Pinior.png

Nie ma takiego wariantu, że wywiad robi, co chce. A były prezydent Polski mówi, że nie miał pojęcia, co dzieje się w eksterytorialnym ośrodku na Mazurach? Co to za wywiad? - mówi senator Józef Pinior

"Jak się Pan czuje jak obywatel kraju X?

Pytanie jest oczywiście ironiczne?

Nie. poważne Przywódcy kraju X nie chcieli się zgodzić na przyjęcie następnego zatrzymanego w„special detension site" na ich terytorium, ale zrobili się bardziej „flexible” po otrzymaniu milionów dolarów.

W poniedziałek zadzwonili do mnie dziennikarze „New York Timesa", mówiąc, że raport potwierdza zgodę polskich władz na „CIA blacksites". Oni ten tekst już znali, ja go poznałem kilkanaście godzin po tej rozmowie. Nieprzyjemny. Te wszystkie wielkie słowa o walce z terroryzmem, pochylanie się nad ofiarami, mówienie o znaczeniu sojuszu z Ameryką, w gruncie rzeczy zostały przeliczone na konkretną sumę pieniędzy.

"Rok temu dziennikarz„Washington Post" ujawnił, że było to 15 mln dol., które pocztą dyplomatyczną przesłano z Niemiec do Ambasady USA w Warszawie, a potem w pudłach kartonowych przewieziono do Agencji Wywiadu.

I dla której to operacji zmieniono nawet polską ustawę o wywiadzie, byle ją uprawomocnić. Leszek Miller sarkastycznie ironizował wtedy, że to tani scenariusz taniego filmu sensacyjnego. Ciekawe, czy to samo powiedziałby dzisiaj senatorom amerykańskim i Diannie Feinstein z Partii Demokratycznej osobiście odpowiadającej za raport na temat nadużyć CIA. Tu zresztą kryje się ciekawy kruczek czy też może smaczek tej sytuacji.

Jaki?

Przywódcy państwa stojący na straży Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, najważniejszego dokumentu prawnego obowiązującego w kraju, dopuszczają do jej złamania, dając zgodę na wydzielenie obszaru eksterytorialnego, a jednocześnie dokonują skomplikowanej operacji prawnej angażującej Sejm, która ma za zadanie legalizować nielegalne fundusze dostarczone dla wywiadu. Gdzie tu logika? A może inaczej: dlaczego ktoś uznał, że te 15 mln dol. trzeba jakoś zalegalizować? Dlaczego taki drobiazg - z punktu widzenia złamanej konstytucji - był tak ważny? A wracając do pani pytania o opis operacji zmiękczania przywódców państwa X przez rezydenta CIA, miałem wrażenie jakbym czytał powieść Vargasa Llosy albo jakiś fragment reportażu o reżimach południowoamerykańskich. Tam też CIA czuła się jak u siebie i w imię walki z lewicą obalała prezydentów, przymykała oczy na zbrodnie wywiadów i wojska. To swoją drogą komiczne, że polska lewica stanęła murem za neokonserwatystami amerykańskimi i dzisiaj, broniąc się przed zarzutami, ekscytuje się tym, że od stycznia Senat przejmą republikanie, którzy nią gardzą. Wychodzi na to, że postkomuniści zapomnieli o tym, jak i dlaczego Ronald Reagan obalił komunizm.

Republikanie dokument Senatu kontestują i ogłosili właśnie swój raport mniejszości, w którym bronią skuteczności programu tortur.

A co mają robić? Przyznać, że zatrudnienie firmy stworzonej przez dwóch cywilnych psychologów i zapłacenie im 80 mln dol. za dopuszczenie do przesłuchań osób o skłonnościach sadystycznych to był świetny pomysł? Nie chcemy lub nie umiemy dostrzec, że w Ameryce naprawdę poważnie traktuje się takie słowa jak „konstytucja" 1 tam naprawdę wartości znaczą wartości. W tej sprawie kluczowe jest to, że nie zamietli jej pod dywan, ale sami się z niej rozliczają. Publicznie, na oczach świata.

Aleksander Kwaśniewski i Leszek Miller na konferencji odczytali nazwiska osób, które zginęły wtedy we wrześniu. To do Pana nie przemawia? Ależ ja byłem i jestem proamerykański - to po pierwsze. Po drugie - chwyt z odczytywaniem nazwisk jest w tym przypadku czystą demagogią, jeśli się pamięta o tych nieszczęsnych 15 mln dol.

Jest taka piosenka: „bo taka głupia to ja znów nie jestem, może głupia, ale taka to już nie". Nigdy i nigdzie nie kwestionowałem współpracy wywiadowczej ze Stanami Zjednoczonymi. Więcej, popierałem wojnę z Irakiem, choć potem miałem moralnego kaca, kiedy się okazało, że Saddam Husajn nie miał broni masowego rażenia, że Colin Powell kłamał w tej sprawie, a rozpoczęcie działań na Bliskim Wschodzie doprowadziło do wyhodowania Frankensteina. Barack Obama wydał oświadczenie, w którym wyraża nadzieję, że te ponure praktyki będą domeną przeszłości. Dopuścił do publikacji raportu ale nie rozwiązał Guantanamo, które Pan przywołał. Nie rozwiązał, bo Izba Reprezentantów, w której większość mają republikanie, od początku uniemożliwiała mu podjęcie jakichkolwiek kroków w tym kierunku. Drugą, równie fundamentalną kwestią jest to, gdzie wypuścić tych ludzi bezprawnie przetrzymywanych od 10 lat? Wysłać do obozów szkoleniowych ISIL?

