crop-CO9KHUYB2Qr9FF2_180x130-0.png

Polska pomaga Ukrainie budować niezależne instytucje państwa - mówił sekretarz stanu ds. europejskich w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.         

"Super Express": - Premier Ewa Kopacz przyleciała ze swoją pierwszą wizytą do Kijowa z wieloma przedstawicielami polskiego rządu. Czego możemy się po niej spodziewać?

Rafał Trzaskowski: - Ta wizyta ma przede wszystkim wysłać jasny sygnał do rządu Arsenija Jaceniuka, że chcemy, by relacje Polski i Ukrainy miały wymiar strategiczny i od tej pory wznosimy je na poziom relacji międzyrządowych. Złożyliśmy też naszym ukraińskim partnerom jasną deklarację, że chcemy dzielić się z nimi naszymi doświadczeniami, jeśli chodzi o wielkie przemiany, które w ostatnim ćwierćwieczu się w Polsce dokonały. Ukraina jest na początku tej drogi i ma jeszcze bardzo dużo do zrobienia. Wiemy, że mają plan reform, ale chcieliśmy dowiedzieć się, jakie są priorytety strony ukraińskiej i w czym moglibyśmy pomóc.

- Na wschodzie Ukrainy znów doszło do eskalacji konfliktu z Rosją. Czy Polska będzie się tu w jakikolwiek sposób angażować?

- Polska nie angażuje się w konflikt. Do Kijowa przyjechaliśmy, żeby wspierać reformy. Oczywiście odbyły się rozmowy o kwestiach bezpieczeństwa, ale o naszym zaangażowaniu nie było żadnej mowy.

- Czy zamierzamy wspierać Ukrainę, dostarczając jej sprzęt wojskowy?

- Ukraina nie jest objęta embargiem. To kwestia prywatnych firm. Natomiast polski rząd nie ma w tej materii żadnych planów.

- Także jeśli chodzi o dostawy sprzętu niebędącego bronią, czyli kamizelek kuloodpornych, koców, mundurów, materaców?

- Jeśli o to chodzi, pytamy naszych ukraińskich partnerów, jakie jest ich zapotrzebowanie. Polska, oczywiście, nadal prowadzi akcję pomocy humanitarnej, która zakłada dostarczanie najpotrzebniejszych na wschodzie Ukrainy rzeczy. (...)

Cała rozmowa: se.pl


bg Image