crop-a30tPf02TRLxCMO_180x130-0.png

Szczególnie w tak trudnych czasach dobrze jest trochę wykorzystać swoje doświadczenia - mówi Jacek Rostowski w rozmowie z Konradem Piaseckim.


Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/wywiady/kontrwywiad/news-jacek-rostowski-nie-zostalem-szefem-doradcow-premiera-przez-,nId,1547534#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

Konrad Piasecki: Były wicepremier i minister finansów, niedoszły szef MSZ i szef doradców premiera też niedoszły - Jacek Rostowski. Dzień dobry. Jakieś fatum zaczęło pana prześladować.

Jacek Rostowski: Nie, bez przesady.

Co podejście, to nieudane.

Nie zawsze to były prawdziwe podejścia.

Dlaczego prezydent tak mocno protestował przeciwko pańskiej kandydaturze na szefa MSZ?

Nie mam pojęcia. To na pewno pytanie do pana prezydenta. Trochę wcześniej rozmawialiśmy - pan wysunął pewną hipotezę...

Ja uważam, że być może chodziło o pański stosunek do euro. Prezydent zamierza z euro zrobić jeden z lejtmotywów swojej walki o reelekcję.

Muszę przyznać, że o tym wcześniej nie myślałem, ale jest to możliwe. Ja na pewno jestem sceptycznie do euro nastawiony, do przystąpienia do euro powiedzmy w ciągu następnych 5 czy nawet może trochę więcej lat. Uważam, że strefa euro ma fundamentalne, głębokie, strukturalne słabości. Ja do takiej debaty o euro bardzo chętnie przystąpię. Będę mówił o swoich bardzo poważnych wątpliwościach na tym etapie.

Rozumiem, że nie doradza pan prezydentowi robienia z tego sztandaru walki o reelekcję?

To już jest oczywiście decyzja pana prezydenta. Wiemy, że naród polski ma bardzo zdroworozsądkowe podejście do przystąpienia do euro. Jak coś nie działa to może lepiej się tam nie pakować.

No tak, ale to była moja hipoteza. Tymczasem pytanie, jaka jest pańska.

Ja nie miałem żadnych hipotez.

Ale jak pan słyszał prezydenta, który mówił: "Rostowski nie ma doświadczenia dyplomatycznego, nigdy nie kierował polityką zagraniczną, nie może być szefem MSZ", nie dziwiło to pana nieco?

No trochę mnie zdziwiło o tyle, że brałem udział w 60 ECOFIN-ach - to są rady ministrów finansów UE. Przez te 6 lat brałem w nich udział. Na tych radach odbywa się coś, co można nazwać prawdziwą dyplomacją i prawdziwą polityką zagraniczną - negocjacje, walka o interes nasz, Polski i oczywiście umiejętność dojścia do kompromisu z naszymi partnerami. Zawsze w naszym interesie jest, aby dojść do kompromisu i żeby wspólny interes Europy zabezpieczyć, zabezpieczając przede wszystkim w ramach tego interesu interes Polski.

Ale miał pan okazję powiedzieć: "Panie prezydencie, pan się myli, nie jest ze mną aż tak źle"?

Nie, nie miałem takiej okazji. Jestem przekonany, że to jest prawdziwa dyplomacja, to jest prawdziwa polityka zagraniczna, a nie to, kto gdzie siedzi przy stole przy kolacji dyplomatycznej
A dlaczego nie wyszło bycie szefem doradców premiera?

Można powiedzieć odpowiedź na to w trzech literach: PSL.

Ludowcy się sprzeciwili? Zrobili Rejtana, padli, rozdarli koszulę i powiedzieli: "Po naszym trupie"?

Tak rozumiem.

Ale właściwie dlaczego? Podpadł pan aż tak strasznie ludowcom czy to chodziło o parytety wewnątrz rządu?

Nie wiem, to jest raczej pytanie do nich. Mówię PSL, ale tak naprawdę myślę, że może szczególnie pan przewodniczący.

Janusz Piechociński.

Tak.

Pan zdaje się miał ochotę być jego rządowym nadzorcą.

W żaden sposób.

No to o co mu chodziło? Zadawniony konflikt na linii Piechociński-Rostowski?

Może źle zrozumiał. Intencja pani premier była, żebym po prostu koordynował wdrażanie postanowień expose. W żaden sposób nie miałem być osobą, która by nadzorowała jakiegokolwiek innego ministra.

