rocki.png

"Rok temu nadwyżka pesymistów nad optymistami była duża. Dziś ich udziały są porównywalne - pisze senator Marek Rocki.

Opinia taka wynika z analizy badań Instytutu Rozwoju Gospodarczego w Kolegium Analiz Ekonomicznych SGH. Instytut od 1986 r. prowadzi badania, w których oceny formułowane przez przedsiębiorstwa w badaniach ankietowych są agregowane i analizowane. Uogólnione opinie kilkuset firm nabierają waloru obiektywności. Biorąc pod uwagę ciągłość badań – blisko 30 lat – stają się one obiektywną oceną koniunktury branży, a także gospodarki.

W badaniach IRG przedsiębiorcy oceniają zmiany w produkcji, zamówieniach, cenach, zatrudnieniu, sytuacji finansowej, oceniają ogólną sytuację gospodarki. Ankietowani wybierają jedną z trzech odpowiedzi: wzrost, spadek, bez zmian. Ostatecznym celem jest wyznaczenie wartości barometru koniunktury na podstawie różnic pomiędzy odpowiedziami optymistycznymi i pesymistycznymi. Ankietowani odrębnie formułują opinię o stanie obecnym i o najbliższej przyszłości.

Wzrost liczbowy wskaźników oznacza malejący udział liczby pesymistów (rosnący udział optymistów) wśród ankietowanych. „Wzrost" wartości wskaźnika niekoniecznie oznacza, że „jest dobrze", ale że „wzrasta liczba optymistów". A ponieważ nastroje i nastawienia przedsiębiorców są w mojej opinii czynnikiem kształtowania koniunktury w długim okresie, dla analiz makroekonomicznych istotne jest śledzenie wyników badań IRG.

Teraz równowaga

Spadkowy trend wskaźnika koniunktury w przemyśle trwający od początku roku 2011 zmienił się z początkiem roku 2013. Narastające optymistyczne nastroje przedsiębiorców spowodowały, że w początku 2014 IRG wskazywał na poziom koniunktury porównywalny z wartościami dla lat 1998–2005 i znacząco wyższymi niż w 2009. Aktualnie wskaźnik koniunktury zahamował wzrost – od kilku miesięcy wskazuje równowagę opinii optymistycznych i pesymistycznych. Interesujące jest to, że w opiniach dotyczących wielkości produkcji stabilny i duży udział pesymistów (wynosił 42 proc. w styczniu 2010, 55 proc. w czerwcu 2012, 43 proc. w końcu roku 2012) zmalał na początku bieżącego roku do 25–30 proc. Utrwalił się duży (około 50 proc.) udział przedsiębiorców stwierdzających, że produkcja jest „bez zmian". Przedsiębiorcy lepiej oceniają przyszłość niż stan obecny.

Ocena ogólnego stanu gospodarki pesymistyczna, ale stabilna, trwała cały rok 2010. W latach 2011–2012 nastroje się pogarszały. Od początku roku 2013 oceny znacznie się polepszyły – ponad 50-punktowa nadwyżka pesymistów zmalała tak, że w połowie tego roku pojawiła się równowaga opinii. Obecnie udział pesymistów ponownie jest większy od udziału optymistów. Ciekawe, że opinie o przyszłym stanie gospodarki są mniej optymistyczne niż ocena stanu bieżącego. Dotyczy to także oceny zatrudnienia. Choć w opinii przedsiębiorców zwiększyło się ono w ostatnich miesiącach, to przewidują pogorszenie się sytuacji.

Interesujące jest zestawienie opinii o stanie gospodarki z opiniami o stanie finansów własnej firmy. Opinie ponad połowy ankietowanych dotyczące całości gospodarki w początku 2013 r. mówiły o pogorszeniu się sytuacji i tylko kilka procent stwierdzało poprawę. W przypadku opinii dotyczącej sytuacji finansowej firmy poprawę stwierdzało ponad 10 proc., a pogorszenie około 30 proc. Obecnie poprawę sytuacji finansowej firmy diagnozuje prawie 15 proc. ankietowanych, a pogorszenie – nieco ponad 20 proc. W ciągu roku wzrósł udział tych, którzy widzą stabilizację sytuacji finansowej. Tak jak w poprzednich latach przedsiębiorcy lepiej oceniają te procesy, na które mają bezpośredni wpływ i lepiej oceniają przyszłość niż stan obecny.

Zgodnie z opiniami ankietowanych zmiany cen wykazywały w minionych kilkunastu latach mniej więcej czteroletnią cykliczność. Z analiz wynika, że pierwszy z ostatnio zaobserwowanych cykli zakończył się w końcu 2000 r. Po nim przez dwa lata systematycznie spadała nadwyżka oceniających, że ceny wzrosły, nad stwierdzającymi, że ceny się zmniejszają. Spadek był tak duży, że od początku 2001 do połowy 2003 przeważali optymiści stwierdzający spadek cen. Od połowy 2003 r. do połowy 2004 – kiedy zakończył się drugi cykl – wzrastał udział pesymistów. Nowy cykl rozpoczął się właśnie w połowie 2004 – wiązać to można z wejściem do Unii – kiedy znowu udział optymistów zaczął rosnąć. Od początku roku 2005 nadwyżka optymistów nad pesymistami była już bezwzględna, ale płytsza niż w poprzednim cyklu.

W opinii przedsiębiorców w okresie 2006–2007 sytuacja się pogarszała: narastały poglądy o zwyżkach cen. Tendencje tę cechowały jednak silne wahania. W 2008 nastąpił gwałtowny spadek cen, ale sytuacja ustabilizowała się na prawie cały rok 2009 na poziomie 5–7 punktów nadwyżki tych, którzy stwierdzają spadek cen. (...)"

Cały tekst: "Rzeczpospolita": Nr 251 (9978), Lista 2000 str. 28


bg Image