Pan sobie kpi.

Trochę. Niedawno kilku z nich przyjął Urugwaj. Zdaje się, że na podobny krok zdecydowała się Rumunia. Im trzeba zorganizować życie, trochę jak w programie ochrony świadka koronnego. To są koszty, logistyka, zobowiązania. Na te środki finansowe nie zgadzają się w Kongresie republikanie.

Kandydat PiS na prezydenta Polski, europoseł Andrzej Duda, usprawiedliwia decyzje Leszka Millera i Aleksandra Kwaśniewskiego.

To zadziwiające u prawnika, ale rozumiem, że górę bierze interes partyjny. Tak się składa, że o sprawie wiedzieli premierzy i prezydenci z Sojuszu Lewicy Demokratycznej oraz Prawa i Sprawiedliwości i przyjęli taktykę „ciszej nad tą trumną" w imię bezwarunkowego sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi. Tym pierwszym sojusz z republikanami służył najpewniej legitymizacji w świecie Zachodu, że oto postkomuniści staj ą ramię w ramię z neokonserwatystami, a więc są demokratami pełną gębą. A dla tych drugich polityka George'a W. Busha, reprezentująca - cytując pewnego posła PiS - „cywilizację białego człowieka", była po prostu punktem odniesienia w konflikcie politycznym. Pamiętajmy, że PiS, kontestując Unię Europejską, zawsze podkreślał, że to Ameryka jest naszym najważniejszym sojusznikiem. Chcemy odgrywać wielką rolę w Unii Europejskiej, gwarantem naszego bezpieczeństwa j est NATO, a nie dostrzegamy, że ani Wielka Brytania, ani Włochy, ani Dania czy Niemcy, współpracując z Amerykanami, nie zgodziły się na tajne więzienia u siebie. Te ośrodki były tylko w sześciu państwach: Afganistanie, Pakistanie, Tajlandii, Polsce, Rumunii, na Litwie. O trzech trudno mówić, że to demokracje zachodnie, a te pozostałe to państwa postkomunistyczne. To naprawdę wiele mówi.

Czemu właściwie broni Pan z uporem maniaka - od ujawnienia sprawy tajnych więzień CIA w2005r.przez amerykańską dziennikarkę Danę Triest - polskiej konstytucji? Nikt jej nie czyta, mało kogo interesuje. Wychodzi na to, że nawet dla najważniejszych ludzi w państwie bywa mało ważna.

Bo za rządy prawa siedziałem w więzieniu. Nawet komuniści w stanie wojennym nie pozwalali sobie na tortury, bo wyciągnęli wnioski z tego, co się działo w czasach stalinowskich. Owszem, bito przesłuchiwanych, najczęściej robotników, ale nie wyrywano im paznokci, nie podwiązywano ich, nie podtapiano.

Aleksander Kwaśniewski po latach zaprzeczeń przyznał, że było porozumienie z Amerykanami i daleko posunięta współpraca wywiadowcza, ale ani nasz wywiad, ani on jako prezydent ani premier Leszek Miller nie wiedzieli,co się dzieje w tajnym ośrodku odosobnienia.

To tym gorzej, bo mieliśmy państwo ślepe i głuche. Amerykańscy senatorzy właśnie pokazali, że służby, które marzą o zerowej kontroli cywilnej, będą kontrolowane. Nie ma takiego wariantu, że wywiad robi, co chce. A były prezydent Polski mówi, że nie miał pojęcia, co jego sojusznik robi w eksterytorialnym ośrodku na Mazurach? Co to za wywiad, który nie miał pojęcia, co się tam dzieje? Przecież ktoś do tego ośrodka dostarczał jedzenie - i dla więźniów, i dla oficerów CIA - ubrania, pościel. Więcej, jest notatka informująca, że za ogrodzenie willi wyrzucana jest kiełbasa i że trzeba na to zwrócić uwagę. Kolejna kwestia - w pewnym momencie odwołano do Waszyngtonu szefa tego ośrodka i jego tłumacza, bo ten drugi przekroczył wszelkie dopuszczalne granice w torturowaniu przetrzymywanych w Kiejkutach ludzi. I nikt tego nie zauważył? Nie słyszał? Ciekawe, jak w wielkiej tajemnicy dowieziono do Starych Kiejkut klatkę, którą wykonał pewien przedsiębiorca spod Warszawy. Wywiad też nic w tej sprawie nie wiedział? A może myślano, że tymi samolotami, które lądowały w Szymanach, przywozi się tygrysy z Indii via Pakistan? (...)"

Cała rozmowa: "Polska The Times", Nr 99(1357), str. 6


bg Image