niesiolowski.png

Nienawiść PiS przejawia się atakami na prezydenta Bronisława Komorowskiego. Trwają mniej więcej od miesiąca. To jest element kampanii wyborczej - powiedział poseł Stefan Niesiołowski w rozmowie z Moniką Olejnik.

A gościem Radia ZET jest Stefan Niesiołowski, Platforma Obywatelska, witam.

Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Wydawało mi się, że już mnie nic nie zaskoczy, ale zaskoczyła mnie dzisiejsza „Gazeta Polska”, która pisze „Komorowski podjął dialog z bezpieką”, pani Kania zajrzała do teczki pana prezydenta i oto stwierdziła, że podjął dialog z bezpieką.

To przejrzałem przed chwilą, także no, nawet całego tego artykułu nie przejrzałem, wystarczająco duży fragment żebym powiedział krótko: plugastwo, którym się nie ma co chyba zajmować. Pani Kania jest osobą skrajnie niewiarygodną. Mojej, skromnej osobie poświęciła kiedyś swój cenny czas pisząc, że jestem powiązany z łódzkimi gangsterami, czyli jestem gangsterem, mafioso, wie pani, naprawdę - jedno słowo plugastwo i to tyle, co, tak można podsumować wypisy pani Kanie.

„Bronisław Komorowski mówił bezpiece - sytuacja jest tragiczna i tylko Kościół może pomóc ojczyźnie, dodając, że nie wierzy żeby PZPR, albo „Solidarność” dała sobie z tym radę. Byłem ideologiem, to wszystko przestało mieć sens”.

No to rzeczywiście mówi rzeczy straszliwe, no właściwie za to powinien, trzeba przywrócić karę śmierci myślę, jak w przypadku Eichmanna i wykonać właściwie egzekucję w Polsce, pani Kania może stać przy szubienicy.

Ale czy nie sądzi pan, że to jest tak, że 13 grudnia był marsz na ulicach Warszawy, marsz w związku z wprowadzeniem stanu wojennego i ponieważ pan prezydent krytykował ten marsz to teraz jest, dostaje za krytykę.

Nie, a co mnie obchodzi, jakie są, czym się kieruje pani Kania, jakie to ma znaczenie, myślę że to jest kampania wyborcza raczej. PiS nienawidzi Komorowskiego, Duda ta miernota, bardzo słaby kandydat przegra w pierwszej turze i ta nienawiść PiS przejawia się takimi atakami, właściwie ataki na prezydenta Komorowskiego trwają mniej więcej od miesiąca i to jest element kampanii wyborczej. No trudno się dziwić, pani Kania jest aktywną propagandystką PiS, więc bierze udział w pisowskiej kampanii wyborczej. Ja to widzę w tych kategoriach.

Czy pani premier Kopacz popełniła błąd mówiąc przed 13 grudnia „już niczego pan nie będzie musiał podpisywać” do Jarosława Kaczyńskiego?

Ale przecież to prawda. Ciekawe czy przeproszą ci wszyscy, którzy mówili „sugerowała, że podpisywał lojalkę, włączyła się w insynuacje”, myślę że ci wszyscy bohaterscy rycerze prawdy, jak Karnowski, tam Mazurek, Zaremba, albo tacy jak Wróbel, Surdykowski, tacy bardziej schowani, tacy dyskretniejsi, bo ci są na pierwszej linii, a Wróbel za, Surdykowski, Graczyk z drugiej linii, ale to jest to samo towarzystwo i oni teraz chyba, znaczy niektórzy z nich, bo ja już tam nie wiem, którzy pluli akurat na panią premier za tą wypowiedź, bo to plucie trwa od kilku dni chyba przeproszą.

No dobrze, ale powinna powiedzieć...

No powiedziała prawdę, tak, przecież sam Kaczyński tutaj dzisiaj w „Gazecie Wyborczej”, która leży na stole jest fragment wywiadu Kaczyńskiego w „Gazecie Polskiej”, kiedy mówi, że skłaniano go do podpisania, namawiano i on powiedział, że podpisze, właśnie 13 grudnia czy parę dni później, no ale...

