lewandowski3.png

- Zdrowa konsolidacja jest niezbędna i musi być oparta na rachunku ekonomicznym - mówi poseł do Parlamentu Europejskiego, były komisarz UE ds. budżetu  Janusz Lewandowski.

Dominika Wielowieyska: Restrukturyzacja górnictwa w roku wyborczym to polityczne samobójstwo?

Janusz Lewandowski: Nie, wyższa konieczność, zrozumiała dla wielu. Musimy się z tym zmierzyć, chociaż miałem nadzieję, że jako Rada nie będziemy zajmować się górnikami, lecz aspiracjami i potrzebami młodego pokolenia. Ale kryzys jest głęboki i trzeba zacząć od górnictwa. Przerabiałem już inną branżę ważną dla pokolenia "Solidarności", czyli przemysł stoczniowy. Psychologicznie było to niezmiernie trudne, bo dotyczyło ludzi ze Stoczni Gdańskiej, którzy wywalczyli wolność, ale ta branża też wymagała całkowitej przemiany. Po latach, po wstrząsach i protestach, mamy najlepszą w Europie stocznię remontowo-budowlaną, a oprócz tego dziesiątki nowych specjalizacji na terenach stoczniowych, w tym produkcję jachtów - nowe, rentowne oblicze branży. Wierzę, że z górnictwem będzie tak samo, choć rzeczywiście są to procesy spóźnione, dlatego tak dramatyczne.

Pytanie, czy nie będzie to gwóźdź do politycznej trumny PO, jeśli konflikt będzie trwał wiele miesięcy.

- Dlatego trzeba się z tym uporać jak najszybciej. Jest to dowód odwagi rządu. Stawką jest kilkadziesiąt tysięcy miejsc pracy w Kompanii Węglowej i firmach z nią kooperujących.

A czy to nie jest skrajna nieodpowiedzialność, że Donald Tusk przez lata mamił górników, że kopalnie nie będą zamykane, a teraz rząd PO-PSL twierdzi, że to konieczność. Górnicy mają prawo czuć się oszukani.

- Może to nie było fortunne, ale wygaszanie chorej części, by uzdrowić cały organizm Kompanii Węglowej, jest niezbędne. Mamy za sobą doświadczenia premiera Jerzego Buzka i wicepremiera Janusza Steinhoffa, którzy przeprowadzili to przedsięwzięcie na szerszą skalę. Lepiej zaczęli niż my, bo najpierw ogłosili informację o odprawach i urlopach i górnicy za tym zagłosowali. Ale ten element jest także w naszym programie i trzeba to wyeksponować. To są unikalne przywileje w polskich warunkach.

PiS krytykuje plan restrukturyzacji, zapowiada, że co wy zamkniecie, to PiS tworzy.

- Taką mamy opozycję. Kandydat na prezydenta Andrzej Duda pozuje na tle kopalni, która jest nierentowna, i mami, że będzie po staremu. A nie będzie, tak jak on nie będzie prezydentem, robiąc kampanię na dramacie górników.

Tusk robił przed wyborami europejskimi to samo co Duda.

- A pani chce mnie chyba wykończyć. Donald Tusk mówił, że restrukturyzacja jest niezbędna. A to było jednoznaczne z cięciem kosztów Kompanii. Duda tego nie mówi, ale nie podejrzewam, by był tak oderwany od rzeczywistości, żeby nie rozumieć, jak bardzo cyniczne i szkodliwe jest takie politykowanie.

Związki zawodowe mówią, że nie przedstawiono im wcześniej tej propozycji, dowiedzieli się o niej z mediów.

- Związkowcy doskonale wiedzą, co należy zrobić, by Kompanię Węglową uratować. Zarząd spółki wielokrotnie im mówił o tragicznej sytuacji, ale woleli wyrzucić poprzedniego prezesa.

Porównań do Margaret Thatcher Ewa Kopacz chyba powinna unikać, bo tam po kopalniach została pustynia.

- Z perspektywy czasu widać, że likwidacja górnictwa była zasadna, ale podejście do przemysłu w Wielkiej Brytanii było zbyt doktrynalne. Szczególnie w czasie kryzysu 2008-13 widać było, że bardziej odporne na kryzys okazały się gospodarka niemiecka czy austriacka, które mniej były uzależnione od usług finansowych. Stąd moda w Unii Europejskiej na reindustrializację, czyli oparcie gospodarki na solidnych, rentownych strukturach przemysłowych. Zamiast redukować przemysł na rzecz usług, wraca hasło podniesienia udziału przemysłu w PKB Unii do 20 proc. To nieoczekiwany zwrot. Słuszny zresztą.

W jakim stopniu dotyczy to Polski?

- Polska jest w innej sytuacji, dziedzicząc przemysł po PRL, który był bardziej nastawiony za zaspokajanie potrzeb militarnych Związku Radzieckiego niż potrzeb konsumentów. My wciąż jesteśmy na etapie przywracania europejskich proporcji między rolnictwem, przemysłem i usługami.

Chcemy, żeby nasz przemysł był rentowny, i dlatego reformujemy górnictwo, ale jeśli będziemy kopalnie konsolidować z energetyką, to przerzucimy koszty działania kopalni na firmy energetyczne i ostatecznie za wszystko zapłaci odbiorca energii, który będzie drożej za nią płacił.

- Nie powinno się przerzucać kosztów na energetykę, bo ona też stoi przed wielkimi wyzwaniami. Daleko naszym krajowym czempionom do tej skali, która zapewni konkurencyjność na otwartym rynku, a to jest element Unii Energetycznej lansowanej przez Polskę. Zdrowa konsolidacja jest niezbędna i musi być oparta na rachunku ekonomicznym. Tauron - druga po PGE największa polska spółka energetyczna - ma swoje kopalnie i gospodaruje nimi racjonalnie.

Należało Kompanię restrukturyzować o wiele wcześniej, a nie doprowadzać ją na skraj przepaści. Można było ją reformować, gdy ceny węgla były wyższe.

- Zgoda. Ale co mam powiedzieć? Wtedy mieliśmy inne wyzwania gospodarcze, polityczne, wyborcze. Nie da się prowadzić kilku trudnych projektów naraz. Nie wierzę w to, że ceny surowców stworzą lepsze szanse dla polskiego górnictwa. Zarówno ropa, jak i gaz, a co za tym idzie, i węgiel, będą tanie. Z powodu nadpodaży, mniejszego ssania chińskiego rynku, odnawialnych źródeł energii itp. Nie wierzę, że można ratować górnictwo za pomocą eksportu, który zawalił się po roku 2008 z powodu niekonkurencyjności. Był moment 2011-12, kiedy można to było robić, ale dobra sytuacja uśpiła czujność.

Ale przecież politycy PO wiedzieli to wcześniej, gdy obłaskawiali górników. Sytuacja nie zmieniła się z dnia na dzień.

- Nie mogę brać odpowiedzialności za to, co politycy mówili wcześniej.

Dlaczego odpowiedzialności za górnictwo nie bierze wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński? Przecież to jego działka.

- Mamy koalicję i koalicja zdecydowała o powołaniu pełnomocnika, który zajmuje się restrukturyzacją.

A my jako Rada będziemy pomagać, recenzować, proponować poprawki.

Prywatyzacja wchodzi w grę?

- Taka perspektywa istnieje, ale nie będzie chętnych na kopalnię, w której do wydobycia tony węgla dopłaca się 66 zł. (...)

Cała rozmowa: wyborcza.pl


bg Image