No to czemu te 3 litery tak zaprotestowały?

Nie wiem, to jest pytanie do członków naszego ulubionego koalicjanta.

Miał być złoty róg, a co teraz w takim razie?

O nie, wie pan, bez przesady, niech mnie pan jeszcze nie skazuje na sznur. Jeszcze tak źle nie jest.

Nie, to Wyspiański kończył to zdanie, ja je tylko zacząłem.

Ale jak się cytuje klasyka... Ale mówiąc poważnie - po sześciu latach takiego bardzo intensywnego doświadczenia, szczególnie w tak trudnych czasach, to dobrze jest trochę wykorzystać swoje doświadczenia, w tym kontekście w bardzo innym świecie, w którym żyjemy dzisiaj po tym kryzysie finansowym, po tym wielkim kryzysie europejskim, który przeżywamy. Mamy dwa aspekty olbrzymiego kryzysu europejskiego - kryzys strefy euro i kryzys rosyjski. W Europie, w której prawdopodobnie strefa euro będzie się rozwijała...

... tak sobie, najbardziej optymistycznie mówiąc...

... myślę, że jest dość prawdopodobne, że to będzie w okolicach między zero a jeden procent w ciągu następnych pięciu lat.

... czyli będzie się tak rozwijała, że będzie się zwijała.

Myślę, że jednak taka partia jak Platforma, która, jeżeli chodzi o gospodarkę, jest partią liberalną...

... musimy jednak ten liberalizm na nowo przemyśleć. Polski liberalizm szczególnie, który w wielu aspektach jest dość staromodny - uważam, że to jest moment, żeby go na nowo przemyśleć i zdefiniować.

Ale będzie pan definiować nowoczesny liberalizm Platformy Obywatelskiej?

I patriotyzm też.

Ze strachu przed pojawieniem się prawdziwie liberalnej partii na rynku politycznym? Jest w Platformie strach przed, umownie mówiąc, "partią Balcerowicza". Zastanawiam się, czy to co pan mówi, jest odpowiedzią na ten strach.

Niech pan nie żartuje. Z całym szacunkiem, partia, która byłaby tak firmowana przez Ryszarda Petru i Władka Frasyniuka czy nawet Leszka Balcerowicza, to nie jest powód, żeby nie spać nocami. Oczywiście jest pewne niebezpieczeństwo, bardzo źle by było, gdyby taka partia otrzymała 4,9 proc. i te głosy byłyby stracone dla liberalizmu. Byłoby mniej niebezpieczne, gdyby było inaczej.

Tylko problem z tym liberalizmem, bo to nie kto inny, tylko dotychczasowy szef partii i wciąż jeszcze, ostatnie godziny, Donald Tusk, mówił o tym, że z liberała to on staje się powoli socjaldemokratą - i to zmieniło postrzeganie Platformy oraz wiele czynów, które popełnialiście, bo zapowiedzi obniżki podatków, powiedzmy sobie wprost - wyszły słabo.

Ale świat się zmienił. Nie umieliśmy ludziom powiedzieć, powinniśmy ludziom tłumaczyć, jacy liberalni byliśmy. Przed kryzysem byliśmy na 9. miejscu jeśli chodzi o najniższe opodatkowanie w Unii Europejskiej, teraz jesteśmy na 7.To jest jednak postęp. Tutaj bym się przyznał do tego, też dlatego, że za parę tygodni Donald Tusk nie będzie szefem partii, ale mogę się przyznać do tego, że ja myślę, że to co on powiedział mogło być bardziej precyzyjne.

Czyli niepotrzebnie to mówił?

Nie, mówił. że staje się bardziej socjaldemokratą, trochę dlatego, żeśmy nie mieli możliwości przemyślenia tego czym jest liberalizm. Ja uważam, że ten nowoczesny liberalizm jest wobec tego skuteczny. Ten, który proponuje Leszek Balcerowicz czasami to jest można powiedzieć donkichotyzm liberalny. Ale taki praktyczny, skuteczny liberalizm to jest dokładnie to, co przez te 7 lat praktykowaliśmy i co uważam jest receptą sukcesu dla Polski i będzie receptą sukcesu dla Platformy Obywatelskiej. (...)

Cała rozmowa: rmf24.pl


bg Image