Że podpisze, że nie podpisze lojalki.

Tak, że nie podpisze lojalki. A przecież pani Kopacz nie powiedziała o lojalce, że nikt pana, nie będzie panu kazał niczego podpisywać, no kazano mu podpisywać i nie podpisał, prawdę powiedziała.

Ale, panie pośle, ale aluzja była prosta, aluzja była do lojalki, a nie do podpisywania.

Nie, aluzja była, nie, nie, aluzja w głowie pana Karnowskiego może taka była.

W mojej też taka była.

To w mojej nie była. Aluzja była taka, znaczy nie aluzja, wprost było powiedziane 13 grudnia zmuszano ludzi do podpisywania różnych rzeczy, Kaczyńskiego też, nie podpisał. To jest nieprzyjemne, jak kogoś się zmusza, nie podpisał lojalki, on jest w ogóle w porządku, był to solidny, trzeciorzędny opozycjonista, nic wielkiego, ale nie był żadnym kolaborantem komunistycznym, niczego złego nie podpisał, ale zmuszano go do podpisania. Pani Kopacz powiedziała prawdę, mam nadzieję, że ci rycerze prawdy, niepokorni patrioci ją przeproszą.

Po tych słowach Antoni Macierewicz, pana dawny kolega mówi, że premier ma mentalność esbecką.

Wie pani, Macierewicz dla mnie od dawna jest przypadkiem, który nie zasługuje na komentowanie.

Nie, a kto zasługuje na komentowanie.

No już mówiłem, Kaczyński, Mastalerek jako rzecznik, proszę bardzo, mogę komentować.

I mówią, że oto właśnie

Nie będę komentował Macierewicza, pani Pawłowicz, tych ludzi nie będę komentował.

Jarosław Kaczyński był profetyczny, bo uznał, że premier jest Urbanem w spódnicy.

Chamstwo, chamstwo, no ale chamstwo Kaczyńskiego to nie jest jakaś nowość, na tym marszu zupełnie nie niepokojony, niósł ktoś transparent „Prezydent RP” fotografia Komorowskiego „największy cham Polski”, czy Rzeczpospolitej, coś takiego, no w tym marszu Kaczyński wrzeszczał złodzieje, raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę - wrzeszczał Kaczyński i zapiewajło Brudziński, także do chamstwa Kaczyńskiego zdążyliśmy się przyzwyczaić. Mówienie czegoś takiego jest chamstwem.

Domagali się, protestujący domagali się ukarania wreszcie gen. Kiszczaka, jak to było - kopniemy go, kopniemy Kiszczaka, kopniemy Urbana.

No dlaczego, a dlaczego ten, inaczej...

Nakopiemy, może kopniakami, coś z kopniakami.

Tak, coś takiego, o kopniakach, a dlaczego ten największy, jedyny, o, jedyny polski prezydent, który poległ pod Smoleńskiem, Lech Kaczyński nie ukarał, dlaczego, przecież dwa lata, nie, więcej, ile on był prezydentem, cztery lata był prezydentem, dlaczego nie wykonał, jakieś brednie. Jakaś pretensja, przecież czy Kaczyński nie wie, że to nie prezydent karze kogokolwiek, tylko niezawisłe sądy, to jest brednia kolejna.

Niezawisłe sądy się oburzyły, niezawisłe sądy się oburzyły na to, że za wypowiedź prezesa PiS, że władza terroryzuje sądy wraz sądami „dość znieważania sędziów”.

No słusznie, bardzo słusznie, sędziowie, którzy - to jest delikatny problem, czy sędziowie powinni odpowiadać na zaczepki, na ataki, na chamstwo pisowskie i każde inne, wydaje mi się, że nie za często, bo by się włączyli w polityczną wtedy dyskusję, no ale tu akurat...

A teraz dobrze, że się włączyli?

