Jeśli ktoś składa podpis i wie, że to nieprawda, podlega ocenie innej niż tylko opinii publicznej - mówiła premier Ewa Kopacz w Poranku Radia TOK FM, komentując aferę wokół służbowych delegacji posłów PiS. Szefowa rządu z dystansem odniosła się do pomysłów większej kontroli parlamentarzystów. - Nie znam w Polsce takiego przepisu, który naprawiałby charaktery - podkreśliła.

Ewa Kopacz komentowała w Poranku Radia TOK FM aferę wokół wyjazdów służbowych posłów. Trzech parlamentarzystów PiS zostało wyrzuconych z partii za nieprawidłowości w rozliczeniach finansowych delegacji.

Kopacz do dymisji? "Ponury żart"

Jarosław Kaczyński już zapowiedział, że jeśli wyniki audytu delegacji pozostałych posłów będą niekorzystne, Ewa Kopacz powinna podać się do dymisji. - Obecna premier przez większość kadencji była marszałkiem. Jeśli tam jest coś złego, to jest niewątpliwie jej osobista odpowiedzialność - podkreślał Jarosław Kaczyński. - Ponury żart, który próbowano wczoraj przemycić do opinii publicznej - stwierdziła w Poranku Radia TOK FM Ewa Kopacz.

- Sprawa rzeczywiście jest tak zabagniona? - pytała o poselskie delegacje Janina Paradowska, prowadząca Poranek Radia TOK FM. Ewa Kopacz podkreślała, że jako marszałek Sejmu wprowadziła pewne obostrzenia wyjazdów poselskich, m.in. opiniowanie przez Biuro Spraw Międzynarodowych Kancelarii Sejmu. - Te rekomendacje były dla mnie wykładnią - zaznaczyła premier.

Informacja o wyjeździe posła powinna też wpłynąć do marszałka Sejmu 14 dni przed planowanym terminem. - Zwykle kiedy poseł składał zawiadomienie w krótszym terminie, dostawał odmowę. To były pierwsze próby porządkowania sprawy - mówiła Ewa Kopacz.

"Zostali wybrani jako uczciwi ludzie"

Premier kilkukrotnie wskazywała na osobistą odpowiedzialność posłów za składane deklaracje i rozliczenia. - Jeśli ktoś składa podpis i wie, że to nieprawda, podlega ocenie innej niż tylko opinii publicznej. Do tego są odpowiednie instytucje - powiedziała Kopacz. - Ale nie znam w Polsce takiego przepisu, który naprawiałby charaktery - dodała.

Tymczasem Radosław Sikorski, marszałek Sejmu, już powołał komisję ds. zagranicznych wyjazdów posłów, zapowiedział też zmiany w zasadach rozliczeń finansowych i powstanie stanowiska pełnomocnika ds. procedur antykorupcyjnych. Obywatele będą też mogli zgłaszać mailem przypadki nieetycznego zachowania posłów. - Boję się, że to będzie strona donosów, które będą trudne do zweryfikowania. Podobnie specjalny pełnomocnik ds. korupcji w Sejmie. Sejm chyba jest kontrolowany? - dziwiła się Janina Paradowska.

Tymczasem Radosław Sikorski, marszałek Sejmu, już powołał komisję ds. zagranicznych wyjazdów posłów, zapowiedział też zmiany w zasadach rozliczeń finansowych i powstanie stanowiska pełnomocnika ds. procedur antykorupcyjnych. Obywatele będą też mogli zgłaszać mailem przypadki nieetycznego zachowania posłów. - Boję się, że to będzie strona donosów, które będą trudne do zweryfikowania. Podobnie specjalny pełnomocnik ds. korupcji w Sejmie. Sejm chyba jest kontrolowany? - dziwiła się Janina Paradowska.

Źródło: tokfm.pl

 


bg Image