olbrycht.png

– Sprawa jest bardzo poważna. Nie mówimy po piłkarsku, że „nic się nie stało” – ocenił sytuację związaną z liczeniem głosów przez PKW Jan Olbrycht w „Polityce przy kawie” w TVP1.

Europoseł zastrzegł, że według niego zostały zachowane standardy demokracji. – Czy pojechałbym do takiego kraju jak Polska jako obserwator? Nie. Bo uważam, że czym innym są błędy, a czym innym zły mechanizm demokratyczny – podkreślił.

Czy mamy dobrze zorganizowany system wyborczy? Na dziś możemy odpowiedzieć „nie”. Dzisiaj trzeba dokonać zmian (…), ale to nie oznacza, że zostały naruszone pewne elementy – mówił w programie „Polityka przy kawie” TVP1 Jan Olbrycht, który komentował problemy Państwowej Komisji Wyborczej i procedurę liczenia głosów w wyborach w naszych kraju.

Europoseł odniósł się również do misji obserwatorów i mężów zaufania. – Czy pojechałbym do takiego kraju jak Polska, który jest demokratyczny? Nie. Bo uważam, że czym innym są błędy, a czym innym jest zły mechanizm demokratyczny – tłumaczył. – Gdyby się okazało, że coś jest zorganizowane w państwie, w którym nie dopuszcza się opozycji, w którym nie dopuszcza się ludzi do mediów i cały mechanizm wyborczy jest skonstruowany tak, że wzbudza zastrzeżenia i w związku z tym trzeba tam posłać obserwatorów, to w takiej sytuacji trzeba to zrobić – mówił. Według europosła „w sytuacji polskiej nie było czegoś takiego i nie ma czegoś takiego”.

Jan Olbrycht podkreślił przy tym, że jego partia zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji. – Sprawa jest bardzo poważna, wzbudza ogromne zainteresowanie społeczne, w związku z tym absolutnie tego nie lekceważymy i nie uważamy za sprawę marginalną. Nie mówimy po piłkarsku, że „nic się nie stało”. Jest sytuacja bardzo trudna i być może skończy się w wielu sądach okręgowych – mówił.

Źródło: tvp.info



bg Image