...przekroczona została granica i Kaczyński insynuuje, że sędziowie polscy sterroryzowani przez znanego terrorystę i zbrodniarza Komorowskiego przestali być niezależni, także ta reakcja jest właściwa. Nie wiem czy za tą wypowiedź Kaczyński nie powinien odpowiadać karnie, tego nie wiem, chociaż i tak zostanie pobity przy urnach wyborczych, bo to jest jedyna droga żeby tą zarazę zlikwidować, ale...

No nie, zarazę, panie pośle.

...zaraza polityczna z całą mocą podtrzymuję, bo jeżeli ktoś wyprowadza na ulice ludzi pod hasłami kłamstwa, jeżeli ktoś teraz sugeruje, że takie marsze będą ciągle kontynuowane, a w pisowskim organie jest takie stwierdzenie, że nie ma innej metody, III RP trzeba obalić tylko siłą i nie można wywalczyć wolności bez krwi, czyli mówi wprost o zabijaniu, to to jest zaraza.

Kto tak mówi?

Jeden z redaktorów artykułów, nie będę reklamy tej gazecie, pisowski organ, proszę sobie znaleźć, to nie jest trudne, nie da się wywalczyć wolności bez odrobiny krwi, jeden z redaktorów, no mogę powiedzieć, żeby ułatwić szukanie „Gazety Polskiej”, artykuł z końca listopada i to jest zaraza, to jest zaraza.

No eurodeputowani też się domagają żeby władzę zdobyć przy pomocy ulicy, tak jak prof. Legutko na przykład, który mówi, że potrzebny jest Majdan.

No tak, to hańba tego tytułu profesora.

Albo prof. Krasnodębski - „Sierpień jest potrzebny”.

Stefan Niesiołowski: Druga hańba, chodzące hańby tytułów profesorów jeżeli tak mówią, bo takich zdań nie wolno mówić nikomu, a od profesora się jednak wymaga odrobiny rozumu i przyzwoitości. Mówienie o zdobyciu władzy przy pomocy ulicy oznacza zgodę na, na Majdanie się lała krew, taka operacja, że jest operacja, która kosztuje ludzkie życie. Jeżeli pan Legutko...

Ale sobotnia...

...pan Legutko wzywa do scenariusza, który oznacza zabijanie ludzi, to się specjalnie nie różni od Brauna, który to mówi wprost.

Ale widział pan, że sobotnia manifestacja była pokojowa.

Stefan Niesiołowski: Pozornie, panie redaktor, pani doświadczona dziennikarka się chyba nie łapie na pisowskie kłamstwa „my niczego żeśmy nie podpalili, nie podpaliliśmy Polski”, nie, podpalali Polskę. To była próba podpalenia Polski poprzez destabilizację, a zapowiedź, że to jest początek całego scenariusza ustawicznych takich manifestacji, wieców, oznacza w gruncie rzeczy demolowanie państwa, czyli podpalanie. Podpalanie nie oznacza, że Kaczyński podpali budkę telefoniczną, albo jakąś kupę chrustu gdzieś na skwerku, tylko oznacza niszczenie państwa polskiego.

Ale pamięta pan, że Platforma Obywatelska też urządzała marsze, jak rządził Jarosław Kaczyński.

Stefan Niesiołowski: Jednak one były dużo łagodniejsze, one też miały pewne elementy nieprzyjemne, ja się zgadzam, można wytknąć komuś błąd sprzed już w tej chwili - nie wiem - ośmiu lat chyba, ale jednak one były dużo łagodniejsze. Myśmy nie mówili, że PiS coś sfałszował, że mordercy rządzą, że rządząc zdrajcy, no myśmy nie mówili o czerwonej hołocie, czy jakiejkolwiek, te hasła były dużo łagodniejsze, ale ja się zgadzam, one miejscami były zbyt ostre, one miejscami, ale tam organizatorzy co chwila, bo tam wrzeszczeli pod pałacem, gdzie siedział wtedy Lech Kaczyński ordynarne słowa i żeśmy uciszali tych ludzi.

Ale też tak było.

Były nieprzyjemne słowa, ale absolutnie nie...

Ale żałuje pan tego?

Żałuję.

Żałuje.

Mówię, żałuję, przecież powiedziałem. (...)

Cała rozmowa: radiozet.pl


bg Image