foto_grabarczyk.png

Nawet jeżeli się jest w opozycji, to o swoim kraju należy wypowiadać się z szacunkiem - mówił minister sprawiedliwości Cezary Grabarczyk w kontekście wywiadu Jarosława Kaczyńskiego dla "Wprost".

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Cezary Grabarczyk, minister sprawiedliwości, wita Monika Olejnik, dzień dobry. 

Cezary Grabarczyk: Dzień dobry, witam serdecznie. 

Panie ministrze, jak to jest możliwe, że w państwie demokratycznym zatrzymywani są dziennikarze podczas wykonywania swoich obowiązków, dziennikarz z telewizji Republika Jan Pawlicki i Tomasz Gzell z Polskiej Agencji Prasowej zatrzymani przez policję i mają być sądzeni za zaburzenie miru domowego. 

Tak się zdarzyło podczas interwencji policji, która została poproszona o pomoc w sytuacji, w której duża grupa osób wdarła się do PKW. I pani minister Piotrowska już zleciła wypracowanie reguł.

Ale panie ministrze chyba nie trzeba wypracowywać reguł, wiadomo, że jeżeli dziennikarze wykonują swoje obowiązki nie powinni być zatrzymani przez policję, jeżeli dziennikarz PAP mówi, że jestem z PAP, robi zdjęcia policjant go zatrzymuje...

Ale stało się tak, że...

Ale po raz pierwszy w ciągu tych dwudziestu pięciu lat zostali zatrzymani dziennikarze. 

Że zostali zatrzymani, pani minister Piotrowska wydała polecenie komendantowi głównemu policji, aby przygotował reguły, które będą w przyszłości przeciwdziałały takiej sytuacji.  

Ale do tej pory nie było takich sytuacji to, co takiego się wydarzyło.

Ale też do tej pory nie było takiej sytuacji, że ktoś zakłócał pracę PKW. Funkcjonariusze, którzy działają pod presją sytuacji mogą popełnić błąd, ale w demokratycznym państwie ta sytuacja rzeczywiście nie powinna mieć miejsca.  

Czyli to był błąd ze strony funkcjonariuszy.

Rozstrzygnie to sąd, mnie nie było przy tym zdarzeniu. W wielu krajach dziennikarze, którzy wykonują swoje czynności zawodowe, zakładają specjalne kamizelki, bądź oznaczenia. 

No wie pan, kamizelki też mogą okupanci założyć kamizelki.

Które ułatwiają identyfikację policji. 

A dlaczego dopuszczono w ogóle, dlaczego państwo polskie dopuściło do tego żeby grupa nieodpowiedzialnych osób zajęła PKW?

Nie powinno to mieć miejsca, ale właśnie przez dwadzieścia pięć lat budowania demokracji nigdy PKW nie działała pod taką presją.  

Wie pan, to można powiedzieć, że nigdy przez dwadzieścia pięć lat nikt nie wszedł do Belwederu, albo nikt nie wszedł do pałacu na Krakowskim Przedmieściu, albo nikt nie zajął Urzędu Rady Ministrów, chociaż to już takie incydenty miały miejsce. 

To też będzie prawda, ale można było chyba wcześniej zdecydować o wzmocnieniu sił policyjnych, które ochroniłyby. Nie byłem wówczas w pobliżu PKW.

Tak, ale jest pan członkiem rządu, panie ministrze, a ministrem spraw wewnętrznych jest pani minister...

Tak i będziemy tę sytuację analizować. Na szczęście policja podjęła interwencję, jak wiemy skuteczną.  

No tak, ale za późno, bo gdyby policja stała przed wejściem to nie doszłoby do okupacji budynku, a wiadomo było, że będzie manifestacja. 

Policja stała.

Przy drzwiach gdyby stała. 

Ale te siły były za małe. Znamy też informacje...

To już źle się dzieje, jeżeli policja sobie nie daje rady.

Znamy też informacje, że część osób demonstrujących została zaproszona. 

Nie, jak już byli w środku budynku to PKW chciało z nimi porozmawiać, to było tak. Sam pan powiedział, że się wdarli do budynku, więc... Czy pan nie czuje się również odpowiedzialny za to, co się stało, bo pana słowa, które pan powiedział w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim, że nie wykluczam, że wybory mogą być powtórzone, również mogły się przyczynić do zaognienia. 

Nie, nie, muszę jeszcze raz sprostować, chociaż słyszałem, że prostowała to już nawet w moim imieniu pani premier. Ja nie użyłem takich słów. Odpowiedziałem krótkim zdaniem nie wykluczam na pytanie pana redaktora, w trakcie długiej rozmowy, gdzie ja od początku formułowałem potrzebę uszanowania kodeksu wyborczego. Nawet przestrzegałem mojego poprzednika, aby on także szanował kodeks wyborczy. I to jedno zdanie, zresztą przekształcone, jeżeli pani redaktor prześledzi ten rzekomy cytat, miał on zupełnie różną postać, w różnych gazetach, stąd było moje sprostowanie. 

