halicki6.png

Powinniśmy rozróżniać spotkania partyjne, z wyborcami i sprawy służbowe. Wysokość kwot na wyjazdy nie jest bulwersująca, niemniej wszystkie kwestie związane z rozliczeniami powinny być wyjaśnione - mówi minister administracji i cyfryzacji Andrzej Halicki.

W opinii Andrzeja Halickiego, dyskusja na temat kosztów służbowych podróży polityków PO jest żenująca, gdyż służy wybielaniu byłego posła PiS Adama Hofmana, jednego z bohaterów tzw. afery madryckiej.

- Jest oparta o to, aby wszyscy siebie podejrzewali i uważali za nieuczciwych. Nie jest mądra, daleko tak nie zajedziemy - powiedział Andrzej Halicki.

Pytany, czy Radosław Sikorski po medialnych doniesieniach na temat jego służbowych podróży, powinien się podać do dymisji, odpowiedział, że nie, choć jak zastrzegł, wszelkie kwestie, związane z rozliczeniami służbowych podróży powinny być rzetelne wyjaśnione, i co do tego nie ma wątpliwości.

Andrzej Halicki zaznaczył jednocześnie, że nie bulwersuje go wysokość kwot, jakie na paliwo wydali z sejmowych pieniędzy politycy PO, w tym Radosław Sikorski.  - Nie widzę tu żadnego kłopotu - ocenił minister.

- Kiedy za siedem lat, marszałkowi wychodzi średnia miesięczna 1,1 tys. kilometrów, to w praktyce może to oznaczać półtora wyjazdu do jego okręgu wyborczego na miesiąc - tłumaczył minister Andrzej Halicki.

Jego zdaniem, jeśli padają insynuacje i oskarżenia, to Radosław Sikorski powinien udowodnić, gdzie jeździł, kiedy brał na podróże pieniądze z Sejmu.

Dodał, że nie byłoby wskazane, gdyby na spotkania związane z wypełnianiem mandatu posła, Sikorski jeździł służbową limuzyną, która wraz z ochroną BOR przysługiwała mu kiedy był szefem MSZ. - Wtedy byłby krytykowany, że używa służbowego samochodu - zaznaczył Andrzej Halicki.

Źródło: tvn24.pl


bg Image