Kidawa2.png

PiS ostatnio wszystkich testuje. To nie PiS będzie testowało PO i premier, tylko wyborcy. Przepisy muszą być proste i rzetelne, żeby nikt nikomu nic nie zarzucał - mówi minister w Kancelarii Premiera Małgorzata Kidawa-Błońska.

Tygodnik „Wprost” ujawnił w niedzielę, że marszałek Sejmu pobrał dziesiątki tysięcy złotych zwrotu kosztów za używanie prywatnego auta do celów służbowych. Według tygodnika w 2009 r. ówczesny szef dyplomacji wyjął z sejmowej kasy 1245 złotych. Rok później kwota urosła do ponad 21 tysięcy złotych. W 2011 roku było już 26,5 tysiąca złotych, w 2012 roku pobrał 19,1 tysięcy złotych. W ubiegłym roku – niecałe 10 tysięcy. W poniedziałek w imieniu Sikorskiego wypowiedziała się jego rzeczniczka Małgorzata Ławrowska, która sprawę uznała za wyjaśnioną.

– Sprawa nie jest nowa. Kilkanaście miesięcy temu dokładnie te same wątki podnosiła opozycja, sprawę badała prokuratura i nie wszczęła postępowania – powtórzyła w programie „Gość poranka” TVP Info Małgorzata Kidawa-Błońska.

– Mówiąc teraz o rozliczaniu środków na biura poselskie, zapominamy, na co te środki zostały przeznaczone. Na to, żeby posłowie w sposób szybki mogli kontaktować się z wyborcami – mówiła była rzeczniczka rządu, która podkreśliła, że według niej to jakość działań powinna świadczyć o pośle, a nie przejechane kilometry.

Pani poseł podkreśliła, że na podróże służbowe i działalność poselską jest wyznaczony limit. – Po takich nadużyciach, kiedy poseł kilkakrotnie objeżdżał kulę ziemską, Sejm wprowadził ryczałt w wysokości 2,5 tys. zł miesięcznie. To jest realne do wyjeżdżenia – mówiła Małgorzata Kidawa-Błońska.

Rozpoznawalny polityk podróżuje więcej

– Jeśli pan by chciał, żeby marszałek Sikorski opowiedział dokładnie, co robił każdego dnia swojej działalności, która trwa od siedmiu lat, to ja nie wiem, czy on jest w stanie to zrobić – mówiła posłanka. Dodała przy tym, że na pewno jako polityk rozpoznawalny, jeździ więcej od innych, bo jako taki bardziej przyciąga wyborców.

– Poseł powinien wydawać środki tak, żeby jego biuro dobrze funkcjonowało i żeby wyborcy mieli z nim łatwy kontakt. Tak naprawdę to wyborcy w dniu wyborów ocenią, czy ten poseł dobrze wykorzystywał swój mandat i czy wyborcy mięli do niego dostęp. I to będzie prawdziwa weryfikacja – tłumaczyła.

Pytana o to, czy oczekuje od swoich partyjnych kolegów, aby opublikowali np. w internecie daty i miejsca swoich podróży służbowych, Małgorzata Kidawa-Błońska powiedziała, że „może trzeba wprowadzić coś takiego”.

Minister w Kancelarii Premiera zapewniła jednocześnie, że mimo spadku zaufania do posłów wśród społeczeństwa, ona wierzy swoim kolegom. – Ja mam zaufanie do posłów. Od pewnego czasu właściwie wiarygodność wszystkich posłów jest podważana. Podważano wiarygodność posłów, jeżdżących na wyjazdy zagraniczne, domagając się prawie tego, żeby te wyjazdy ograniczyć – mówiła polityk w programie „Gość poranka”.

Zdaniem Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, „posłowie powinni jeździć i powinni mieć kontakt z parlamentami na całym świecie”.

– Byłoby mi wstyd, że są wydarzenia, w których uczestniczą parlamentarzyści z całego świata, a nie ma Polaków, tylko dlatego, że my jako obywatele im nie ufamy – podkreśliła.

Źródło: tvp.info

 

 

 


bg Image