siemoniak_pap.png

Bardzo się dziwię wypowiedziom wielu polityków i komentatorów, którzy zupełnie nie znają sprawy zatrzymania szpiegów działających na rzecz GRU, a czerpią informacje z mediów, albo z powieści szpiegowskich - powiedział w rozmowie z Moniką Olejnik Tomasz Siemoniak.

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest wicepremier, minister obrony Tomasz Siemoniak, wita Monika Olejnik, dzień dobry.

Tomasz Siemoniak: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

W zeszłym tygodniu zatrzymano dwóch szpiegów działających na rzecz GRU, dlaczego opinia publiczna się o tym dowiedziała, panie premierze? Po to żeby Rosjanie wiedzieli, że świetnie działamy?

Opinia publiczna w tej sprawie dowiedziała się z komunikatu prokuratury i to było jednak dość naturalne. Żyjemy w państwie demokratycznym, osoby, które zostały zatrzymane, funkcjonowały w szerokim bardzo otoczeniu, gdyby nagle zniknęły wywołałoby to rozmaite spekulacje. Wydaje się, że tutaj prokuratura postąpiła słusznie dając taki komunikat.

Ale wielu polityków mówi, że takie sprawy powinny być prowadzone konfidencjonalnie.

Bardzo się dziwię wypowiedziom wielu polityków i komentatorów, którzy zupełnie nie znają sprawy, którzy czerpią informacje z mediów, albo z powieści szpiegowskich i potrafią oceniać, że powinien być werbunek, powinna być siatka zatrzymana, albo to nie wtedy, kiedy trzeba to nastąpiło. Wydaje mi się, że ci, którzy tę sprawę znają, na przykład członkowie komisji służb specjalnych, także z opozycji po powzięciu informacji zaczęli też inaczej te kwestie oceniać.

No nie, jeden z członków sejmowej komisji do spraw specjalnych poseł Opioła twierdzi, że ta sprawa wyszła dlatego żeby przykryć sprawę konsula honorowego Rosji, który informatyzuje, m.in., MON.

Pani redaktor zwracam uwagę co mówił poseł Opioła przed komisją, a co mówił po komisji. Po komisji poprosił tylko o to żeby było następne spotkanie komisji w sprawie jego zdaniem infiltracji polskich służb państwowych. W tej sprawie problem polega na tym, ja tak sądzę, że mamy tu przede wszystkim dobrą pracę kontrwywiadu, mądrą pracę prokuratury, tylko to jest zupełnie niemedialne. I nikt nie kliknie na taki tytuł w internecie „dobry kontrwywiad, dobra prokuratura”. I dlatego bardzo wiele sensacji, opinii zupełnie niepotwierdzonych. Dziwię się także wypowiedziom niektórych byłych funkcjonariuszy państwowych, byłego premiera, byłych ministrów, którzy z wielką lekkością oceniają tę sprawę, powtarzają niesprawdzone, medialne informacje i budują na tym tle różne swoje teorie. To po prostu niepoważne.

Wiemy, że jeden z panów jest podpułkownikiem, pracował w departamencie wychowania, czyli zajmował się orkiestrami dętymi, przyznawaniem - nie wiem - zajmował się sprawami kulturalnymi... czym jeszcze?

Jedyną instytucją, która może oceniać tę sprawę w tej chwili jest prokuratura i sąd. Prokuratura zdecydowała o zatrzymaniu, a sąd zdecydował o aresztowaniu, to znaczy, że dowody, materiały przedstawione przez służby są dostateczne do tego. Natomiast poczekajmy spokojnie, nie wydawajmy wyroków zbyt szybko, tak jak mówiłem przed chwilą.

No tak, ale sprawa jest już tak jawna, że mamy w gazetach zdjęcia i podpułkownika i szpiega, prawnika, który działał na rzecz GRU, mamy zdjęcia podpułkownika podczas różnych uroczystości.

Tak jak mówiłem wcześniej zatrzymano i potem aresztowano osoby dość szeroko znane, funkcjonujące w obiegu publicznym i dość łatwo było dziennikarzom dotrzeć do różnych informacji o nich. To jest dość naturalne. Żyjemy w świecie mediów, w świecie internetu, dziesięciu minut z wyszukiwarką wystarczy żeby właściwie wiedzieć o każdym wszystko.

A jaki to jest sygnał dla Rosji, zatrzymanie dwóch szpiegów.

Na pewno jest to sygnał, który mówi o tym - mamy służby kontrwywiadowcze, które dobrze pracują i robią swoją robotę.

