crop-R8SI9X1gy6Wx90V_180x130-0.png

"Kończę swoją pracę. To decyzja pani premier" - powiedział Bartłomiej Sienkiewicz w Kontrwywiadzie RMF FM.

Konrad Piasecki: To koniec pana ministerialnej kariery?

Bartłomiej Sienkiewicz: Tak, kończę swoją pracę.

To jest pana decyzja, czy decyzja Ewy Kopacz?

To jest decyzja pani premier. O początku i o końcu pracy decyduje zawsze pracodawca.

Ewa Kopacz powiedziała: panie ministrze, nie widzę pana w swoim rządzie. Pan pokiwał głową i tak się skończyło - pański epizod rządowy.

Powiem więcej - to zrobiliśmy miesiąc temu.

Ustaliliście, że pan nie wchodzi do rządu?

Tak.

Ale miesiąc temu Ewa Kopacz jeszcze nie była premierem.

Ale już miała być premierem...

W momencie, kiedy się okazało, że Ewa Kopacz będzie premierem, ustaliliście, że pan do rządu nie wchodzi.

Tak.

Stracił pan serce i zapał do tej roboty?

Nic nie straciłem. Uważam, że to jest jedna z najwspanialszych rzeczy, jaka mi się zdarzyła w życiu. Nie żałuję ani jednej sekundy spędzonej w tym ministerstwie.

Nawet tych sekund, które pan spędził w restauracji Sowa i Przyjaciele?

Ani tych sekund. Tym bardziej w świetle ostatnich postanowień prokuratury.

Wie pan, kto będzie pana następcą?

Wiem.

Teresa Piotrowska?

Nie mogę się wypowiadać do godziny 10. Zadał pan to pytanie za wcześnie.

Ale rozumiem, że ta osoba była z panem skonsultowana i pan przyklasnął jej nominacji. Czy też tak nie było?

Dokładnie tak było.

Umie pan - 3 miesiące po wybuchu afery podsłuchowej - odpowiedzieć na pytanie, kto i dlaczego nagrał pana i innych polskich polityków?

Czy ja umiem? Tak. Czy mogę powiedzieć? Nie.

A umie pan powiedzieć, na czyje zlecenie działał? Na czym polegała ta intryga?

Tak.

I jest pan w stanie cokolwiek z tego ujawnić?

Nie. System prawy jest dość oczywisty. Jedynym gospodarzem jest prokuratura. Próba zastąpienia prokuratury w tej roli - przez kogokolwiek - będzie miała swoje konsekwencje prawne, więc ja jestem od dawna w pewnej pułapce prawnej. Nie jestem w stanie wyjaśnić tej historii, mimo że wiem o niej dużo, ponieważ prokuratura jest jednym organem państwa, upoważnionym do powiedzenia czegokolwiek w tej sprawie. Ja mogę powiedzieć jedno: podobnie jak w kwestii ostatnich decyzji prokuratury, jestem absolutnie spokojny o finał tego.

Ale absolutnie spokojny o finał, który wykazać ma co? Na czym polega i skąd się bierze pański spokój?

Mój spokój sprowadza się do dwóch rzeczy. Polska jest państwem prawa i ci ludzie, którzy przekroczyli prawo, poniosą konsekwencje. A mój drugi spokój płynie z tego, że ci, którzy wypowiadali się na mój temat w różny sposób, prędzej czy później będą połykali języki.

Wszyscy? Ci, którzy mówili, że pan się dopuścił zamachu na demokratyczne państwo, negocjując z szefem NBP to w jaki sposób nie dopuścić opozycji do władzy, też?

Tak.

A co pan tam robił w takim razie, panie ministrze?

Wie pan co, "Bieługa" to jest dobra wódka. Dobra restauracja ma swoje prawa. Ja jestem trochę człowiekiem biesiadnym, w związku z tym też rozumiem pewne konsekwencje, które ponoszę z tego tytułu, ale...

...a gdyby biesiadni ludzie z Prawa i Sprawiedliwości takie rzeczy ustalali przy "Biełudze" i przy biesiadzie, to też by pan powiedział: "Ludzie biesiadni, normalna sprawa".

Tak, dokładnie tak i powiem panu jeszcze więcej - jestem od samego początku tej całej historii spokojny o jej finał, podobnie jak w paru innych kwestiach, którymi się zajmuje Ministerstwo Spraw Wewnętrznych czy służby podległe ministerstwu.

Panie ministrze, rozumiem, że jest tak, że służby dostarczyły prokuraturze pełne dossier mówiące o tym, kto nagrywał, na czyje zlecenie, co miało się stać z tymi nagraniami i dlaczego one ujrzały światło dzienne.

Proszę się nie spodziewać odpowiedzi przy tym pytaniu.

Nie, spodziewam się, że pan powie, że skoro pan wie, co się działo, to i służby dostarczyły tę informację prokuraturze i prokuratura dzisiaj to wszystko wie.

Proszę się nie spodziewać odpowiedzi przy tym pytaniu. Ja wiem tylko jedno - ja wiem jaka jest prawda i wiem jaki będzie finał ujawnienia tej prawdy. Więcej ode mnie pan nie wyciśnie.

A może pan powiedzieć, gdzie są te scenariusze pisane obcymi alfabetami? Gdzie są te obce służby? Gdzie są te spiski, o których mówił trzy miesiące temu premier?

Nie powiedziałem ani jednego słowa o obcych alfabetach.

Premier powiedział.

Proszę pytać szefa Rady Europejskiej.

No tak, bo już jego nie zapytam. Pan tego nie mówił, wobec czego nie ma osoby, którą można dzisiaj o to zapytać.

Jak pan ładnie poskładał te dwie rzeczy!

A umie pan powiedzieć, dlaczego akurat pan znalazł się na celowniku podsłuchujących?

Tak.

I?

Mogę powiedzieć, w takim sensie, w jakim pozwoli mi prawo. Przez te 1,5 roku naprawdę nadepnąłem na wiele interesów w Polsce. Wykonując swoją funkcję ministra spraw wewnętrznych, zdaję sobie sprawę z tego, że moja lista wrogów gwałtownie urosła i powiem panu jeszcze więcej - jestem z tego dumny. (...)

Cała rozmowa: rmf24.pl


bg Image