crop-0tp3K01zaHO413G_180x130-0.png

Kwestionowanie umowy stowarzyszeniowej jest tylko pretekstem do realizowania ambicji imperialnych Rosji. Żadna z poprawek zaproponowanych przez Rosję nie ma szans na wprowadzenie w życie - mówi europoseł Jacek Saryusz-Wolski.

"+Rzeczpospolita+: Rosja chce wprowadzić liczne zmiany do układu stowarzyszeniowego Ukrainy z Unią. To realne?

Jacek Saryusz-Wolski: Mówimy o przeszło 2600 poprawkach, ale żadna z nich nie ma szans na wprowadzenie w życie. Układ stowarzyszeniowy został zawarty między Ukrainą i Unią Europejska, Rosja nie ma tu nic do powiedzenia. To jest porozumienie, które już zostało podpisane i za chwilę będzie ratyfikowane. Gdybyśmy mieli je od nowa negocjować, cofnęlibyśmy się o lata. Nikt o tym w Brukseli nie myśli.

Postulatów wysuwanych przez Rosję nie da się pogodzić z tym porozumieniem?

Są całkowicie sprzeczne, rujnują ten układ. Kreml domaga się, aby Ukraina dostosowała się do Rosji, a nie do Unii. I to zaczynając od norm technicznych, poprzez regulacje weterynaryjne aż po stawki handlowe.

Po co Rosja to robi?

Kwestionowanie umowy stowarzyszeniowej jest tylko pretekstem do realizowania ambicji imperialnych Rosji. Tu nie chodzi o handel, tylko o kwestionowanie niezawisłości Ukrainy. Wszystkie wiarygodne analizy ekonomiczne pokazują, że Rosja byłaby beneficjentem tej umowy. Dzięki niej Ukraina zacznie się rozwijać bardziej dynamicznie, szybciej, co pociągnie także gospodarkę rosyjską.

Ukraińcy są gotowi ulec presji Rosji?

Absolutnie nie, uważają ten pomysł za księżycowy. I oni, i my jesteśmy zdeterminowani. Zamierzamy ratyfikować układ stowarzyszeniowy tego samego dnia (16września) i w tym samym czasie w Parlamencie Europejskim i Radzie Najwyższej. Pracujemy nad budową telemostu, który pozwoli obu izbom wzajemnie się widzieć. (...)"

Cała rozmowa: "Rzeczpospolita" Nr 211 (9938), str A8.


bg Image