siemoniak.png

Spodziewam się wygranej w wyborach parlamentarnych. To jeden z powodów zdenerwowania Jarosława Kaczyńskiego - mówi wicepremier, minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak.

RENATA GROCHAL: PO jest skazana na porażkę w wyborach parlamentarnych? Z wyborów na wybory macie coraz gorszy wynik.

TOMASZ SIEMONIAK: Nie jesteśmy skazani na porażkę. PO ma w sobie spore pokłady energii, zmiana przywództwa wyraźnie partię ożywiła. Spodziewam się wygranej w wyborach parlamentarnych. To jeden z powodów zdenerwowania Jarosława Kaczyńskiego. Kilka miesięcy temu PiS uznał, że ma wygraną w kieszeni. Jeszcze latem sondaże dawały mu wygraną, a dziś widać, że notowania PO i PiS są bliskie remisu. O tym, kto będzie rządził po 2015 roku, zdecydują zdolność koalicyjna i najbliższe miesiące.

Gdzie pan widzi tę energię? Straciliście w wyborach do sejmików osiem województw, uratował was świetny wynik PSL, dzięki któremu będziecie rządzić w 15 na 16 województw.

- Mam za sobą kilka tygodni jeżdżenia po Polsce, rozmów z członkami PO i sympatykami. Widzę dużą zmianę w stosunku do nastrojów późnowiosennych: wrócił wigor i wiara w zwycięstwo. Np. w Łodzi są znakomite nastroje po wygranej Hanny Zdanowskiej w pierwszej turze.

Tylko w Łodzi, Lublinie i Wałbrzychu wasi prezydenci wygrali w pierwszej turze. W Warszawie, Gdańsku i Wrocławiu będzie druga tura, a w Katowicach wasz kandydat odpadł w pierwszej.

- To nie jest despekt, że się nie wygrywa w pierwszej turze. Rzeczywiście, w przypadku prezydentów, którzy rządzą osiem czy 12 lat, widać tęsknotę za zmianą. Ale patrząc na prezydenturę Hanny Gronkiewicz-Waltz, widać, że po referendum wyciągnęła wnioski z tego, jak ustawiać priorytety. Zrozumiała, że dla mieszkańców nie są ważne tylko wielkie inwestycje, ale także mieszkania, przedszkola i żłobki, czyli sprawy społeczne.

Dlaczego w każdym sejmiku straciliście po kilka mandatów?

- Jednym z powodów jest fakt, że frekwencja była wyższa we wsiach niż w miastach. Po siedmiu latach rządzenia krajem i po ośmiu w samorządach taki poziom zaufania społecznego nie jest zły. Trzeba pracować nad tym, by przy wyborach parlamentarnych był wyższy. One mają trochę inną logikę, tutaj PO jest mocna dziesiątkami nazwisk, a liderów list sejmikowych mało kto zna.

Jak chcecie wygrać, skoro młodzi, którzy dali wam zwycięstwo w 2007 r., popierają dziś PiS?

- Widać z badania exit poll, że PO okazała się najmocniejsza w grupie 30-latków. Musimy przekonać do siebie starszych i młodszych. Ale kiedy się ma 19-22 lata, to z natury rzeczy nie jest się entuzjastą władzy, ludzi w garniturach i limuzynach. Chce się zmiany.

Prof. Czapiński mówi, że PO jest rozmyta ideowo i powinna wrócić do liberalnych korzeni.

- Siłą PO zawsze było to, że była i jest projektem modernizacyjnym i przyciągała ludzi o różnych profilach ideowych: od Arłukowicza, Biernackiego po - niegdyś - Gowina. Są takie rzeczy, które na pewno powinniśmy do wyborów załatwić, jak in vitro czy konwencja o zwalczaniu przemocy wobec kobiet. Ale nie sądzę, by w tym tkwiła główna przyczyna takiego a nie innego wyniku. Płacimy cenę za osiem lat rządzenia: za podniesienie wieku emerytalnego, zmiany w OFE, mniejsze lub większe afery. Ale to Platformie jako jedynej partii po '89 roku udało się po raz drugi wygrać wybory parlamentarne. To, że po siedmiu latach ciągle mamy szansę na wygraną, jest fenomenem na polskiej scenie politycznej. W PO spotkali się ludzie, którzy mają różne poglądy, ale chcą modernizować Polskę i nie pozabijają się o takie rzeczy, które by miały Platformę rozwalić, np. związki partnerskie.

Może Polacy są zmęczeni aferą podsłuchową, zegarkami Nowaka, który ciągle jest w klubie PO? Prezes PiS natychmiast wyrzucił z partii bohaterów afery madryckiej.

- PO rządzi od ośmiu lat także dlatego, że potrafi uczciwie rozmawiać o potknięciach. Ostro reagowaliśmy na afery, które dotyczyły poważnych nadużyć władzy, nieprawidłowości, jak choćby afera hazardowa. Dużo poważniejsza od zegarka Sławomira Nowaka była afera Kolei Śląskich dotycząca zmowy przetargowej i działania byłego marszałka województwa z PO. I za to z pewnością zapłaciliśmy cenę w wyborach samorządowych. Sprawa Nowaka jest innej kategorii niż afera madrycka. Należy oczywiście wpisać do oświadczenia majątkowego wszystkie zegarki warte więcej niż 10 tys. zł, ale Nowak niezasłużenie jest dyżurnym przykładem aferzysty. Nie wykorzystał władzy, by zdobyć zegarek, tylko popełnił duży błąd, nie wpisując go do oświadczenia.

Bardzo jest pan wyrozumiały dla partyjnego kolegi.

- Nie. Tylko Nowak w sensie publicznym poniósł ogromną karę, stając się ikoną nadużyć.

Właśnie kończy się jego proces. Czy powinien odejść z klubu, jeśli zostanie skazany?

- Zrezygnował z członkostwa w PO. Jeśli zostanie skazany, nie powinien pewnie być w klubie.

Nie boi się pan, że PSL was za chwilę przeskoczy?

- Cieszę się z wyniku PSL, bo za tym stoją ciężka praca i dobre listy.

I książeczka, w której byli na pierwszej stronie.

- Bywały książeczki w poprzednich wyborach, dlatego nie sądzę, by to w sposób zasadniczy wykoślawiło wynik. W wyborach samorządowych PSL już po raz kolejny przyjęło zasadę wszystkie ręce na pokład. Wystartowało wielu ważnych ludzi, by poprawić wynik, i to zaprocentowało. Cieszy mnie, że koalicja nie zjada mniejszego partnera, jak to w przeszłości bywało, tylko go wzmacnia. Utrwala się konstrukcja PO-PSL, gdzie Platforma ma duże miasta, a PSL wieś i mniejsze miasta. Widzę w tym przyszłościowe trwałe porozumienie. (...)

Cała rozmowa: wyborcza.pl

foto: pap


bg Image