arukowicz.png

W Polsce, w PZH całodobowo dyżurują specjaliści, którzy potwierdzą lub wykluczą, co więcej już się to działo, czy wirus jest czy nie - podkreślił Minister Zdrowia Bartosz Arłukowicz, w rozmowie z Moniką Olejnik.

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest minister zdrowia Bartosz Arłukowicz, wita Monika Olejnik, dzień dobry. Panie ministrze, co się dzieje z dyrektorami szpitali, w których lekarze na dyżurze, czy też pielęgniarki odmawiają przyjęcia pacjentów, małych pacjentów, taki mieliśmy ostatni przykład.

Bartosz Arłukowicz: Sprawdzamy każdą taką sytuację. Wysyłamy wtedy taką dosyć bardzo dokładną kontrolę, standardową kontrolę, składającą się z kontroli płatnika, konsultanta krajowego, wojewódzkiego. Ale proszę pamiętać o tym, że każdy szpital w Polsce, każdy szpital w Polsce ma swojego właściciela. Właścicielami szpitali w Polsce, czyli tych, którzy odpowiadają za ich funkcjonowanie, w zdecydowanej większości są marszałkowie i starostowie powiatowi. To są samorządowcy, którzy prowadzą swoje szpitale. My sprawujemy nadzór merytoryczny. I w każdym takim przypadku kontrolujemy czy doszło do przekroczenia kompetencji, bądź niedopełnienia kompetencji.

No dobrze, ale z czego to wynika, z tego, że lekarze boją się, że wydadzą dużo pieniędzy i dlatego odmawiają przyjęcia pacjentów, czy są idiotami, z czego to wynika?

Pani redaktor wolno powiedzieć więcej niż mi. I powiem tylko tyle, że spośród 160 tysięcy lekarzy, a tylu lekarzy w Polsce mamy pracujących w systemie, zdecydowana większość to świetni lekarze, którzy oddają całą wiedzę i energię pacjentom, ale w tak dużej grupie znajdują się lekarze, którzy albo lekarzami nie powinni być, albo pomylili zawód. I w tych przypadkach sprawdzamy zawsze merytorycznie, zaś oddajemy te sprawy także do samorządu lekarskiego, którego zadaniem jest rozliczanie tych lekarzy i tu warto przyjrzeć się temu, w jaki sposób samorząd lekarski sam oczyszcza się z takich patologicznych sytuacji.

Pewnie się słabo oczyszcza...

Źle rozumiana solidarność zawodowa zawsze skutkuje w konsekwencji źle dla środowiska. Ja bardzo liczę na to, że ta współpraca będzie dobra i samorząd także będzie wyciągał konsekwencje wobec takich lekarzy.

Jaką mamy diagnostykę wirusa eboli w Polsce?

Mamy Państwowy Zakład Higieny, który przez całą dobę jest gotowy do tego żeby przyjąć próbki do badania w kierunku eboli.

Ale żeby sprawdzić, że to jest wirus eboli to musimy te próbki wysyłać albo do Berlina, albo do Pragi.

To nieprawda, to nieprawda.

To nieprawda?

To nieprawda, całodobowo w Polsce prowadzimy dyżur w PZH, gdzie prof. Wysocki właściwie zapewnił absolutnie całodobową zarówno informację, jak i gotowość do sprawdzania tego czy wirus ebola w Polsce jest, czy go nie ma, czy u danego pacjenta...

A....

Jeśli pani pozwoli to skończę. I w Polsce już mieliśmy kilka przypadków podejrzeń eboli, na szczęście w każdym z tych przypadków wirus został wykluczony w PZH.

„W Polsce nie istnieje możliwość wykonania pełnej diagnostyki w kierunku wirusa ebola w klasie BSL4, natomiast istnieje możliwość przesłania próbki do badania do innych europejskich krajów, ponieważ mamy laboratoria BSL3” - tak wynika z informacji granicznej stacji epidemiologicznej w Warszawie.

Pani redaktor, Państwowy Zakład Higieny, jest to potwierdzone i sprawdzone, potwierdza, bądź wyklucza istnienie wirusa ebola.

Czyli to jest nieprawdziwa informacja BSL4, BSL3.

Znaczy, pani redaktor, potwierdzam informację, która jest prawdziwa. W Polsce, w PZH całodobowo dyżurują specjaliści, którzy potwierdzą lub wykluczą, co więcej już się to działo, czy wirus jest czy nie. Zaś dodatkowe badania wirusa, sposoby jego funkcjonowania, jakości tego wirusa są prowadzone w innych laboratoriach bardzo wysoko specjalistycznych na świecie, m.in. w Niemczech.

Czyli te nasze laboratoria potrafią.

Potrafią i dyżurują całą dobę, podkreślam to bardzo wyraźnie i właściwie kieruję ten przekaz już kolejnym źródłem informacji do wszystkich lekarzy i pacjentów w Polsce, Państwowy Zakład Higieny całodobowo jest gotowy do sprawdzenia, wykluczenia, bądź potwierdzenia wirusa ebola, co już miało miejsce.

