crop-7PMK7t1qiiEy62R_180x130-0.png

Rząd nie zgodzi się na dodatkowe koszty polityki klimatycznej UE. Podobne stanowisko prezentują pozostałe państwa Grupy Wysehradzkiej, żeby te cele nie był aż tak ambitne - mówi wiceminister spraw zagranicznych Rafał Trzaskowski.

Na dni 23 i 24 października zaplanowano w Brukseli szczyt UE, który ma uzgodnić nowy cel redukcji emisji CO2 w Unii Europejskiej po 2020 r. Komisja Europejska zaproponowała na początku roku cel redukcji do 2030 r. emisji CO2 o 40 proc. Na to rozwiązanie nie chce zgodzić się wiele krajów tzw. „Nowej Unii” m.in. Polska, Czechy, Węgry, Bułgaria i Rumunia.

Niedługo nastąpi moment prawdy

– Mamy 10 dni ciężkiej pracy. Jestem w kontakcie telefonicznym przez cały czas, spotykamy się z partnerami, którzy mają podejmować najważniejsze decyzje – mówił wiceminister spraw zagranicznych Rafał Trzaskowski w programie „Polityka przy kawie”.

Rozmowy ws. paktu klimatycznego mają być też prowadzone na najbliższym szczycie Unia Europejska-Azja. – W czwartek jedziemy na szczyt, na którym pani premier będzie się spotykać z wieloma partnerami i rozmawiać o tym, czy taki kompromis da się wypracować – dodał wiceminister na antenie TVP 1. Rafał Trzaskowski nie wykluczył też porażki negocjacji. – Jeżeli nie, to w przyszłym tygodniu damy naszym partnerom sygnał, że nie powinno znaleźć się to w agendzie szczytu. To będzie moment prawdy – dodał.

Unia podzielona ws. energii

– To jest tak skomplikowana rzecz, która dotyczy tak wiele aspektów np. odnawialnej energii, cen węgla, kwestii dotyczących elektrooszczędności. Jego zdaniem państwa UE w tych kwestiach mają odmienne stanowiska. – Nasza część Europy, Grupa Wyszehradzka, Bułgaria i Rumunia, prezentuje jednolite stanowisko, żeby te cele nie był aż tak ambitne. Tego chcą państwa „starej” Unii Europejskiej. Te podziały się już kończą, ale jeśli chodzi o kwestie energetyczne, funkcjonują dalej – dodał. Zdaniem wiceministra spraw zagranicznych państwa „starej” Unii są bogate i stać je za to, aby śrubować standardy.

Społeczeństwo na dorobku

– Nasza sytuacja jest inna. Jesteśmy na dorobku, na innym etapie rozwoju gospodarczego. W Niemczech nie powiększy się liczba samochodów razy trzy, a u nas tak może się stać – przekonywał w programie „Polityka przy kawie”. – Nasza gospodarka jest w 90 proc. oparta na węglu. Żadna gospodarka w UE, a nawet na świecie, nie jest tak zależna od węgla. Następni są Czesi – 60 proc. – podkreślił.

– Powtarzamy naszym partnerom, żeby się zastanowili, zanim zaczną śrubować standardy, bo to nie jest dla nikogo dobre rozwiązanie – dodał.

Twarde stanowisko Ewy Kopacz

Podczas swojego exposé w Sejmie premier Ewa Kopacz zadeklarowała, że rząd nie zgodzi się na dodatkowe koszty polityki klimatycznej UE, w tym na podwyżki cen energii. Podkreślała, że najnowsze propozycje dla polskiego węgla pozwolą zyskać czas na podniesienie konkurencyjności tej branży. Szefowa rządu wielokrotnie później zapewniała, że Polska twardo będzie prezentować swe stanowisko w kwestii redukcji emisji CO2 w UE i nie wykluczyła weta.

Źródło: tvp.info


bg Image