crop-8arZP0HpjpSjD36_180x130-0.png

Polityka na Ukrainie zajmowała się głównie wojną z Rosją, a następnie wyborami. Najpierw prezydenckimi i teraz do Rady Najwyższej. To sprawiło, że nie wprowadzono reform, które zmieniłyby system oligarchiczno-korupcyjny na system rządów prawa - powiedział w rozmowie z "Super Expressem" Paweł Zalewski.

"Super Express": Jak ocenia pan wczorajsze wybory do parlamentu Ukrainy? Ukraińcy z 15 zdestabilizowanych okręgów na wschodzie nie mogli w nich uczestniczyć. Jednocześnie kampanię wyborczą ocenia się jako czystą...

Paweł Zalewski: To na pewno najbardziej czysta i uczciwa kampania wyborcza w ciągu 22 lat niepodległości Ukrainy. Co nie znaczy, że była w 100 proc. zgodna ze standardami krajów Unii Europejskiej. Nieprawidłowości jest po prostu mniej niż w poprzednich latach.

Jaki wpływ na kształt przyszłej Rady będzie miał fakt, że część mieszkańców nie głosowała?

Brak posłów z części Donbasu sprawi, że ukraiński parlament będzie o ok. 30 osób mniej liczny. Te miejsca będą czekać do momentu, kiedy będzie można w tych okręgach przeprowadzić uczciwe wybory. Nieobsadzenie tych mandatów będzie symbolem rosyjskiego zaboru.

W związku z tym w nowym parlamencie będzie proporcjonalnie więcej posłów o nastawieniu prozachodnim?

Te proporcje się zmienią, ale tylko trochę. Gdyby wybory w tych obwodach się odbyły, byłoby tylko nieznacznie więcej posłów o nastawieniu prorosyjskim. Tak czy inaczej, wygrałyby Blok Poroszenki i partie, które są prozachodnie. Ugrupowania jednoznacznie prorosyjskie to przede wszystkim Blok Opozycyjny.

Czyli dawna Partia Regionów.

Jeśli nawet dostanie się do Rady, to ze słabym wynikiem. Nie wiadomo, czy te ugrupowania w ogóle przekroczą próg wyborczy. Jednak część oligarchów lub ludzi oligarchów może się dostać do Rady Najwyższej z okręgów jednomandatowych.

Nie udało się na Ukrainie zmienić ordynacji wyborczej.

Właśnie, nie udało się ich zlikwidować. Wybory w tych okręgach jednomandatowych są najbardziej podatne na manipulacje. To tam najłatwiej przekupywać wyborców i największe szanse mają tam osoby, które trzymają media w swoich rękach.

Większość parlamentarzystów to będą starzy wyjadacze czy nowe twarze?

Będzie dużo osób, które dziś już są w Radzie Najwyższej. Nowych twarzy będzie niewiele i będą one za słabe. Dlatego nowa Rada nie dokona jakościowej zmiany systemu na Ukrainie.

Nie będzie zmian, na które czekali uczestnicy demonstracji proeuropejskich na Majdanie? Na Ukrainie ciągle powtarza się, że jeśli te zmiany się nie dokonają, to będzie trzeci Majdan. A Rosja z każdym Majdanem reaguje bardziej radykalnie...

Odpowiedzmy sobie na pytanie, co się wydarzyło w ciągu kilku ostatnich miesięcy po Majdanie. Polityka na Ukrainie zajmowała się głównie wojną z Rosją, a następnie wyborami. Najpierw prezydenckimi i teraz do Rady Najwyższej. To sprawiło, że nie wprowadzono reform, które zmieniłyby system oligarchiczno-korupcyjny na system rządów prawa.

Nowy parlament tego nie zrobi?

Będzie mu bardzo trudno. Bo będzie w nim wystarczająco duża liczba osób starego systemu. To, że zwyciężą ugrupowania o - nazwijmy to - pomarańczowym rodowodzie, nie oznacza, że będą one chciały wypełniać wolę Majdanu. Rewolucja pomarańczowa doprowadziła przecież tylko do zmiany układu sił pomiędzy klanami oligarchicznymi na Ukrainie. Teraz może być podobnie. To, co teraz jest różnicą, i to zasadniczą, to skala.

To znaczy?

Jest mniej korupcji, mniej przypadków łamania prawa. Jest większa wolność wypowiedzi. Kampania wyborcza jest uczciwsza. Ale to różnica w skali w ramach tego samego złego systemu. (...)

Cała rozmowa: se.pl


bg Image