Był pan na konferencji na temat wirusa ebola i co wymyślono, jakie szczepionki, czy mamy się bać, mamy się nie bać, czy...

Sytuacja jest poważna i to podkreślali wszyscy ministrowie zdrowia Unii Europejskiej, w tym także komisarz i Światowa Organizacja Zdrowia, która w tym spotkaniu uczestniczyła, przedstawiciele Światowej Organizacji Zdrowia, którzy uczestniczyli w tym spotkaniu. Sytuacja jest poważna, choć Polska nie jest krajem najbardziej narażonym na tego wirusa. Proszę pamiętać, że do Polski nie ma lotów bezpośrednich z tych zagrożonych trzech krajów Afryki. Oczywiście ta sytuacja powagi była bardzo podnoszona i za chwilę opowiem o merytorycznej części tego spotkania, zaś należy na pewno być czujnym, bardzo być w takiej wzmożonej aktywności służb. I to się dzisiaj w Polsce dzieje. Zaś na szczeblu Unii Europejskiej, gdzie spotkaliśmy się z wszystkimi ministrami, z komisarzem do spraw zdrowia z ekspertami ze Światowej Organizacji Zdrowia wszyscy ministrowie właściwie podejmowali decyzje o tym, jakie postępowanie przyjąć. Komisja Europejska zaproponowała trzy opcje takiego postępowania z pacjentami. Pierwsza opcja polegająca na takim screeningu pacjentów wylatujących z tych trzech zagrożonych krajów Afryki, czyli tak naprawdę obserwacji badaniu tych pacjentów, temperatury tych pacjentów, którzy wylatują stamtąd i lecą w inne krańce świata, w tej pierwszej opcji znajduje się także rozwiązanie polegające na tym, że musimy włożyć wszyscy, Europa i świat, wysiłek w to żeby ograniczyć epidemię w Afryce.

Ale panie ministrze, jeżeli taki przypadek zdarzyłby się w Polsce, czy będziemy mieli szczepionki przeciwko eboli?

Jeśli pani pozwoli tylko to skończę, bo to ważne, dlatego że spośród tych trzech opcji, która była kolejnym stopniem zaostrzenia tych warunków, trzynaście krajów zdecydowało o tym, że musimy pozostać przy opcji pierwszej, czyli tym screeningu osób wylatujących. Jedno państwo, Malta, chciała podwyższenia tych standardów na lotniskach. Na dzisiaj decyzja jest taka, propozycja Komisji Europejskiej jest taka, że wzmożemy wysiłki ku temu żeby ograniczyć tą epidemię w Afryce, prowadzimy screening pacjentów wylatujących z Afryki i bardzo dobrze informujemy pacjentów przylatujących z tych krajów zagrożonych do Europy o tym, co mają robić jeśli wystąpią objawy. I taka propozycja została przyjęta przez kraje Unii Europejskiej, ona także w Polsce będzie stosowana.

A szczepionki?

Zaś jeśli pani pyta o szczepionkę, to prace naukowców oczywiście trwają. Jeśli pani mnie zapyta, czy jest dzisiaj skuteczny, efektywny lek na ebolę, odpowiedź brzmi nie. Czy trwają prace laboratoryjne żeby i naukowe żeby taki lek był...

No nie, no są już skuteczne leki, Kanadyjczycy stworzyli taki lek.

To są badania kliniczne pani redaktor, tego nie możemy dzisiaj nazwać skutecznym lekiem, to są propozycje, które dzisiaj są tak naprawdę badane. Proszę pamiętać, że mimo, iż ta epidemia jest bardzo groźna, tych pacjentów jest...

Ale czy leczenie przy pomocy osocza krwi pacjentów zarażonych?

No jak widzimy informacje docierają bardzo pozytywne, one mnie tak cieszą jako lekarza, już jako człowieka, który całe życie gdzieś tam się boryka z ciężkimi chorobami, borykał z ciężkimi chorobami. No, pacjentka z Hiszpanii, no te pierwsze badania pokazują, że możemy chyba zacząć myśleć pozytywnie, Nowy Jork podobnie. Kluczem jest Afryka, tam mamy ponad dziewięć tysięcy zakażonych osób, ponad cztery tysiące zgonów i kluczem jest to żebyśmy ograniczyli epidemię tam. Zresztą mamy też już dobre informacje płynące z samej Afryki. Już mamy wyłączoną jakby z epidemii eboli Nigerię, Senegal także, sytuacja w Senegalu także pokazuje, że ten wirus jest ograniczany, ale kluczem jest ograniczenie tej epidemii tam, dlatego takie wysiłki kładzie Unia Europejska, Komisja i Światowa Organizacja Zdrowia żeby eksperci światowi lecieli do Afryki, tam pomagali tym ludziom, budowali szpitali, które mogą pomóc ludziom w przejściu tego strasznego zakażenia. (...)

Cała rozmowa: radiozet.pl


bg Image