crop-748BtZV1s7WsJH4_180x130-0.png

Powinniśmy prowadzić pragmatyczną, ale konsekwentną politykę w stosunku do Moskwy. Z jednej strony konsekwentne sankcje. Z drugiej strony nie możemy zamknąć kanału komunikacji z Rosją - mówi minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna.

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna, witam Monika Olejnik, dzień dobry.

Grzegorz Schetyna: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu, kłaniam się.

Kiedy mówię minister spraw zagranicznych jest pan zaskoczony, kiedy budzi pan się rano myśli pan sobie tak, rzeczywiście jestem ministrem spraw zagranicznych.

Zaczynam się przyzwyczajać, bo to już stan, który trwa parę tygodni, więc ciekawe.

Co by pan odpowiedział ministrowi pracy, brytyjskiemu, który chce ograniczenia liczby osób przyjeżdżających do Wielkiej Brytanii i to ma być warunkiem tego żeby Wielka Brytania została w Unii Europejskiej.

Całe szczęście to nie minister pracy Wielkiej Brytanii zabiera głos w tej sprawie.

Ja wiem, ale jest pan ministrem spraw zagranicznych i to dotyczy...

... a „Daily Telegraph”, to jest, jesteśmy zakładnikami, czy media brytyjskie starają się stworzyć taką atmosferę, to jest któraś z kolei wrzutka, która ma mówić o takiej wyjątkowej sytuacji i pozycji Wielkiej Brytanii. Wcześniej była przecież kwestia zasiłków dla dzieci także polskich, które urodziły się w Wielkiej Brytanii, a nie mieszkają tam, nie wychowują się. To jest wszystko tworzenie atmosfery przed referendum, które ma być w przyszłym roku, odnośnie przyszłości Wielkiej Brytanii, jej przyszłości w Unii Europejskiej. Nie przywiązywałbym do tego wagi, będziemy otrzymywali takie informacje, do których się nikt nie przyznaje, nie ma jej autora, ważne jest dla mnie, że...

No nie, no jest autor, autorem jest minister pracy.

Tak, ale bez żadnego konkretu, proszę mi wierzyć, bo sprawdzałem tę sprawę, Komisja Europejska bardzo jednoznacznie przecięła tę sprawę. Transfer, przepływ osób jest czymś absolutnie kluczowym dla wolności i fundamentem Unii Europejskiej.

Czyli jest niemożliwe, żeby jeden kraj sobie wyznaczył limity.

Nie, nie ma takiej możliwości i tak nie będzie.

A co by pan powiedział ministrowi Ławrowowi, który w jego resorcie, na stronach ministerstwa spraw zagranicznych jest komentarz dotyczący polskich, rosyjskich pomników, które są w Polsce i to, że chcemy je usunąć „odnotowujemy to jako akt wandalizmu wymierzony w pomniki wojsk sowieckich, które wyzwoliły ten kraj”, czyli nasz kraj.

To jest stara sprawa, która wraca, ten wpis jest też już archiwalny, natomiast my bardzo wyraźnie mówimy, że te wszystkie kwestie o wszystkich kwestiach pomników decyduje państwo tam, gdzie je chroni, a w lokalnych układach samorząd lokalny. I to jest zawsze decyzja samorządu lokalnego, w tym wypadku, o którym pani mówi rady Warszawy.

A ja mówię w tym wypadku akurat o władzach Szczecina, które też nie zgadzają się na blokadę usunięcia sowieckich pomników.

Mówię o tak zwanych „śpiących żołnierzach”, o tym pomniku na Pradze, bo myślałem, że to pani opisuje i tak powinno być. Uważam, że tutaj niech samorząd podejmuje te decyzje zgodnie z wolą mieszkańców.

A według pana, ministra spraw zagranicznych, sowieckie pomniki powinny być, czy nie.

Ja uważam, że tak jak powiedziałem, to decyzja samorządu. Jeśli chodzi o cmentarze to one są w domenie państwowej ochrony i tak powinno być. Jeżeli chodzi o upamiętnienie czynów dokonywanych przez armię czerwoną to decyzja samorządu, rozumiem decyzje, które są podejmowane i te pomniki są usuwane. Tak jak powiedziałem to jest demokracja i to jest decyzja miejska, miast poszczególnych.

Czy Polska jest w stanie przekonać naszych niektórych sąsiadów do tego żeby byli razem z nami w sprawie sankcji nałożonych na Rosję, bo i Czechy są przeciwne i Słowacja jest przeciwna i Węgry są przeciwne.

To kwestia Grupy Wyszehradzkiej, nie powiedziałbym, nie nazwałbym tego, że są przeciwne, to są różnice jeśli chodzi o inne kwestie, nie tylko dotyczące sankcji, bo sankcje wpływają na pewne, konsekwencją sankcji są pewne rzeczy, także jeśli dotyczące polityki energetycznej i to jest związek, który trzeba brać pod uwagę, także w wypadku Słowacji i Węgier, to o czym mówi pani redaktor. Jeśli chodzi o sankcje, one muszą być i one muszą być solidarnie podejmowane przez wszystkie kraje Unii Europejskiej.

No właśnie, ale nie są solidarni, ani Czesi, ani Słowacji, ani Węgrzy.

Całe szczęście generalnie wszystkie kraje Unii Europejskiej co do tego się zgadzają. Trzeba tę wolę wzmacniać, powiedzieć, że Rosja zmieni swoją decyzję i zacznie być, zacznie współpracować w kwestii Ukrainy, zacznie zachowywać się, podejmie zachowania dyplomatyczne wtedy, kiedy będziemy konsekwentni jeśli chodzi o te sankcje. Wydaje mi się, że jesteśmy na dobrej drodze. I nasi przyjaciele ze Słowacji i Węgier powinni to rozumieć.

