protasiewicz4.png

- Jest wielka różnica między Polską stanu wojennego, do której odwołuje się Jarosław Kaczyński, zupełnie fałszywie, nieuczciwie, a III RP - podkreślił Jacek Protasiewicz w programie "Kontrwywiad" RMF FM.

Konrad Piasecki: Zna pan takie anglosaskie określenie "lame duck"?

Jacek Protasiewicz: Prawdę mówić nie.

"Lame duck" to taka kulawa kaczka, a przekładając to na język polityki - taki polityk, który nie ma przed sobą przyszłości. Tak się zastanawiam, czy to Radosław Sikorski nie jest dzisiaj taką kulawą kaczką Platformy Obywatelskiej.

Nie, na pewno nie. Spraw, które są wokół niego są również rozdmuchiwane przez opozycję, bo dla mnie nie ma wątpliwości, że te składanie zawiadomień do prokuratury dzień w dzień przez różnych polityków PiS-u, to jest pewna zorganizowana akcja.

Nawet jeśli zorganizowana to akcja, która przynosi sukces, bo prokuratura właśnie oświadczyła, że będzie znowu badań sprawę Radosława Sikorskiego.

To świadczy tylko o tym, jak bardzo myli się pan Jarosław Kaczyński, kiedy 13 grudnia opowiada o Polsce, jako o kraju, w którym nie ma niezależnych organów sprawiedliwości. Prokuratura otrzymuje zawiadomienie, podejmuje poważne działania, ale od rozpoczęcia postępowania do ewentualnego postawienia zarzutów droga daleka.

Ma pan siłę, ochotę i przekonanie, żeby bronić Radosława Sikorskiego?

Tak. Absolutnie uważam, że jest to wartość dodana dla polskiej polityki. Nie mówię tylko o Platformie, ale dawno nie było tak wybitnego ministra spraw zagranicznych.

Ale on daje też panu powody, żeby wierzyć, że jest czysty jak łza? Przekonuje pana? Pokazuje tu byłem tego i tego dnia, jeździłem, posłowałem, byłem dzielnym posłem, który oddawał się sprawom ludzi z mojego okręgu.

Ja pamiętam jego aktywność również w moim okręgu, wiem, że jeździł, wiem, że robił to w tamtym czasie bez asysty BOR-u, więc ja mam zaufanie do pana ministra i myślę, że kiedy przyjdzie do sprawdzania detali, okaże się, że cała ta afera jest na ruchomych piaskach zbudowana.

A gdyby jednak nie? Czy można być marszałkiem Sejmu i drugą osobą w państwie mając za plecami prokuratorskie śledztwo?

Prokuratorzy podejmują śledztwo wobec każdej osoby bez względu na jej pozycję w państwie, gdy tylko jakikolwiek materiał skierowany do ich biurka.

Wtedy zaczynają postępowanie sprawdzające. Jeśli wdrożą śledztwo i ogłoszą, że zaczęli śledztwo, to znaczy, że uznają, że są powody, żeby to śledztwo trwało.  

Rok temu śledztwo zostało umorzone, dzisiaj - na wniosek szefostwa - stwierdził pan prokurator Seremet, że to zostało zrobione zbyt wcześnie. Rozumiem, że nadal trwa postępowanie w sprawie.

Tak jest.

A zarzut postawiony przeciwko Radosławowi Sikorskiemu, a nie żadnemu innemu politykowi - chociaż wobec niektórych te dowody już są prawie że niezbite.

A gdyby było śledztwo, to czy Sikorski powinien zrezygnować z funkcji marszałka Sejmu?

Gdyby śledztwo było wszczęte, niewykluczone, że o tej sprawie tak trzeba byłoby pomyśleć, ale pewnie będziemy o tym dyskutować także na zarządzie krajowym.

Czyli wszczęte śledztwo oznacza koniec Sikorskiego na stanowisku marszałka Sejmu?

No bez przesady. Nie chciałbym budować takiego automatycznego iunctim, ale to już jest na pewno inna sytuacja prawna.

Panie przewodniczący, jak w Piśmie Świętym: tak, tak, nie, nie... Niech takie będą Wasze słowa.

