rostowski.png

To nie jest fortunny początek urzędowania Jean-Claude'a Junckera. Ale wszyscy wiedzieli, że Luksemburg tak działał - tak były minister finansów Jacek Rostowski komentuje aferę "Luxembourg Leaks".

Jean-Claude Juncker marzył zapewne o innym początku pracy, na stanowisku szefa Komisji Europejskiej. Pierwszy tydzień urzędowania "przykryła" afera nazwana już "Luxembourg Leaks". Dziennikarze ustalili, że firmy mogły oszczędzić dużo pieniędzy dzięki umowom podpisywanym z luksemburskim fiskusem. Płaciły znacznie niższy podatek niż oficjalna stawka CIT - 29 proc.

- To oczywiście nie jest fortunny początek urzędowania Jean-Claude'a Junckera. Nie czytałem ujawnionych dokumentów, ale przecież wszyscy wiedzieli, że Luksemburg jest wewnątrzunijnym rajem podatkowym - komentował w TOK FM Jacek Rostowski.

Według byłego ministra finansów sprawa nie musi wcale zaszkodzić szefowi KE. - To, że Luksemburg tak działa, wiedzieli wszyscy.

To nie MF

Jacek Rostowski przypomniał, że Luksemburg i Austria zawsze "sprzeciwiały się zniesieniu tajemnicy bankowej". - Argumentując, zresztą nie bez racji, że jeśli zniosą tajemnice bankową, to większość firm przeniesie się do Szwajcarii czy Singapuru. Ale zmiany w UE szły w dobrym kierunku. Krok po korku prawo unijne było zmieniane - mówił w "Poranku Radia TOK FM".

"GW" ujawniła, że polska ambasada w Brukseli umieściła na stronie internetowej informator dotyczący ułatwień związanych z prowadzeniem biznesu w Luksemburgu.

- Na pewno to nie jest skutek działań Ministerstwa Finansów - zapewnił były szef resortu. Jak tłumaczył, informacje zamieszczone na stronie, np. o wysokości podatków w Luksemburgu, "to nie są porażające informacje". - Ale uważam, że nasza ambasada nie powinna tak działać. Bo na pewno polska dyplomacja nie powinna pomagać w zakładaniu firm w rajach podatkowych.

Źródło: tokfm.pl

 


bg Image