crop-10V76l6rUS7FfOZ_180x130-0.png

– Ukraina ma przed sobą trudną i wyboistą drogę reform, zmiany, transformacji i modernizacji kraju – powiedział minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna, który był gościem w programie „Polityka przy kawie” w TVP1

Prezydent Petro Poroszenko zapowiedział w środę w polskim Sejmie, że po powrocie do swego kraju złoży w parlamencie wniosek o zrzeczenie się przez Ukrainę statusu państwa pozostającego poza blokami wojskowo-politycznymi. Zapewnił, że Ukraina wróci na kurs ku integracji z przestrzenią bezpieczeństwa euroatlantyckiego.

„Nic się nie zmieniło. To tylko symbol”

I choć wielu polskich polityków z entuzjazmem komentowało to wystąpienie nazywając deklaracje prezydenta Ukrainy „przełomową” i „historyczną”, Grzegorz Schetyna w „Polityce przy kawie” TVP1 ocenił, że nic się nie zmieniło prócz pewnego symbolu. W jego ocenie zapowiedź zwrócenia się do Rady Najwyższej Ukrainy z chęcią opuszczenia statusu neutralności jeszcze niczego nie przesądza. – Jest pewnym symbolem, ale wpisanym w europejską i transatlantycką wizytę Poroszenki – dodał.

„NATO trzeba położyć obok”

Według ministra spraw zagranicznych nie można tej deklaracji traktować jako historycznego przełomu. – Sprawa rozszerzenia NATO jest otwarta. Ukraina ma przed sobą trudną i wyboistą drogę reform, zmiany, transformacji i modernizacji kraju. Drogę do Brukseli. NATO trzeba położyć obok – powiedział podkreślając, że nie jest to teraz problem „pierwszorzędny”. W jego przekonaniu prezydent suwerennego państwa ma prawo mówić o deklaracjach. To nie jest jeszcze decyzja.

"Manewry rosyjskich wojsk były zaskoczeniem"

Grzegorz Schetyna skomentował także manewry wojsk FR w graniczącym z Polską i Litwą Obwodzie Kaliningradzkim, które odbyły się na początku grudnia. Gość programu przyznał, że to było zaskoczenie. – Ale ta sytuacja jest bardzo starannie monitorowana przez NATO i kraje sąsiedzkie. W takich sprawach mniej się mówi, a więcej robi. To nie jest coś sensacyjnego – ocenił. I zapewnił, że nic nas w tej sprawie nie nie zaskoczy.

"Są sfrustrowani, potrafią zabijać i wracają do Europy"

Minister pytany o zagrożenie Polski atakami terrorystycznymi po ujawnionym przez USA raporcie ws. Więzień CIA przyznał, że postawa Stanów była niezręcznością. – Ta sprawa nie zwiększyła zagrożenia terrorystycznego w Polsce – zapewnił. Według niego wielkim problemem są Europejczycy, który wyjeżdżają do krajów islamskich i przechodzą tam szkolenia terrorystyczne po czym wracają do Europy. Wyjaśnił, że rozmawia się na ten temat w Brukseli, bo to są sfrustrowani ludzie, którzy potrafią zabijać. – Są potencjalnie wielkim zagrożeniem po powrocie do Europy – ocenił. Rozwiązania muszą być globalne i trzeba je wypracować i wdrożyć w najbliższych miesiącach. (...)
 
Źródło: tvp.info

bg Image