tyszkiewicz.png

Według Roberta Tyszkiewicza nie ma powodu, by podważać "uczciwość" wyborów. Jak mówił w TOK FM szef kampanii wyborczej PO, pracę PKW powinny oceniać "powołane do tego instytucje, np. SN i NIK", a nie politycy.

Platforma nie skupia się na szukaniu winnych porażki. Ale, jak przyznał Robert Tyszkiewicz, "werdykt wyborców to zimny prysznic". - Chcemy, żeby poprawił krążenie w PO i elektoracie. Żebyśmy zobaczyli, że recydywa IV RP jest możliwa.W Platformie Obywatelskiej po niedzielnej porażce trzeba czekać na czas rozliczeń. Teraz - jak zapewnia Robert Tyszkiewicz - najważniejsze są przygotowania do II tury wyborów prezydentów miast. - W 39 miastach PO będzie uczestniczyła w drugich turach. Mamy robotę do wykonania i chcemy ją dobrze wykonać. Na rozliczenia, głębokie analizy będzie czas po zakończeniu wyborów - mówił w "Poranku Radia TOK FM" szef kampanii samorządowej.

Według posła to nie politycy powinni zajmować się zamieszaniem związanym z liczeniem głosów. - Niech to robią powołane do tego instytucje państwa, np. Sąd Najwyższy i NIK. Kuriozalny jest pomysł powołania sejmowej komisji śledczej do oceny prac Państwowej Komisji Wyborczej. Bo przecież Sejm nie ma zwierzchnictwa nad Komisją - stwierdził.

Robertowi Tyszkiewiczowi nie podobają się też pomysły, by wybory samorządowe powtórzyć. - Wybory samorządowe są dla wyborcy niełatwe. W jednym akcie głosowania mamy kilka poziomów wyborów, trudno się więc dziwić, że część wyborców ma z tym kłopot. Ale, tak jak w sporcie, można powiedzieć: warunki były równe dla wszystkich. Tempo pracy PKW jest w najwyższym stopniu irytujące. Ten niesłychanie analogowy charakter pracy w czasie informatyzacji i cyfryzacji. Ale nie ma żadnych podstaw, by nie wierzyć w uczciwość i rzetelność wyborów - mówił gość "Poranka Radia TOK FM".


Źródło: tokfm.pl


bg Image