protasiewicz4.png

Będziemy bronić marszałka Radosława Sikorskiego. Przemawia za nim wielki dorobek polityczny z tych siedmiu lat bycia szefem polskiej dyplomacji - mówi Jacek Protasiewicz w rozmowie z Konradem Piaseckim.

Konrad Piasecki: Jacek Protasiewicz, członek zarządu PO, szef jej dolnośląskich struktur i przyszły Paweł Graś jak słyszę.

Jacek Protasiewicz: Nie. Paweł Graś jest "niezastampialny".

Ktoś musi być sekretarzem generalnym jak on pojedzie do Brukseli. I słyszę, że to na pana wskazała ciężka, partyjna dłoń.

Jeszcze nie.

Jeszcze nie. Formalnie.

Jeszcze na nikogo nie wskazała, a tym bardziej na mnie. Myślę, że Paweł Graś nawet będąc w Brukseli i znając tak dobrze struktury i mając tak uporządkowane biuro krajowe, które stworzył, będzie w stanie zarządzać partią przynajmniej przez jakiś czas. Może do wyborów parlamentarnych.

A sekretarz generalny: Protasiewicz... nie brzmi panu dumnie?

Na razie mam co robić na Dolnym Śląsku panie redaktorze.

O tak.

Więc na tym się koncentruje.

Ale rozumiem, że jakby przyszło co do czego to pan się nie uchyli?

Jak przyjdzie, to będę myślał.

Partia nie cofnie rekomendacji Sikorskiemu?

Moim zdaniem nie ma takiego powodu.

Stoicie za nim murem?

Tak. Po pierwsze przemawia za nim wielki dorobek polityczny z tych siedmiu lat bycia szefem polskiej dyplomacji. W gruncie rzeczy ta wypowiedź - zgoda niefortunna - może jeszcze bardziej niefortunne jej komentowanie, czy reakcja na pytanie dziennikarzy. Ale w gruncie rzeczy to nie była wypowiedź, która miałaby Polsce zaszkodzić. De facto informowanie amerykańskich dziennikarzy, amerykańskiej opinii publicznej o prawdziwej naturze rosyjskiego przywództwa, leży w interesie Polski.

Wie pan. Ale nawet jeżeli się mówi prawdę - a my dziennikarze jesteśmy za tym, żeby prawdę mówić - to trzeba mieć przemyślane w jaki sposób się tą prawdę mówi. Po co się ją mówi i jakoś uzgodnić z tym, który miał usłyszeć od Putina to co powiedział Radosław Sikorski, żeby ten który to usłyszał potem to potwierdził a nie zaprzeczył. Przyzna pan, że rozegrane zostało to koszmarnie.

Zgoda. To mówimy o rozegraniu. Czyli mówimy o kontekście. Ale skupmy się na samej treści.

W tym sensie rozegrane koszmarnie, że wychodzimy z tej sytuacji z przekonaniem, że albo Sikorski rzecz całą sobie wyimaginował, albo któryś z nich teraz dzisiaj nas okłamuje. Czyli Sikorski albo Tusk.

Wiemy jedno. Takie słowa padły na pewno, może nie precyzyjnie takie, ale ten sens został zawarty w wystąpieniu prezydenta Putina na szczycie NATO w Bukareszcie i wtedy zostały przemilczane. Dobrze, że dzisiaj są przypominane ponieważ dobrze, jeśli zachodnia opinia publiczna coraz bardziej oswaja się z myślą, o prawdziwej naturze przywództwa rosyjskiego.

Ale przyzna pan, że Sikorski postawił w trudnej sytuacji i siebie i Tuska i partię, a i Polskę trochę też.

Tak, to prawda. Ale ja obserwowałem przez wiele lat zachodnią politykę. Zdarzają się różne tego typu kontekstowe wpadki różnym politykom, i rzadko kiedy następuje taka furia ze strony opozycji jak u nas w Polsce. Bo generalnie ta polska polityka jest rozhisteryzowana i to niestety głównie za sprawą opozycji, za sprawą takich polityków jak Kaczyński czy Ziobro.

Wszystko jest winą opozycji, albo wszystko jest winą mediów. Natomiast mam wrażenie, że akurat w tym przypadku histeria i furia były po stronie koalicji rządzącej.

Nie. Domaganie się ustąpienia, nazywanie marszałka Sejmu i szefa polskiej dyplomacji, jednego z wybitniejszych ministrów, człowiekiem nieodpowiedzialnym, to tylko świadczy o tym, że proporcji nie ma po stronie opozycji.

Ale emocjonalność była też w wystąpieniu Ewy Kopacz, a ona jest premierem rządu Platformy Obywatelskiej i szefem Platformy Obywatelskiej. I to ona przepraszała za Sikorskiego, to ona mówiła, że nie pozwoli na takie zachowanie. Więc emocje były także po pańskiej stronie.

Pani premier przeprosiła- i słusznie - bo dziennikarzom się te przeprosiny należały. Natomiast ten atak ze strony Prawa i Sprawiedliwości był dyskwalifikujący w sensie politycznym. Tak rozumiany patriotyzm prowadzi donikąd.

Rozumiem, że tym bardziej pożałował pan, że Sikorski już nie w MSZ?

Jest naprawdę na pozycji numer dwa. Kieruje polskim parlamentem, na pewno wiele spraw polskich w tej polityce zagranicznej będzie teraz - od pierwszego grudnia w rękach również byłego premiera Donalda Tuska, przewodniczącego Rady Europejskiej - więc proszę się nie martwić o polskie sprawy zagraniczne, są w dobrych rękach. (…)

Cała rozmowa: rmf24.pl


bg Image