crop-26f4t3PhG64OutU_180x130-0.png

Mamy dobry pomysł i wstępnie zdiagnozowane źródła sfinansowania takiej pomocy - mówi Cezary Grabarczyk, minister sprawiedliwości.

"+DGP+: Fotel ministra sprawiedliwości, jak pokazuje historia polskich rządów, to najgorętsze krzesło w każdym gabinecie. Czy ma pan pewność, że przetrwa do końca kadencji?

Cezary Grabarczyk: Będę tak długo, jak długo będę potrzebny premier Ewie Kopacz. To ważny resort. W szczególności dzisiaj, gdy zostały zaprogramowane określone zmiany wprowadzające rewolucję w postępowaniu karnym. Postawiłem sobie za cel doprowadzić ten proces do dobrego końca.

Ale gdy się słuchało pani premier, można było odnieść wrażenie, że nie poświęciła za dużo miejsca pana resortowi w exposé.

Wystarczająco dużo. Uważam, że stworzenie nowego systemu bezpłatnej pomocy prawnej dla Polaków to poważne zadanie. On ma być adresowany do ludzi ubogich, tych mniej zaradnych, którzy cierpią niedostatek. To idea, która zmierza do wyrównania szans życiowych tej grupy osób. To poważne zadanie, bo prawie każdy rząd deklarował stworzenie takiego systemu, ale żadnemu się to nie udało. Dzisiaj mamy dobry pomysł i wstępnie zdiagnozowane źródła sfinansowania takiej pomocy. Będziemy chcieli podjąć w tej sprawie współpracę z samorządami, ponieważ to one najlepiej wiedzą, do kogo taką pomoc adresować. Konsultacje w tej sprawie zaczniemy zaraz po wyborach, gdy ukonstytuują się nowe władze samorządowe.

Czy składając przysięgę podczas zaprzysiężenia rządu, zakończył ją pan inwokacją: tak mi dopomóż Bóg?

Od 2001 roku każdą przysięgę składaną w Sejmie i Pałacu Prezydenckim kończyłem taką inwokacją.

Pytamy o to, bo w "Gościu Niedzielnym" ukazał się wywiad z wiceministrem Michałem Królikowskim, w którym jako jedną z przyczyn swojej dymisji wymienił przygotowywanie przez niego zmiany wprowadzającej możliwość dodania takiej inwokacji w ślubowaniu zawodów prawniczych.

To uproszczona wersja. Rozstaliśmy się po rozmowie, której zasadnicza część dotyczyła przyszłości procesu karnego, wprowadzenia zasady kontradyktoryjności i roli prokuratury. Nie ma czego roztrząsać. Każdy minister ma prawo dobierać sobie najbliższych współpracowników.

Nie kwestionujemy tego prawa, ale w porównaniu z innymi resortami ta decyzja nastąpiła bardzo szybko. Pytanie, czy to nie dowód, że PO skręca w lewo? 

Jeszcze raz podkreślam: to był efekt rozmowy, którą prowadziliśmy. I to pan minister skonkludował, że nie widzi możliwości dalszej pracy. Skierowałem więc wniosek o odwołanie. Ale kiedy ono nastąpi, zależy od pani premier. 

Sprawa jest jeszcze nieprzesądzona?

Wniosek czeka na podpis pani premier. A to znaczy, że pan Królikowski jak na wciąż urzędującego wiceministra zachowuje się nielojalnie.

Wiadomo, kto będzie jego następcą?

Decyzje podejmie pani premier.

Następca będzie światopoglądowo kojarzony inaczej niż wiceminister Królikowski? 

Przyznam, że nigdy nie zadawałem pytania swoim pracownikom o ich światopogląd. Bo nie dobieram według takiego klucza osób, które pomagają mi w pracy. Nasza konstytucja mówi, iż władze publiczne zachowują bezstronność w kwestii spraw światopoglądowych, religijnych i filozoficznych i zapewniają swobodę ich wyrażania. Tyle.

Jak pan odpowie na zarzuty, że odwołanie wiceministra Królikowskiego to odsuwanie osób, które nie boją się przyznać do swojego wyznania? 

Takie tezy to histeryczna reakcja osób, które nie potrafią po męsku przyjąć pewnych decyzji. 

Czy większym wyzwaniem od bezpłatnej pomocy prawnej nie jest to, jak zadziała zasada kontradyktoryjności w procesie karnym? Czy prokuratura będzie gotowa na czas? 

Rozmawiałem o tym z prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem. Zdecydowaliśmy się na bliższą współpracę, by ten cel osiągnąć. Musimy szybko wypracować projekt ustawy o prokuraturze, którą przyjmie rząd i, mam nadzieję, że uda się ją wprowadzić w życie przed 1 lipca 2015 r.

Niedawno DGP rozmawiał z prof. Leszkiem Balcerowiczem o prokuraturze. O sprawach, które po latach kończą się umorzeniami. O łamaniu niewinnym ludziom życia. Mówił, że to porażka państwa. Czy Skarb Państwa powinien wreszcie odpowiadać za błędy prokuratorów? Czy śledczy powinni liczyć się z odpowiedzialnością za oczywiście bezzasadne zarzuty i akty oskarżenia? 

Potrzeba w tej kwestii rozwagi. Nie można wszystkich reform wdrażać jednocześnie. Wówczas łatwo o błąd. Teraz zdecydowaliśmy się na proces kontradyktoryjny. Reguły procesu będą czytelne. Każdy prokurator będzie odpowiedzialny za wynik postępowania sądowego. A to także zmusi go do większej odpowiedzialności na etapie postępowania przygotowawczego. Nie będzie trwających latami śledztw, które kończą się niczym.

Zakładam, że zasada ekonomiki procesowej wygra. Proces kontradyktoryjny może wcale nie być tańszy, szybszy i bardziej sprawiedliwy. Tak przynajmniej uważa środowisko prokuratorów. Pan podziela ich obawy?

Nie. Takie założenia legły u podstaw reformy. Przyglądałem się jej z pozycji wicemarszałka Sejmu i zmierzam doprowadzić ją do końca. Do sukcesu. (...)"

Cała rozmowa: "Dziennik Gazeta Prawna" Nr 194 (3835), str.B11


bg Image