I one są, niech pan zobaczy, może z opóźnieniem, ale jednak deklaracje polityków PO są realizowane, jeszcze ostatnio jak rozmawialiśmy, pytał mnie pan o Sławomira Nowaka. Proszę bardzo, Sławomir Nowak zrezygnował zarówno z mandatu, jak i w ogóle wycofuje się z polityki, z życia politycznego... I nie ma takiego kręcenia, jakie widzieliśmy w przypadku tej sławetnej trójki z Madrytu, którzy mówiąc krótko, bezczelnie wychodzą na konferencję prasową i próbują tłumaczyć, że czarne jest białe, a białe jest czarne.

PO i Ewa Kopacz znów rozsmakowała się w kłótniach z PiS-em?

Nie, natomiast PiS i Jarosław Kaczyński ewidentnie ponownie rozsmakował się w kłótniach z własnym krajem.

Tylko Ewa Kopacz przez całą kampanię mówiła: Niech oni się kłócą, ja robię swoje, a dzisiaj jest pierwsza, żeby sugerować, że Jarosław Kaczyński podpisał lojakę.

Nie, ja dokładnie słuchałem tego wystąpienia, zresztą na miejscu w Warszawie. Premier Kopacz wyraźnie powiedziała jedną rzecz: dzisiaj nic nikomu nie grozi, za demonstrowanie na ulicach, nawet pod absurdalnymi hasłami. A taka jest wielka różnica...

Ale słyszał pan jak mówiła o seansach nienawiści?

I taka jest wielka różnica między Polską stanu wojennego, do której odwołuje się Jarosław Kaczyński, zupełnie fałszywie, nieuczciwie, a III RP. Mogą wychodzić z najgłupszymi hasłami, z największymi atakami na własne państwo, bezpodstawnymi oskarżeniami pod adresem sądów, sędziów, osobiście. I nic im za to nie grozi. Grozi tylko - miejmy nadzieję - wyrok wyborców.

Ale to co pan mówi pokazuje, jak bardzo PO lubi tę walkę z PiS-em. Pan od razu inaczej zaczyna mówić, jak pojawia się hasło Jarosław Kaczyński i PiS.

To nie jest kwestia lubienia lub nielubienia. My jesteśmy dziś jedyni, którzy mogą się temu szaleństwu przeciwstawić, od kiedy Leszek Miller ręka w rękę z Jarosławem Kaczyńskim zostaną po stronie broniących tych absurdalnych tez... Teraz próbuje się z tego wymigać, ale cała Polska widziała i elektorat lewicowy - myślę, że również zniesmaczony - obserwował to spotkanie w Sejmie. W zasadzie poza PO nikt nie jest w stanie zatrzymać tego pochodu politycznej głupoty. 

I rozumiem, że to jest przekaz, który Platforma Obywatelska przez najbliższy rok będzie uprawiała i wciskała Polakom do głowy?

Nawet jakbyśmy chcieli forować inny przekaz na nasz główny, to ten będzie podstawowy, bo tego się obawiają nie tylko ludzie Platformy, ale wszyscy rozsądni ludzie, którzy przy wielu wadach współczesnej Polski doceniają jej zmianę w stosunku do tej z 13 grudnia 1981 roku. 

To będzie podstawowy przekaz, a ja bym wolał, żeby po 8 latach podstawowym przekazem było: zobaczcie co się nam udało, zobaczcie jak sprawnie rządziliśmy. A pan mówi, że podstawowym przekazem będzie obrona. Zagłosujcie na nas, bo tylko my obronimy Polskę przed PiS-em, no świetnie, świetnie.

Ale jak pan sobie przypomni kampanię z 2011 roku dokładnie rozpoczęliśmy od rozliczenia podczas 4 lat rządów Donalda Tuska, zaproponowania konkretnego zobowiązania, dotrzymanego, chodzi o te 300 miliardów złotych i co z tego będzie wynikało i dopiero na końcu mówiliśmy: wybierzcie w takim razie, drodzy Polacy, czy chcecie mieć premiera Tuska, czy chcecie mieć premiera Kaczyńskiego. Więc te wszystkie komunikaty można zmieścić w jednym, chociaż faktem jest, że dorobek może być oceniany różnie, mają ludzie do tego prawo, ale na końcu przychodzi moment, kiedy trzeba oddać kartkę do urny i oddać rządy w Polsce w ręce bądź ludzi odpowiedzialnych albo nieodpowiedzialnych. (...)

Cała rozmowa: rmf24.pl


bg Image