Minister Sikorski, pana poprzednik, był postrzegany przez Rosję jako jastrząb, a pan jako...

Jako... nie wiem, trzeba zapytać ministra Ławrowa. Ja uważam, że powinniśmy prowadzić pragmatyczną, ale konsekwentną politykę w stosunku do Moskwy. Z jednej strony sankcje oczywiście, bardzo konsekwentnie i wspierać ten wspólny głos wszystkich krajów europejskich. Z drugiej strony to nie może być tak, że my będziemy zamykać kanały komunikacji z Rosją, nie. Powinniśmy je utrzymywać otwarte, ale jednocześnie bardzo wyraźnie mówić, że Rosja musi zmienić swoje postępowanie w stosunku do Ukrainy żeby można było przejść do etapu otwierania rozmów z nimi. I zdają sobie z tego sprawę. Te sankcje zaczynają naprawdę być dotkliwe i one przyniosą efekt, to kwestia wydaje mi się, że tygodni, najbliższych tygodni.

A czy pana kanał komunikacji z ministrem Ławrowem jest otwarty?

Na razie pracuję, pierwszą wizytę zależało mi na tym żeby złożyć w Paryżu i w Berlinie żeby podkreślić, jak ważny jest Trójkąt Weimarski dla Polski, dla wpływu na politykę europejską, to był pierwsza symboliczna wizyta, ale oczywiście tych rzeczy polsko-rosyjskich, także jeśli chodzi o konsultacje na poziomie ministrów spraw zagranicznych, one się będą odbywać.

Tak, ale czy jest w przyszłości w pana kalendarzu wizyta w Moskwie, czy też wizyta ministra Ławrowa w Warszawie.

Zobaczymy, na razie na poziomie wiceministrów rozpoczniemy konsultacje i będziemy mieć, będziemy mieli wiedzę, jakie będą następne kroki. Tutaj trzeba być bardzo starannym jeśli chodzi o polityczne decyzje, bo to wszystko ma swój polityczny rozmiar.

No tak, bo Rosja nas traktuje no tak lekceważąco, bym powiedziała.

Powiedziałbym tak, Polska zna i wie jaką politykę wschodnią prowadzić. To, że mamy wpływ na kraje Trójkąta Weimarskiego, na wszystkie, na całą politykę wschodnią Unii Europejskiej to jest nasza zasługa, poprzedniego ministra spraw zagranicznych.

No, jak były ważne rozmowy to ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego nie było przy stole.

Tak, ale ta decyzja też została podjęta w Normandii i ona była kierunkową decyzją żeby rozpocząć te rozmowy.

Nie, żeby nie drażnić Rosjan, żeby nie siedziała Polska.

Ale ten wymiar, tych rozmów normandzkich, jak je nazywamy w ministerstwie spraw zagranicznych, one się wyczerpały, teraz potrzebny jest nowy etap rozmów, czy wsparcia dla rozpoczęcia rozmów, czy kontynuowania rozmów ukraińsko-rosyjskich. Uważam, że powinny się odbywać z polskim udziałem.

Co jest ważniejsze bezpieczeństwo Polski, czy bezpieczeństwo Ukrainy?

Bezpieczeństwo Europy jest najważniejsze, bo w tym mieści się i bezpieczeństwo Polski i bezpieczeństwo Ukrainy. Nie ma bezpiecznej Europy bez bezpiecznej granicy rosyjsko-ukraińskiej.

Tak, ale Holandię mniej obchodzi Ukraina niż Polska.

Dlatego to, że angażujemy, akurat dobrze pani redaktor powiedziała, Holendrów w ten fundusz stabilizacyjny, w modernizację armii ukraińskiej, to jest bardzo ważne żeby całą Europę, też tą zachodnią, tę starą Europę zainteresować sprawą Europy wschodniej, problemem Ukrainy. Tylko wtedy polityka europejska będzie skuteczna i tylko wtedy Polska będzie naprawdę bezpieczna, robimy to.

Ale powinna Polska machać szabelką, powinna pokazywać, że oto...

Nie, nie machamy szabelką, to nie jest ten czas. Te czasy, nawet jeżeli pewne rzeczy muszą, czy są spektakularne, bo muszą takie być, to polska polityka zagraniczna będzie bardzo racjonalna i konsekwentna. Ona musi mieć wytyczony dobry, trwały kurs i go spokojnie realizować. I tak jest.

Trzy lata temu, kiedy pan nie był ministrem spraw zagranicznych powiedział pan, że rząd Donalda Tuska jest bezradny i bezsilny w sprawie ściągnięcia wraku Tupolewa do Polski, powiedział pan to w Radio ZET.

Nie, powiedziałem, że...

Tak, tak, powiedział pan to, co właśnie powtórzyłam przed chwilą.

No to powiedzieliśmy, mówiłem to co było wtedy oczywiste, teraz jest też oczywistością - nie możemy odzyskać wraku. Zbliża się piąta rocznica katastrofy smoleńskiej i to jest pewnego rodzaju symbol.

Ale czy to jest symbol, wtedy pan powiedział, że to jest bezradność i bezsilność rządu.

No tak, ale nie atakując rządu.

No jak to nie, jeżeli się mówi, że rząd jest bezradny i bezsilny, to...

Ale jak można to zrobić, mówiliśmy o tym, że wszyscy chcemy żeby ten wrak wrócił, że to jest symbol, ale nie możemy tego zrobić. (...)

Cała rozmowa: radiozet.pl


bg Image