augustyn.png

- Katalog substancji szkodliwych w przepisach o dopalaczach powinien być otwarty - mówiła w Trójce Urszula Augustyn Wiceprzewodnicząca Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska, pełnomocnik rządu ds. bezpieczeństwa w szkołach, sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej.

Urszula Augustyn ma być odpowiedzialna za bezpieczeństwo w szkołach i rozwiązywanie problemów takich jak dopalacze. Pełnomocniczka rządu tłumaczyła w Trójce, że pewnych kwestii "nie da się rozwiązać jednym czarodziejskim ruchem". Argumentowała, że w kwestii bezpieczeństwa nie ma stanu, w którym można powiedzieć, że już od tej pory będziemy zawsze bezpieczni.

Pytana o efekty działań premiera Donalda Tuska w walce z dopalaczami, Urszula Augustyn mówiła, że "był sukces". - Rozwiązania ustawowe spowodowały, że przez pewien czas problem był rozwiązany. Dopalacze były bardzo trudno dostępne - stwierdziła. Dodała jednak, że działanie to było skuteczne w danym momencie, ale z czasem sytuacja się zmieniła, i okazało się, że należy podjąć kolejne działania. Pytana, jaki jest jej pomysł na walkę z dopalaczami w szkołach, odparła, że najważniejsza jest edukacja, także wśród dorosłych, rodziców i nauczycieli.

Sekretarz stanu w MEN powiedziała, że dopalacze to tylko wycinek tego, czym należy się zajmować, jeśli chodzi o bezpieczeństwo uczniów.  Inne wymienione przez nią problemy to narkotyki, przemoc, cyberprzemoc. - Jednym z najważniejszych rozwiązań jest mądra edukacja - powiedziała Urszula Augustyn.

Na pytanie, czy będą nowe przepisy dotyczące dopalaczy, posłanka odpowiedziała, że tylko wówczas, gdy będzie to konieczne. Poprzednie prawo okazało się nieskuteczne "tylko dlatego, że katalog (szkodliwych związków) został zamknięty". - Katalog powinien pozostać otwarty (…) Jednak nie ma możliwości takiego zapisania prawa, by przewidzieć, co się wydarzy za rok, za kilka tygodni (…). Pojawiają się nowe substancje - zastrzegła Urszula Augustyn.

Monitoring wizyjny w szkołach

Sekretarz stanu MEN przyznała, że ma przygotować "program" dotyczący monitoringu wizyjnego w szkołach. - Moim zdaniem ustawa nie jest potrzebna. Jeśli w trakcie prac okaże się, że konieczna jest nowelizacja czy nowy zapis w ustawie, zrobimy to. Jednak nie będziemy pisać ustawy o bezpiecznej szkole, to nie ma sensu - powiedziała pełnomocniczka rządu.

W Polsce nie ma ustawy o monitoringu wizyjnym. Wspominali o tym przedstawiciele Najwyższej Izby Kontroli, generalny inspektor danych osobowych i rzecznik praw obywatelskich. Urszula Augustyn powiedziała, że w wielu szkołach monitoring już jest. Przyznała, że jest to temat dyskutowany, a czasem kontrowersyjny. - I nie jest to lek na całe zło - zaznaczyła polityk.

Raport NIK sprzed kilku miesięcy sugeruje, że najbardziej powszechny problem to fakt, że kadra pedagogiczna nie jest przygotowana do rozpoznawania zachowań problemowych wśród uczniów, szczególnie w sytuacji zagrożenia uzależnieniem.

Źródło: polskieradio.pl


bg Image