle, że to tylko interes, że trzeba Rosję traktować jak każdy inny kraj, że trzeba z nią po prostu potrafić robić interesy. Ale ta sytuacja dziś jest inna i na to nie może być zgody. Nie można Rosję traktować jako jednego z krajów europejskich, który prowadzi normalną politykę, szczególnie po aneksji Krymu, po wspieraniu separatystów, po tym, co dzieje się na wschodniej Ukrainie. Więc dlatego ważna jest ta dyskusja i ważne są te wnioski, ważne jest utrzymanie sankcji, że taki sposób myślenia, który także prezentuje Polska, jest przyjmowany w całej... przez wszystkie kraje europejskie.

Tematem było także przeciwdziałanie rosyjskiej propagandzie. Jak to może być realizowane w praktyce? Jakie są pomysły i co jest możliwe do wykonania?

To jest rzecz, która może tak bardzo nas nie dotyka czy nie wiemy o niej tak dobrze i tak dokładnie tu w Polsce, ale to jest kwestia całej propagandy rosyjskiej, mediów rosyjskich finansowanych przez rosyjski rząd, anglojęzycznych czy obcojęzycznych, które docierają i są bardzo mocno obecne i oczywiście na terenie byłego Związku Radzieckiego, ale także w Europie Zachodniej, w świecie w ogóle. One są finansowane, tak jak powiedziałem, przez rząd. Chodzi o to, żeby nie poddawać i prowadząc rzeczywiście propagandę w takim starym stylu lat 70. i my rozmawialiśmy o tym, czy...

Ale czy starym, czy i skutecznym?

Czyli takim... To ma docierać do konkretnych ludzi i budować taką właśnie atmosferę zagrożenia i jakby pokazywania racji strony rosyjskiej. Czy to jest skuteczne? Na pewno spełnia swoją rolę, czyli nie po to jest finansowane w tak dużej skali przez  Rosjan, żeby było nieskuteczne. I dlatego jest pytanie: czy wolny świat, czy kraje wolnego świata, czy Unia Europejska, ale też ci, którzy angażują się tutaj chociażby w politykę sankcji, takie kraje, jak Stany Zjednoczone czy Kanada, Australia, czy można... czy mogą wspierać wolne słowo, które mogłoby docierać do Rosji, do obywateli rosyjskich, do mieszkańców Rosji, czy temat... czy pomysł na telewizję rosyjskojęzyczną, która byłaby... realizowałaby taki cel, dotarcie wolnego słowa, wolnej informacji, prawdziwej informacji do mieszkańców Rosji, czy to jest temat. O tym rozmawialiśmy i jest kilka takich projektów. I uważam, że to jest dosyć interesujące. Pamiętamy, jak wielką rolę odegrało radio Wolna Europa czy...

Czyli coś na kształt Radia Wolna Europa, Radia Swoboda, tylko w innym wydaniu technologicznym.

Tak, tylko teraz już czas jest inny i oferta musi być inna. Więc rozmawialiśmy o tym w taki otwarty sposób. To jest po prostu ciekawy pomysł.

Panie ministrze, po wizycie pani premier Ewy Kopacz dowiedzieliśmy się, że Polska otwiera linię kredytową dla Ukrainy w wysokości 100 mln euro. To ma być wypłacane w ciągu 10 lat, zostanie powołany pełnomocnik rządu ds. koordynacji działań dotyczących pomocy dla Ukrainy. O czym to świadczy?

Że Ukraina jest naszym partnerem...

Bo 100 mln euro to już nie jest mała kwota.

To nie jest mała kwota, więcej – to też jest kwota, którą zapisujemy w taki twardy sposób, ale chcemy, żeby ta pomoc dla Ukrainy, ten kredyt mógł być realizowany przez polskie firmy. Chcemy, żeby polskie firmy mogły skorzystać z niego i pomagać chociażby w restrukturyzacji, ale też w odbudowie Ukrainy, bo to też jeszcze bardziej jakby zespoli nasze dobre sąsiedzkie relacje. Ukraina jest ważna, ważna jest także dla nas dzisiaj bezpieczna, suwerenna Ukraina, jest gwarantem bezpieczeństwa tej części regionu, tej części Europy. Ale też chcemy w przyszłości otworzyć możliwości, bo to jest też wielki rynek przecież tuż za granicą, więc chcemy otworzyć możliwości dla polskich przedsiębiorców, dla polskiego biznesu. Dlatego tą współpracę widzimy nie tylko w tym etapie pierwszym, ale także uważamy, że ona powinna być strategiczna.

To nie będą stracone pieniądze?

Nie, na pewno nie, bo to jest – tak jak powiedziałem – to są ważne rzeczy i to są możliwości dla polskiego biznesu, który już współpracuje, ale tak jak powiedziałem, jak najszybciej na normalizacji tej sytuacji. Ukraina ciągle jest w stanie wojny, prawda? Tam jest wprowadzona mobilizacja, tam giną... na jej wschodniej granicy giną ludzie. Więc chcemy jak najszybciej doprowadzić do normalizacji, stąd polityka sankcji, stąd takie twarde wspieranie i też wizyta pani premier Kopacz temu miała służyć, żeby pokazać, że jesteśmy bardzo tutaj zdeterminowani, żeby te relacje sąsiedzkie były po prostu dobre dla obu krajów.

Pani premier była na Ukrainie, wkrótce przyjedzie do Polski Petro Poroszenko, prezydent Ukrainy. W tym samym czasie pojawi się Ołeksandr Turczynow, szef  Rady Bezpieczeństwa Ukrainy. Petro Poroszenko będzie przy okazji 70. rocznicy wyzwolenia obozu zagłady w Auschwitz. Na tej uroczystości nie będzie prezydenta Władimira Putina, który... no właśnie, był zaproszony, nie był zaproszony? Jak to wyglądało technicznie, od strony technicznej?

Ta formuła organizowania uroczystości 70. rocznicy wyzwolenia obozu w Auschwitz była bardzo jednoznaczna i taka jednolita. Nie było zaproszeń. Prowadził ją komitet oświęcimski, nie było żadnych formalnych zaproszeń, było zawiadomienie, komitet zawiadamiał wszystkie państwa, wszystkie głowy państw o uroczystościach, co było informacją zapraszającą czy otwierającą możliwości odwiedzenia czy uczestnictwa w tej uroczystości. Rosjanie... I przyjeżdżają różni ludzie, przyjeżdżają głowy koronowane, przyjeżdżają prezydenci, przyjeżdżają premierzy, przyjeżdżają ministrowie spraw zagranicznych. Rosjanie wybrali wariant taki, że przyjeżdża szef administracji Kremla, były wicepremier Iwanow. I to jest ich decyzja. Oczywiście to jest wpisane w kontekst trudnych relacji polsko–rosyjskich dzisiaj, ale nie podnosiłbym tego do rangi jakiegoś wielkiego politycznego problemu. (...)"

Źródło: polskieradio.pl


bg Image