A jak pan się poczuł, co pan pomyślał, kiedy pan się dowiedział, że w pana ministerstwie działa szpieg?

Na pewno jest to przykra sytuacja, bo dotyczy oficera, który składał przysięgę, więc były to niemiłe myśli pod adresem tej osoby, ale potem przede wszystkim skupiliśmy się na tym żeby kontrwywiad doprowadził sprawę do finału, do prokuratury i żeby tę sprawę przeciąć.

A jak pan, panie ministrze, odpowie na zarzuty  „Gazety Polskiej”, która twierdzi, że konsul honorowy Rosji cały czas, pomimo tego, że ma cofnięty certyfikat bezpieczeństwa wdraża systemy elektroniczne w obiegu dokumentów w rządowym centrum bezpieczeństwa, a rok temu „Unizeto”, to jest jego firma, poinformowała oficjalnie, że wspólnie z Wojskową Akademią Techniczną budują mobilne urządzenia do ochrony informacji niejawnych.

Wszystkie sprawy związane z tą kwestią wymagają wyjaśnienia skoro w przestrzeni publicznej ten temat się pojawił. Oczywiście już to też padło wielokrotnie, kiedy ta firma uzyskała certyfikat i kiedy straciła, straciła go w roku 2009 i kiedy właściciel tej firmy został powołany na konsula honorowego, w 2006. Ja poprosiłem o wyjaśnienie wszystkich kwestii związanych styku tej firmy z różnymi instytucjami Ministerstwa Obrony Narodowej, jest mowa o Wojskowej Akademii Technicznej, to jest uczelnia, która prowadzi setki, jeśli nie tysiące projektów, wyjaśnimy. Jeśli gdziekolwiek jest jakaś nieprawidłowość związana z tą firmą na pewno tej sprawy tak nie zostawię.

No tak, ale czy właśnie osoba, która ma cofnięty certyfikat bezpieczeństwa powinna się zajmować, mieć relacje z WAT?

Myślę, że bardzo wiele firm nie ma certyfikatów i kontaktuje się...

Ale tu jest wyjątkowa sytuacja, bo cofnięto certyfikat, czyli z jakiś powodów, tak?

No tak, ale jeżeli mamy do czynienia z projektem, nie wiem, nie znam tej sprawy, nie chcę tutaj spekulować, ale jeśli mamy do czynienia z projektami, w których nie potrzeba takich certyfikatów, no to mamy zamówienia publiczne, mamy rynek. Mówię, w tej sprawie szczegółów nie znam, wyjaśnimy, opinię publiczną poinformujemy. Tutaj nie powinno być jakiś cieni.

A czy osoba, z którą się kontaktowali zarówno prawnik, jak i podpułkownik została zdekonspirowana, czy ta osoba zostanie wyrzucona z Polski?

Nie chcę się w tej sprawie wypowiadać. Tutaj właściwe jest Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które z takich spraw wyciąga wnioski, na pewno tę sytuację analizuje.

Panie ministrze, podobno bardzo dużo dronów pojawia się nad obiektami wojskowymi, w jaki sposób MON walczy z nimi, podobno są to drobny wielkości, pieprzniczki, o, czy młynka do kawy.

Zastanawiałem się dlaczego nie solniczki akurat, bo też tę wiadomość zauważyłem, no, nie wiem czemu, może dlatego, że długo mamy lato i długo trwa sezon ogórkowy, to takie informacje się pojawiają. Nie, nie potwierdzam tego.

Czyli jest to nieprawdziwa informacja, że jest, że małe drony fruwają nad obiektami wojskowymi?

No jest to nieprawda.

A gdyby fruwały, to w jaki sposób można je zwalczać? Latały...

Nie chciałbym tego rodzaju spraw sprowadzać do jakiś żartów, bo oczywiście technika na świecie idzie bardzo szybko i jeśli chodzi o różne bezzałogowe systemy także, natomiast jesteśmy przygotowani na takie zagrożenia i tutaj nie ma mowy o takich faktach. Gdyby miały miejsce potrafimy sobie z tym poradzić.

Stwierdził pan, że na Powązkach Wojskowych nie powinni być chowani generałowie komunistyczni, wydał pan takie zarządzenie, Leszek Miller pyta się a gdzie zostanie pochowany gen. Hermaszewski, chociaż mu życzę oczywiście długich lat życia.

