crop-8O04cr2Q6P9TP12_180x130-0.png

Musimy w Platformie dbać o konsensus, zwłaszcza w tym trudnym roku potrójnych wyborów. Jest naturalne, że będą miały miejsce próby rozbicia Platformy, naruszenia pluralizmu poglądów, jaki w PO panuje - mówi były minister sprawiedliwości Marek Biernacki.

Fakt: Pański zastępca Michał Królikowski ma być zdymisjonowany. Ta decyzja odbierana jest jako jest element wojny między panem a Cezarym Grabarczykiem oraz znak tego, że Platforma skręca w lewo.

Marek Biernacki: To, że wszyscy wiceministrowie składają dymisje, jest rzeczą naturalną. Ale spodziewałem się, że pan minister Królikowski będzie miał szansę dokończenia prac nad arcyważną nowelizacją kodeksu karnego. Prace nad projektem w Sejmie powinny zakończyć się za miesiąc–półtora. Dlatego spodziewałem się, że będzie mógł dokończyć prace, bo to był jego projekt. I mam nadzieję, że tak się jednak stanie, że zostanie odwołany po zakończeniu prac nad tym kodeksem.

A jeżeli tak się nie stanie?

Byłbym bardzo zdziwiony i uznałbym to za niepoważne. Nie dymisjonuje się wiceministra w czasie prac nad tak ważnym rządowym projektem.

Ale minister Grabarczyk bardzo prędko zapowiadał dymisję wiceministra Królikowskiego i negatywnie oceniał jego poglądy jako te, które mu nie odpowiadają. Czy nie jest tak, że po prostu Platforma skręca w lewo, bo plotkuje się, że następczynią Królikowskiego ma być prof. Monika Płatek, znana z ostrych lewicowych poglądów?

Informacje o tej kandydaturze traktuję w kategoriach plotki i żartu. Przypominam, że pani prof. Płatek bardzo ostro krytykowała ustawę o bestiach. Ustawa ta jest realizowana przez ministerstwo, a znajdzie się w Trybunale Konstytucyjnym. I co – pani prof. Płatek będzie reprezentować ministerstwo w trybunale i jej bronić? To jakiś absurd! Ponadto przypominam, że pani prof. Płatek była jednym z ekspertów Janusza Palikota.

A jeśli jednak zostanie wiceministrem?

Nie wierzę, aby pani premier Kopacz się na to zgodziła. To oznaczałoby, że nie ma kontynuacji między jednym rządem Platformy a drugim. To jest nieracjonalne.

Nieoficjalnie mówi się o cichym wsparciu SLD dla rządu Ewy Kopacz, a politycy Sojuszu nie wykluczają po przyszłorocznych wyborach możliwości koalicji z PO. Czy pańskim zdaniem możliwa będzie taka koalicja?

Elektorat Platformy jest konserwatywno-liberalny. Skręcanie w lewo będzie nie do przyjęcia dla tych wyborców. Myślę, że ludzi Platformy nie interesuje koalicja z SLD. Musimy w Platformie dbać o konsensus, zwłaszcza w tym trudnym roku potrójnych wyborów. Jest naturalne, że będą miały miejsce próby rozbicia Platformy, naruszenia pluralizmu poglądów, jaki w PO panuje.

Kto będzie rozbijał Platformę? Schetynowcy, spółdzielnia?

Rozbijać będą polityczni oponenci z lewa i z prawa. Wewnątrz Platformy musimy się dogadać. Najpierw musimy wygrać wybory samorządowe, potem ewentualnie dyskutować, co dalej.

Nie obawia się pan, że przez ten rok dojdzie w Platformie do tak silnych napięć i walk frakcyjnych, że z tej jedności naprawdę nic nie zostanie?

To czarny scenariusz. Zakładam, że tak nie będzie i że jednak zwycięży logika i rozum, dzięki którym Platforma wygrywała wybory. (...)

Cała rozmowa: fakt.pl


bg Image