siemoniak.png

Pełnomocnicy w rządzie, sekretarze stanu istnieli od zawsze i byli delegowani do różnych spraw. Ważne w tym wszystkim jest to, kto zostaje takim pełnomocnikiem, wiceministrem, a te kandydatury są bardzo mocne, bardzo kompetentne - powiedział w rozmowie z Moniką Olejnik wicepremier Tomasz Siemoniak.

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest wicepremier Tomasz Siemoniak, minister obrony narodowej, witam.

Tomasz Siemoniak: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Panie premierze, czy w Ministerstwie Obrony Narodowej będzie pan miał pełnomocnika, bo to teraz jest bardzo modne żeby mieć pełnomocników w ministerstwach?

Ja sam byłem kiedyś w pierwszym rządzie Donalda Tuska pełnomocnikiem, zanim stało się to tak modne, więc nie jest to nic dziwnego, to normalna forma działania rządu, gdy wiceminister ma obowiązki szersze niż zadania jego resortu. Ja myślę, jestem po rozmowach z panią premier, że obecne kierownictwo MON jest właściwie ukształtowane jeśli chodzi o zakres obowiązków.

Ale wszystkich dziwi to, skoro są ministrowie, mają zastępców, to po co jeszcze pełnomocnik, tak jakby pani premier musiała zasięgnąć języka u swoich pełnomocniczek, nie wystarczy ma ministrów do dyspozycji?

Nie wiem dlaczego tak to jest interpretowane. Pełnomocnicy w rządzie, sekretarze stanu istnieli od zawsze i byli delegowani do różnych spraw. Myślę, że ważne w tym wszystkim jest to, kto zostaje takim pełnomocnikiem, wiceministrem, a te kandydatury i te powołane i te, o których się mówi, to są kandydatury bardzo mocne, bardzo kompetentne osoby i wydaje mi się, że to jest taka trochę burza w szklance wody. No pani premier ma prawo doboru wiceministrów do zadań.

No tak, ale to oznacza, jakby nie miała zaufania do swoich ministrów, że wysyła pełnomocników, którzy będą patrzeć na ręce ministrom.

Myślę, że nikt tego w rządzie tak nie odbiera. Pełnomocnicy są, teraz też istnieją, funkcjonują, są po prostu wiceministrami pracującymi w ministerstwach. Wszyscy podlegamy premierowi i ministrowie i wiceministrowie i ja sądzę, że tu w ogóle takie interpretacje są bardzo na wyrost. Od lat powoływano pełnomocników. Nigdy to specjalnego zainteresowania to nie budziło.

Czy premier polskiego rządu powinna być słupem reklamowym. Ostatnio w magazynie kobiecym pani premier została ologowana produktami, strojami, w które się ubrała, czy też rzeczami, które wypełniały biurka, pokoje, dywany było napisane, gdzie zostały kupione, na jakiej ulicy, itd.?

Nie prenumeruję tego czasopisma. Znam tylko tę sprawę z relacji medialnych. Nie chciałbym się w tej sprawie wypowiadać, za mało wiem na ten temat.

A ja już wszystko panu powiedziałam.

No...

Czy premier polskiego rządu powinna być słupem reklamowym?

Na pewno nie, ale nie sądzę żeby ktokolwiek mógł tak wywiad dla jednego z czasopism pani premier odebrać.

No, ale wyobraża sobie pan premier siebie w magazynie, nie wiem, „Dżentelmen” powiedzmy, jest taki i byłoby napisane: garnitur ulica taka i taka, buty z ulicy takiej i takiej, no byłaby to reklama, czy nie panie premierze?

Nie wychylam się poza „Polskę Zbrojną” i „Przegląd sił zbrojnych” jeśli chodzi o czasopisma, więc nie wiem, nie znam tej sprawy, nie chcę tutaj się wypowiadać jej nie znając. Doświadczenie uczy, że lepiej nie mówić jeżeli się nie wie wszystkiego, bo można wydać zbyt pospieszny osąd.

Skoro jesteśmy w rubryce towarzyskiej, czy według pana marszałek Sejmu powinien jechać samochodem BOR na lotnisko, czy powinien jechać taksówką, kiedy jedzie na wakacje z rodziną do Egiptu? W ogóle czy to jest rozsądne jechać do Egiptu w takiej sytuacji?