Bardzo się dziwię tej histerii, która zapanowała w SLD po tej decyzji, decyzji, której intencją było uspokojenie sytuacji, żeby każdy pogrzeb na Powązkach nie budził wielkich emocji. Więc ten atak, wydaje mi się to bardzo niestosowne, też używanie nazwisk żyjących osób do tego ataku. Uważam, że ta decyzja jest słuszna, uważam, że komunistyczni generałowie nie zasługują na pochówek na Powązkach, jeśli chce tutaj Leszek Miller, czy ktokolwiek inny z SLD, bo tutaj ci młodsi politycy SLD się bardzo ożywili w tej kwestii, grzebać w życiorysach to na pewno tę walkę przegrają. Powązki nie mogą się należeć jako automat, Powązki są dla bohaterów i nie powinno być tak, że należą się - sięgam tutaj też bez nazwiska po taki przykład, dziesiątki lat generał, politruk wojsk, członek Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego w tej chwili ma dwanaście i pół tysiąca złotych emerytury i jeszcze politycy SLD domagają się dla niego Powązek. No naprawdę bez przesady. No, nie dajmy sobie wejść na głowę w tych sprawach, nie dajmy sobie wmówić, że PRL i komunistyczni generałowie to są generałowie wolnej Polski.

Ale co z gen. Hermaszewskim, panie ministrze, nie odpowiedział mi pan na pytanie.

I nie odpowiem na to pytanie, bo cenię gen. Hermaszewskiego, miałem okazję kilka razy z nim rozmawiać i naprawdę nie nakłoni mnie nawet pani redaktor do rozmowy o pogrzebie kogokolwiek, kto żyje.

Ale rozumiem, że Powązki są nie dla generałów, tak, komunistycznych? Pan zdania nie zmienia?

Tak, tak, zdania nie zmienię.

A dla pułkowników?

Dotyczy to generałów i tylko i wyłącznie generałów, generałów, którzy zostali powołani przed 89 r., ściśle mówiąc tam jest taki zapis, który mówi, że należą się generałom powołanym przez prezydenta Rzeczypospolitej.

A gen. Kiszczak, który był przy Okrągłym Stole, nie zasługuje na Powązki?

Ale czy naprawdę wszyscy muszą leżeć na Powązkach? Wydaje mi się, że nie powinno się z tego takiej kategorii jakiejś tworzyć, że jest to główne kryterium oceny kogoś. Sądzę, że moja główna intencja w tym przypadku była taka żeby nie było emocji, buczenia, dyskusji, ja sądzę zresztą, że sami - jeśli można tak powiedzieć - zainteresowani tutaj milczą w tej dyskusji, są trochę instrumentalnie używani. Proszę zobaczyć na sytuację, proszę zwrócić uwagę na sytuację w Koszalinie ze stalinowskim prokuratorem. Przecież gdyby nie bardzo niestosowne zwrócenie się Związku Żołnierzy i rodziny o asystę honorową nikt by się tym specjalnie nie zainteresował. Więc wydaje mi się, że budowanie afery wokół każdego pogrzebu, przenicowanie przy tej okazji życiorysu to jest ostatnia rzecz, na jaką mają ochotę właśnie funkcjonariusze, czy generałowie zerwani z PRL.

Janusz Palikot „Apeluję do Siemoniaka, by wycofał się z tego głupiego rozporządzenia. To jest skandaliczna decyzja, to jest otwarcie puszki Pandory, którą prędzej czy później prawica będzie wykorzystywała do dzielenia państwa. Apeluję do Siemoniaka aby wycofał się”.

Bardzo się dziwię Januszowi Palikotowi, że staje po stronie komunistycznych generałów, konspirował już w liceum i myślę, że był to wyraz jego sprzeciwu właśnie przeciwko komunistycznym generałom także, którzy w latach osiemdziesiątych odegrali bardzo złą rolę obejmując ministerstwa, urzędy. Wtedy, w stanie wojennym i po stanie wojennym, to wojsko dla wielu ludzi, także jak mam nadzieję dla Janusza Palikota i dla mnie licealisty i studenta stało się symbolem takiego bardzo ponurego i gorszącego końca komunizmu, więc dziwię się, znaczy Leszkowi Millerowi się nie dziwię i jakby rozumiem jego intencje, to przecież jego koledzy, z którymi pracował, natomiast Januszowi Palikotowi bardzo się dziwię, bo to nie jest sprawa, którą można sprowadzić do takich potyczek medialnych, jeden mówi to, drugi tamto, powiemy coś efektownego, to są sprawy poważne, dotykające naszej historii.

No tak, ale nie powiedział pan nie, kiedy był chowany gen. Jaruzelski na Powązkach.

