schetyna_x.png

Rosja musi zmienić swoją politykę, nie ma na to zgody, żeby w ten sposób traktować sąsiadów, jak kilkaset lat temu. Te czasy się skończyły - mówi minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna.


Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/wywiady/kontrwywiad/news-schetyna-tusk-honorowym-przewodniczacym-po-nalezy-mu-sie-za-,nId,1548661#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
Rosja musi zmienić swoją politykę, nie ma na to zgody, żeby w ten sposób traktować sąsiadów, jak kilkaset lat temu. Te czasy się skończyły.

Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/wywiady/kontrwywiad/news-schetyna-tusk-honorowym-przewodniczacym-po-nalezy-mu-sie-za-,nId,1548661#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

Konrad Piasecki: Zrobicie Tuska honorowym przewodniczącym Platformy?

Grzegorz Schetyna: Jest taki pomysł.

Ale dobry pomysł, pańskim zdaniem?

...

Bez przekonania pan westchnął.

Szukam słowa, jak najlepiej to opisać. Jest to twórca, pomysłodawca PO.

Więc należy mu się.

Więc należy mu się tak naprawdę zapisanie w naszej historii.

Ale jak zostanie honorowym, to już nigdy nie zostanie takim regularnym przewodniczącym.

Tak, ale to jest bardziej symboliczne podziękowanie za te 14 lat. A teraz będzie w Brukseli. Tam nie będzie się partią zajmował.

Ale honorowy przewodniczący będzie miał jakieś plenipotencje i możliwości, czy po prostu będzie takim odległym emerytem?

Jutro zobaczymy, będzie decydowała o tym konwencja

Ale wpiszecie to do statutu PO?

To jest możliwe. Musielibyśmy - jeśli taka decyzja zostanie podjęta - statut musi zostać zmieniony, oczywiście.

Ale pan popiera?

Tak, bo to zawsze jest takie symboliczne i sympatyczne.

Byłby pan gotów, panie ministrze, wysłać polskie wojska za granicę?

To jest bardzo poważna rozmowa, która nas czeka.

Bo pan, rozumiem, chciałby trochę zmienić taką doktrynę, która zaczęła obowiązywać od paru miesięcy, czy od paru lat nawet.

To jest pytanie o wyzwania, które stoją przed pokojem międzynarodowym, bezpieczeństwem Europy, Polski.

Mówił pan wczoraj w expose: gotowi jesteśmy umacniać bezpieczeństwo wspólnie z naszymi sojusznikami, także na południowych rubieżach - rozumiem, że czynem zbrojnym, a nie dobrym słowem.

Chodzi o Państwo Islamskie. To jest w ogóle decyzja polityczna, czy być, i w jak sposób, w tej koalicji przeciwko Państwu Islamskiemu, solidarności europejskiej z tymi, którzy już tam są: z Ameryką, z Kanadą. Ta sprawa jest poważna i musimy ją bardzo poważnie traktować.

Poważnie rozważyć myśl taką, że polskie wojska będą jednak musiały jeździć za granicę, bo takie są wyzwania współczesności?

To nie jest tak klasycznej, jak kiedyś. Przystąpienie do koalicji, czy wsparcie takiej koalicji kojarzy się z wysłaniem wojsk, czy z obecnością wojsk lądowych, walkami...

W tym przypadku akurat sił powietrznych.

Nie musi tak być. Myślę, że w ogóle w takich sytuacjach kraje wolnego świata muszą skutecznie reagować. W tym przypadku skuteczna reakcja to jest koalicja państw walczących z Państwem Islamskim.

Ta doktryna: mniej misji, skupmy się na sobie, to nie jest doktryna, pod którą by się pan z pełną odpowiedzialnością podpisywał?

Są nowe wyzwania. Dlatego jesteśmy obecni w misjach stabilizacyjnych jak w Bałkanach Zachodnich, ale także tam, gdzie coś się dzieje jak w Republice Środkowo-Afrykańskiej. To są wyzwania, na które nowoczesne państwo, a takim jest Polska, musi odpowiadać.

A wyobraża pan sobie jakąś misję NATO we wschodniej Ukrainie?

Nie, to jest na dzisiaj i na jutro niemożliwe. Nie wyobrażam sobie tego.

Bo to by zbyt bardzo zadrażniło stosunki w Rosji?

To jest coś, co przeniosłoby konflikt ukraiński zupełnie w inny wymiar, coś bardzo niebezpiecznego, ale to oczywiście zależy od zachowania rosyjskiego.

Jest pan też przeciwnikiem sprzedaży polskiej broni Ukrainie?

Uważam, że to jest decyzja Ukraińców, decyzja polskich firm zbrojeniowych. Traktuję to zupełnie otwarcie.

Czyli czysto handlowo?

Tak jest.

Nie politycznie?

Tak jest.

"Negocjacje są niepotrzebne, one do niczego nie prowadzą" - mówi w RMF nowy rosyjski ambasador. "Poradzimy sobie tyle, ile trzeba będzie". Poradzą sobie rzeczywiście?

Nie poradzą sobie. Już sobie nie radzą. Nie radzi sobie rubel, który spada na łeb na szyję. One (sankcje - przyp. red.) są dotkliwe, i będą jeszcze bardziej, muszą być tylko konsekwentnie egzekwowane.

Tylko on mówi: wejdą jakieś inne firmy, z innych krajów, przestawimy nasz rynek i tak naprawdę to ci, którzy te sankcje stosują, będą tego za parę lat żałować.

Nie namówi mnie pan na to, żebym w pańskim radiu dyskutował z ambasadorem Rosji w sprawie skuteczności sankcji, powiedziałem swoje zdanie w tej sprawie.

A ambasador mówi też: musimy znaleźć jakieś wyjście z tej ślepej uliczki. Czyli sytuacji niezgody na status Krymu. Jest jakieś dobre wyjście z tej ślepej uliczki?

Wycofanie się z tego, co zrobili, wycofanie się z zasady łamania prawa międzynarodowego, z agresji na wschodnią część Ukrainy, z popierania separatystów, z aneksji Krymu...

Zachód nigdy nie uzna aneksji Krymu?

Nigdy nie uzna, ponieważ to znaczyłoby, że uznaje łamanie prawa międzynarodowego. I sankcjonuje to. To jest niemożliwe.

Rozumiem, wyobraża pan sobie przywracanie czy jakąś normalizację stosunków polsko-rosyjskich?

Europejsko-rosyjskich... To nie jest kwestia tylko naszych relacji, tylko to jest fragment większej całości. Rosja musi zmienić swoją politykę, nie ma na to zgody, żeby w ten sposób traktować sąsiadów, jak kilkaset lat temu. Te czasy się skończyły.

Ale czy zaanektowanym przez Rosję Krymem da się te stosunki jakoś normalizować?

Oczywiście, że się nie da. Proszę zobaczyć, bardzo podobna była historia z częścią turecką Cypru. Ile lat trwa... Wyłączenie trwa do dzisiaj od 1974 roku. To jest decyzja, która będzie miała konsekwencje przez dziesięciolecia. Rosjanie muszą zdawać sobie z tego sprawę. (...)

Cała rozmowa: rmf24.pl


bg Image