O Egipcie rozumiem nie będziemy specjalnie rozmawiać, skoro biura turystyczne sprzedają tam ofertę, to znaczy, że jest bezpiecznie. To BOR i osoba chroniona oceniają, kiedy jest sytuacja zagrożenia. Czasem się może pojawić zupełnie w takim prywatnym miejscu, marszałek Sejmu jest chroniony całą dobę, jeżeli on, bądź jego ochrona uznali, że bezpieczniej będzie go chronić także w momencie odwiezienia na lotnisko prywatnie, to tak powinno być. On jest chroniony całą dobę, trudno tutaj rozdzielić funkcjonowanie służbowe od prywatnego.

A pan premier jeździ na wakacje z Biurem Ochrony Rządu, czy bez?

Mnie chroni żandarmeria na mocy porozumienia, odkąd jestem wicepremierem z BOR, jeżdżę bez, ale nie widzę nic zdrożnego w tym, bo gdzie się pojawi zagrożenie trudno jest to ocenić.

A czy to jest kłopotliwe dla Platformy Obywatelskiej, sprawa kilometrówek marszałka Sikorskiego i to, że Prokuratura zajmuje się tą kwestią.

Na pewno jest kłopotliwa, skoro od kilku tygodni na ten temat trwa dyskusja. Ja uważam, że trochę to jest krzywdzące wobec marszałka Sikorskiego, bo jest to osoba o dużych zasługach dla kraju, a teraz jest postrzegana tylko przez taki pryzmat. Myślę, że dobrze by było żeby Prokuratura bardzo szybko tę sprawę wyjaśniła, bo nie powinno to trwać zbyt długo.

No, ale można powiedzieć sam chciałeś tego Grzegorzu Dyndało, tak. Bo pan mówi, że ma duże zasługi, a tu patrzy się na niego przez pryzmat kilometrówek.

Marszałek Sejmu miał jak najlepsze intencje, po tak zwanej aferze madryckiej chciał, aby jak najwięcej informacji przekazać, żeby tę sprawę wyjaśniać, no i też sam podległ temu wyjaśnianiu, więc poczekajmy spokojnie na prace Prokuratury, myślę że ona zamknie w tę, czy inną stronę tę sprawę.

Wicepremier Tomasz Siemoniak jest gościem Radia ZET, panie premierze, czy Ukraina powinna być w NATO?

Ważna deklaracja prezydenta Poroszenki wobec naszych posłów i senatorów w ubiegłym tygodniu, że rezygnuje Ukraina ze statusu tak zwanego państwa pozablokowego, ja myślę, że to był pierwszy, ważny krok i doczekamy czasu, gdy Ukraina znajdzie się w NATO. NATO powinno być otwarte na nowych członków, także na Ukrainę. Ukraina powinna wypełnić standardy i przede wszystkim społeczeństwo ukraińskie powinno być przekonane do członkostwa w NATO. Nikt inny na świecie nie ma prawa tego blokować, także myślę, że to będzie nieunikniony proces, Ukraina będzie w NATO, będzie w Unii Europejskiej.

Ale już wywołuje do nerwy w Rosji, premier Miedwiediew mówi, że na wiele lat będą zatrute relacje między Rosją a Stanami Zjednoczonymi jeżeli Ukraina znajdzie się w NATO.

No sądzę, że te relacje już w tej chwili są bardzo zatrute, więc jak w tejże Rosji mówi się dalej niż na Sybir już nie ześlą, więc chyba gorzej być nie może w tym momencie. Sądzę, że każdy kraj, każde społeczeństwo ma prawo do tego żeby samemu określać, jakich chce mieć sojuszników, w jakiej chce być organizacji i wydaje mi się, a ta wizyta Poroszenki i słowa jego w Warszawie, wyraźnie to pokazują, kurs prozachodni jest jednoznacznie wybrany przez Ukrainę.

Czy cieszy nas to, że prezydent Łukaszenko zbliża się do prezydenta Poroszenki. Nie wiem czy robi to ze względów taktycznych, jakich, czy chce zagrać na nosie prezydentowi Putinowi, ale to jest niezwykłe, że prezydent Łukaszenko daje sygnał, że chce się zbliżyć do zachodu. Czy wyobraża pan sobie Białoruś w NATO?