Nie został pochowany na tej części wojskowej, to było przedmiotem decyzji prezydent miasta i tutaj mimo wszystko widzę różnicę między gen. Jaruzelskim, pierwszym prezydentem, można to różnie oceniać, ale taki jest fakt, pierwszym prezydentem już po przełomie, a dziesiątkami ponurych, komunistycznych kacyków, którzy naprawdę powinni być zadowoleni z tego, że mogą w ciszy i w spokoju w wolnej Rzeczpospolitej żyć.

Ale może sprawiedliwością dziejową byłoby to, żeby nie zarabiali dwunastu tysięcy miesięcznie, żeby nie dostawali takiej wielkiej emerytury, panie premierze.

To Platforma Obywatelska podjęła taką inicjatywę kilka lat temu żeby przynajmniej członkowie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego nie mieli tak wysokich emerytur, ale niestety nadrzędność praw nabytych oraz możliwość uzyskania renty, jeżeli ma się obniżoną emeryturę, sprawiła, że ta najwyższa, te najwyższe świadczenie emerytalne, sprawdziłem to, ono dotyczy członka WRON, no to jest właśnie dwanaście i pół tysiąca złotych.

Czy odpowie pan na pytanie, czy kontrwywiad odpowie na pytanie sejmowej komisji ds. służb specjalnych, jak duża jest infiltracja polskiego wojska i w ogóle Polski przez służby rosyjskie?

Piątkowe posiedzenie komisji służb specjalnych, wbrew niektórym przypuszczeniom złośliwym, pokazało, że szefowie ABW i SKW odpowiedzieli na wszystkie pytania posłów. I zawsze starają się odpowiadać na wszystkie pytania posłów w ramach tego, co mogą powiedzieć, nie mogą materiałów operacyjnych, także ministrowi nie mogą tych materiałów operacyjnych pokazywać i przekazywać. Więc jeżeli takie jest życzenie komisji, będą o tym mówili. I na pewno jest tak, że przez te wszystkie lata, także teraz służby kontrwywiadowcze intensywnie u nas pracują. Dzisiaj się mówi o tym więcej, bo zatrzymano i też sprawa Ukraina, kryzys, ale to jest jakby codzienna rutyna i także przed kryzysem ukraińskim, służby działały.

Antoni Macierewicz twierdzi, że jest wielu szpiegów w Polsce, a niestety służby działają źle, nasze służby wywiadowcze.

No to taka ocena, każdy ma prawo oceniać to różnie. Ja pracując ze służbami od trzech lat, mając tutaj wiedzę o różnych sprawach zgodnie z prawem, uważam, że służby pracują dobrze, a ta ostatnia sprawa pokazała, że bardzo dobrze, że to działanie było bardzo przemyślane i dobrze przygotowane i dobrze świadczy o polskich służbach. Ja mogę, bo to takie słowo na słowo z posłem Macierewiczem, ale chcę powiedzieć, że nasze służby mają też wysoką ocenę w NATO i wywiadowcze i kontrwywiadowcze, są w tej rodzinie euroatlantyckiej na pewno w tej czołówce i to jest też taki i wyraz zaufania, ale też i ocena jakości pracy.

A dlaczego nasz kontrwywiad współpracuje z FSB?

Cechą służb specjalnych jest, że - nie chcę tutaj do tej konkretnej informacji się odnosić, bo one w naszych warunkach nie są jawne - natomiast dla mnie nie ma niczego dziwnego, że wywiad, kontrwywiad, policja współpracują z różnymi osobami, instytucjami, z którymi byśmy nie jeździli na wakacje, i z którymi byśmy nie chcieli się umawiać na obiad, to jest normalne. Ten świat wygląda trochę inaczej dla służb i mówię, tutaj nie należy z tego, że z kimkolwiek one współpracują, bądź nie, czynić jakiegoś zarzutu.

Prokurator generalny mówi, że zostali przesłuchani kontrolerzy rosyjscy i katastrofa wydarzyła się z tego powodu, że lotnisko nie zostało zamknięte, co może zrobić Polska w tej sprawie? Co może zrobić rząd?

Rząd sprawą się zajmował, jeśli już chodzi o samo ustalenie przyczyn katastrofy w sposób formalny, to znaczy powołano komisję, przewodniczył jej minister Jerzy Miller i ta komisja sporządziła raport. Teraz pracuje nad kwestią prokuratura. Jest tutaj to śledztwo intensywnie prowadzone. Zlecono wiele opinii biegłym, które mają wyjaśnić różne aspekty tej sprawy. (...)

Cała rozmowa: radiozet.pl

foto: pap


bg Image