crop-TniURQ023M7lxR6_180x130-0.png

Donald Tusk będzie teraz odgrywał bardzo ważną rolę w Unii Europejskiej, zupełnie inną niż ta, którą odgrywał do tej pory. Platforma jest do tego przygotowana - mówił wicemarszałek Sejmu Cezary Grabarczyk.

"Super Express": - Jak nastroje w Platformie? Entuzjazm w związku z wyborem Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej czy raczej niepokój o przyszłość partii bez niego w roli frontmana?

Cezary Grabarczyk: - Sądzę, że znajdzie pan w Platformie wszelkie odcienie tych emocji.

- Zależy, którą frakcję zapytać?

- Nie ma to nic wspólnego z frakcyjnością. To po prostu zwykłe ludzkie pytanie o przyszłość.

- Jak jest u pana? W jakich barwach widzi pan przyszłość PO?

- Od soboty dostaję wiele SMS-ów od ludzi spoza polityki, z większości których przebija poczucie dumy, że jeden z nas staje się liderem wielkiego europejskiego projektu. I że ten sukces był w dobrym stylu - kandydaturę Donalda Tuska poparto jednogłośnie.

- Rozumiem, że są powody do zadowolenia, ale co z samą Platformą? Do tej pory trudno było sobie tę partię bez Donalda Tuska wyobrazić. Potrafił niemal jednoosobowo wygrywać wam wybory, a teraz ten motor napędowy PO znika.

- Po pierwsze, nie znika z dnia na dzień. Po drugie, mamy, moim zdaniem, dobre prawo wewnętrzne. Statut partii wskazuje pierwszego zastępcę przewodniczącego jako osobę, która przejmuje kompetencje szefa Platformy w sytuacji, kiedy nie może on pełnić swojej funkcji.

- Rozumiem więc, że problem sukcesji jest rozwiązany - przewodniczącą PO zostanie Ewa Kopacz?

- Pani marszałek to bardzo doświadczony polityk i bliski współpracownik premiera. Zasiadała w poprzednim rządzie i sądzę, że to doświadczenie nie jest bez znaczenia.

- Pana zdaniem Ewa Kopacz będzie jedynie tymczasowym rozwiązaniem do czasu rozpisania powszechnych wyborów na przewodniczącego wśród członków PO, jak miało to miejsce w zeszłym roku, kiedy Donald Tusk starł się z Jarosławem Gowinem?

- Kadencja władz PO trwa od dwóch do czterech lat...

- Mamy jednak nową sytuację. Dotychczasowy przewodniczący przechodzi do polityki międzynarodowej.

- Do tego zmierzam - statut nie przewiduje ograniczenia sukcesji pierwszego zastępcy. Nie ma statutowej konieczności, żeby teraz rozpisywać wybory nowych władz.

- A kogo by pan widział w roli nowego premiera?

- Dobrą praktyką ostatnich lat jest to, że przewodniczący największej partii w Sejmie zostaje szefem rządu.

- Czyli jeżeli Ewa Kopacz zostanie szefową partii, z automatu zostanie także premierem?

- Moim zdaniem pani marszałek to naturalny kandydat.

- Ewa Kopacz będzie w stanie z powodzeniem zastąpić przebojowego Donalda Tuska, który, trzeba mu to oddać, potrafił uwieść Polaków jak mało kto?

- Po pierwsze, nie będzie sama. Po drugie, z racji sprawowanej funkcji ma częsty kontakt z mediami. Co prawda występuje w roli marszałka Sejmu, a to zupełnie inne stanowisko niż premiera RP, ale wszystko wskazuje na to, że sobie poradzi.

- Pojawiają się pytania o samodzielność Ewy Kopacz. Czy nie będzie przypadkiem narzędziem Donalda Tuska w kierowaniu PO z tylnego siedzenia?

- Na pewno będzie stuprocentowym, samodzielnym liderem. Nie mam co do tego wątpliwości.

- Liczy pan, że także panu coś się w tym nowym rozdaniu trafi? Podobno miałby pan zastąpić Ewę Kopacz i z wicemarszałka awansować na marszałka Sejmu.

- Polityka jest robotą zespołową. Role w zespole rozdziela się w wyniku wielu rozmów i konsultacji. Nie ma więc powodu, żeby snuć tu jakieś spekulacje na temat objęcia przeze mnie stanowiska marszałka.

- Wiele się mówi też o tym, że tzw. spółdzielnia, czyli środowisko ludzi PO, związanych z panem, ma teraz odgrywać kluczowe role w partii.

- Nigdy nie było czegoś takiego jak spółdzielnia Grabarczyka.

- Czyżby dziennikarze sobie to wymyślili?

- To już pan powiedział.

- Mówi pan o grze zespołowej. Czy w odświeżonej drużynie PO jest miejsce dla Grzegorza Schetyny? Jeśli tak, to w jakiej roli? Ministra?

- Wszelkie decyzje personalne będzie podejmował nowy premier.

- Pana zdaniem miejsce dla Schetyny powinno się znaleźć?

- Już kiedyś tak powiedziałem i to się nie sprawdziło. Nie chcę więc spekulować na ten temat.

- Pojawiają się sugestie, że PO mogłaby zdecydować się na wcześniejsze wybory parlamentarne, które połączono by z wyborami samorządowymi. Dzięki temu mielibyście zagospodarować sukces, jakim jest nominacja premiera na szefa RE. Co pan na to?

- Nie słyszałem takich dyskusji wśród członków Platformy. Pojawiały się one jedynie w ustach komentatorów politycznych i ludzi, którzy nie są w PO. Sytuacja jest taka, że w środę mieliśmy wystąpienie premiera, w którym zapowiedział bardzo precyzyjny plan działania na najbliższy rok.

- Tyle że od środy wszystko wywróciło się do góry nogami.

- Jasne. Jednak zapowiedź wsparcia polskich rodzin, szczególnie tych wielodzietnych, a także wsparcia dla seniorów to zobowiązania, które muszą być teraz przez koalicyjny rząd zrealizowane. Osobiście nie wyobrażam sobie skrócenia kadencji przed uchwaleniem odpowiednich ustaw. (...)

Źródło: se.pl


bg Image