protasiewicz4.png

Mam świadomość, że nasi wyborcy są nieco bardziej wymagający, a elektorat PiS bardziej lojalny i oddany swojej formacji - mówił w Trójce Jacek Protasiewicz.

- Otrzymaliśmy od wyborców sygnał ostrzegawczy, że coś w polityce powinno się zmienić - tak w ”Salonie politycznym Trójki” komentował wstępne, sondażowe wyniki wyborów samorządowych Jacek Protasiewicz. Według sondażu exit poll Ipsos dla TVP Info, TVN24 i Polsatu, PiS zdobył 31,5 proc. poparcia w głosowaniu do sejmików wojewódzkich. Drugie miejsce przypadło PO, która zanotowała wynik na poziomie 27,3 proc. Trzecie jest PSL z wynikiem 17 proc. Mandaty w sejmikach zdobędzie także SLD, które poparło 8,8 proc. wyborców.

Polityk zaznaczył, że w większych miastach PO wygrała, ale przegrała na terenach wiejskich. - Mobilizacja na wsi sprawiła, że w skali kraju wygrał PiS - dodał. Gość Trójki ocenił, że młodzi ludzie, którzy głosowali na Prawo i Sprawiedliwość, mogą nie pamiętać czasów rządów tej partii. Jacek  Protasiewicz wysunął też hipotezę, że korzystne dla PO sondaże mogły zdemobilizować wyborców tego ugrupowania. - Mam świadomość, że nasi wyborcy są nieco bardziej wymagający, a elektorat PiS-u bardziej lojalny i oddany swojej formacji - mówił. - Dla wyborców PiS-u zapewne najważniejsze jest wsparcie prezesa, a w przypadku wyborców PO zapewne więcej czynników jest branych pod uwagę, zanim wyborca zdecyduje się pójść do lokalu wyborczego i oddać głos - argumentował gość Trójki.

Jacek Protasiewicz nie zdecydował jeszcze, czy będzie startował w wyborach do parlamentu. Jak mówił, jesienią wyborcy wyrażą swoją ocenę w tej kwestii i to będzie podstawą decyzji o tym, czy kandydować, czy nie. Pytany, czy będzie ubiegał się o funkcję sekretarza generalnego, Jacek Protasiewicz powiedział, że na razie zmiany w zarządzie Platformy nie są planowane.

Źródło: polskieradio.pl


bg Image