To jest cytat prosto z TVN24 „jest wiele powodów do niepokoju, nie wykluczam możliwości po podliczeniu głosów postulatu powtórzenia wyborów”. 

Ale to właśnie nie jest cytat, to jest właśnie przerobiona wypowiedź.

Ale powiedział pan „nie wykluczam powtórzenia”. 

Nie, nie powiedziałem, nie, nie wykluczam, odpowiedziałem takim słowem, takim zdaniem na pytanie dziennikarza. Trzeba naprawdę bardzo precyzyjnie posługiwać się cytatami. 

To ja myślę, że precyzyjnie powinien się posługiwać minister sprawiedliwości, jeżeli dziennikarz pyta: czy wyklucza pan powtórzenie wyborów, a pan odpowiada nie wykluczam. 

Nie, nie było takiego pytania, pani redaktor. 

To jakie było pytanie?

Czy nie wyklucza pan możliwości. 

I pan odpowiedział...

Postulatu powtórzenia wyborów. I ja oceniając sytuację, antycypując pewne skutki powiedziałem nie wykluczam, z czym mamy do czynienia dzisiaj, właśnie szereg tego rodzaju postulatów. Wcześniej mówiłem istnieje tryb zaskarżania wyników i w każdym przypadku protest jest oceniany przez sąd. Pani redaktor wie, że słowo ma swoją siłę, ja także wiem, w związku z tym staram się wypowiadać wyjątkowo precyzyjnie.

Jarosław Kaczyński mówi, że to, co się dzieje w Polsce to jest Białoruś. Chciał żeby Parlament Europejski zainteresował się wyborami, nieuczciwością wyborów w Polsce. 

Ma już odpowiedź z Parlamentu Europejskiego, że to jest zła ścieżka. A w ogóle porównywanie Polski do Białorusi jest nie tylko niestosowne, ale także nierzetelne. I nawet jeżeli się jest w opozycji, to o swoim kraju należy wypowiadać się z szacunkiem, nawet jeżeli się krytykuje pewne zjawiska, zdarzenia, wypowiada krytyczne oceny, to powinny one mieć na celu poprawienie tej sytuacji, którą się źle ocenia. Natomiast nie wolno tworzyć wrażenia poprzez tego rodzaju porównania, które deprecjonują ojczyznę.

13 grudnia ma być, ma Jarosław Kaczyński, prezes Kaczyński wyjść na ulice i protestować przeciwko władzy i przeciwko temu do czego doszło.

Polska jest wolnym krajem, każdy może z wolności obywatelskich korzystać, ale manifestacja w tym dniu to nadużycie. Nadużycie. Ja pamiętam dokładnie, co się stało 13 grudnia w 81 r. minionego wieku, wraz z grupą studentów i pracowników 14 grudnia podjęliśmy strajk na wydziale prawa i administracji uniwersytetu łódzkiego, wiem gdzie wtedy stało ZOMonika Olejnik, to ZOMonika Olejnik stało na ulicy i nie powinno się prowadzić manifestacji pod takim hasłem w tym dniu.

Czy te wybory były uczciwe według pana ministra.

O tym będą wypowiadały się sądy, rozpatrując protesty. Ale według mojej opinii liczba tych niefortunnych sytuacji nie była wcale większa niż przy wcześniejszych wyborach. W 94 r. sam byłem autorem jednego z protestów wyborczych, to się zdarza.

Ale coś się musiało wydarzyć skoro cała komisja, całe PKW podało się do dymisji, coś się w Polsce stało, prawda? 

I o tym rozmawiałem z panem redaktorem Rymanowskim pani redaktor, bo jeżeli PKW podjęła decyzję o wykorzystaniu systemu informatycznego, co do którego nie było pewności, że jest wydolny, to był duży błąd. I to było przecież praprzyczyną tego napięcia, z którym mamy do czynienia. I ja będąc na miejscu członków PKW na to bym się nie zdecydował. Bo wcześniej można było liczyć ręcznie i wyniki wyborów już te oficjalne mieliśmy z reguły we wtorki, po wyborach, które odbywały się w niedzielę. I gdyby mając świadomość, że ten system jest niesprawny, a przecież był weryfikowany, ta niesprawność była potwierdzona, ba, mieliśmy informacje, że ABW była w komisji i sprawdzała okoliczności związane z tym systemem, nie zdecydowałbym się na uruchomienie tego systemu. (...)

Cała rozmowa: radiozet.pl


bg Image