W NATO to na razie trudno byłoby sobie wyobrazić, bo to jest bardzo daleko od zgłaszania takich aspiracji, natomiast jeśli ktoś robi coś dobrego, a wyraźnie tutaj ta rola mediatora, której się podjął prezydent Łukaszenko, jego gotowość do rozmów z Ukrainą są działaniami dobrymi, pozytywnymi, to należy to docenić. Droga przed Białorusią do Europy daleka, to jest kwestia demokracji, przestrzegania praw człowieka, ale wydaje mi się, że prezydent Łukaszenko bardzo się obawia Rosji, widzi w jaką stronę idzie polityka prezydenta Putina i tutaj takie państwa, jak Białoruś, Kazachstan, no mogą się poważnie obawiać, czy nie będą, może w bardziej miękki sposób niż Ukraina, ale następnymi ofiarami.

Czyli nastąpiła jakaś rewolucja w głowie prezydenta Łukaszenki, bo do tej pory był, no wiernopoddańczy prezydentowi Putinowi, a teraz obradowała partia nacjonalistyczna na Białorusi, która żądała uniezależnienia się Białorusi od Rosji, także to jest coś nowego.

Kto uważnie śledzi politykę białoruską i politykę wschodnią wie, że to nie jest pierwszy taki ruch. Prezydent Łukaszenka wykonywał rozmaite gesty od lat pod adresem zachodu, była to taka sinusoida, raz było dobrze, raz było źle, nie nadwartościowałbym tych obecnych ruchów, ale jeżeli one są w dobrą stronę i będą poparte, jak mówię, przestrzeganiem praw człowieka, wprowadzaniem zasad demokratycznych na Białorusi to cieszmy się z tego. To też jest europejski naród, który zasługuje na to żeby żyć wśród wolnych narodów Europy.

Czy cieszyłoby nas bankructwo Rosji?

Ja myślę, że nikt się nie cieszy jeżeli inny naród spotykają nieszczęścia. Natomiast w tym przypadku to powiedzenie o Grzegorzu Dyndale, które pani redaktor cytowała, jak ulał pasuje do sytuacji Rosji. To Rosja wywołała ten kryzys i Rosja teraz ponosi jego skutki. I myślę, że powinno to dać wiele do myślenia prezydentowi Putinowi na temat skutków swoich działań, na temat zależności od cen surowców i jednak siły wolnego świata, siły zachodu, siły gospodarki rynkowej. Może ten zachód reagował za wolno, może ociężale, może chcielibyśmy żeby tutaj to wszystko było jakieś bardziej wyraziste, ale kiedy zachód został do głębi dotknięty tymi działaniami i poczuł się oszukany, potrafi reagować i ta reakcja jest na pewno dla Rosji dotkliwa. Z bankructwa bym się nie cieszył, cieszyłbym się z zejścia Rosji z tej drogi, którą obecnie idzie i życzyłbym sobie tego żeby to było państwo jak najbardziej demokratyczne i rynkowe, wtedy tego rodzaju kryzysy na pewno będą je omijać.

To są życzenia na Nowy Rok, a tak naprawdę czy to jest realne żeby prezydent Putin zmienił swoją filozofię, jeżeli to można tak eufemistycznie określić.

W drugiej połowie lat osiemdziesiątych mało kto przewidywał, że Związek Radziecki upadnie, więc nie ma nic na zawsze, nie ma nic absolutnie trwałego i widać mimo tej potęgi Rosji, mimo wielkiego poparcia Rosjan dla prezydenta Putina, widać jak kruche są te podstawy, więc ja myślę, że także w Rosji są takie siły, które będą gotowe do tego żeby odnaleźć właściwe miejsce Rosji, przecież wielkiego narodu, ze wspaniałą historią, wspaniałymi kartami, który będzie mógł się rozliczyć ze swoich ciemnych kart, mamy jako Polacy swoje jeszcze takie niezamknięte kwestie, jak Katyń, więc czy to potrwa kilka czy kilkanaście lat trudno powiedzieć, natomiast widać, że ten model wyraźnie, ten model Rosji obecnej, wyraźnie buksuje w miejscu. (...)

Cała rozmowa: radiozet.pl

Foto: PAP


bg Image