crop-6H9Xp729z8WYG0Z_180x130-0.png

- To najpoważniejszy kryzys bezpieczeństwa w Europie od dekad - tak o sytuacji na Ukrainie mówił w Jedynce Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski.

- Jest takie amerykańskie powiedzenie: jak coś wygląda jak kaczka i kwacze jak kaczka, to jest kaczką - w ten sposób gość "Popołudnia z Jedynką" odpowiedział na pytanie, czy mamy do czynienia z wojną.

Według Radosław Sikorskiego, niewątpliwie można mówić o agresji. - Informację o rosyjskich żołnierzach na terenie Ukrainy mamy już od kilku tygodni, teraz zwiększyła się ich liczba i zwiększyła się liczba ciężkiego sprzętu. Na pewno mamy do czynienia z wtargnięciem od strony Nowoazowska, co jest nową operacją - dodał minister spraw zagranicznych.

Szef MSZ poinformował jednocześnie, że wobec nowej sytuacji na wschodzie i południu Ukrainy stanowisko Polski będzie wypracowywane w najbliższych godzinach. Jak mówił, prezydent, premier oraz szef MON są w stałym kontakcie. - Nie są potrzebne mocne słowa, tylko działania całej społeczności międzynarodowej - powiedział gość Jedynki.

Radosław Sikorski mówił też, że oczekuje od Berlina i Paryża reakcji na zaistniałą sytuację. Już nie tylko Kijów, ale także NATO przekazało informacje o tym, że rosyjscy wojskowi walczą z ukraińską armią. Wysoki przedstawiciel Sojuszu Północnoatlantyckiego powiedział dziennikarzom, że na Ukrainie jest co najmniej tysiąc wojskowych z Rosji.

- Republika Federacji Niemiec wzięła na siebie brzemię rozmów z Federacją Rosyjską i to jej wiarygodność jest w tej chwili stawką w tym, co się dzieje - tłumaczył minister.

Jak podkreślił szef polskiej dyplomacji, podobnie jak rozmowy szefów MSZ Niemiec, Rosji, Francji i Ukrainy w Berlinie, tak i niedawny szczyt w Mińsku z udziałem między innymi prezydentów Rosji i Ukrainy oraz szefowej unijnej dyplomacji zakończył się porażką, "bo zamiast pokoju mamy eskalację wojny". Sikorski mówił też, że w najbliższym czasie powinno dojść do spotkania OBWE. Nie wykluczył nałożenia na Rosję kolejnych sankcji, bo jak mówił doszło do złamania prawa międzynarodowego. - Ale nasze sankcje mają to do siebie, że mogą zadziałać w średnim okresie, a Ukraina woła o pomoc już teraz - podkreślił.

Kryzys ukraiński będzie zapewne jednym z tematów piątkowego, nieformalnego spotkania szefów MSZ Unii Europejskiej w Mediolanie. Radosław Sikorski uważa, że plan działania powinien zgłosić w pierwszej kolejności Berlin i Paryż. - Musimy reagować w sposób stanowczy, ale z rozmysłem, bo grożą nam nieobliczalne konsekwencje - dodał.

W najbliższym czasie Bronisław Komorowski ma się spotkać z prezydentem Niemiec. Planowane jest też wystąpienie prezydenta w Bundestagu. Z kolei w weekend spotkają się przywódcy UE, a w przyszłym tygodniu odbędzie się szczyt NATO. Zdaniem Radosława Sikorskiego, wszystkie te spotkania stwarzają okazję do przedyskutowania i podjęcia decyzji wobec kryzysu na Ukrainie. - Bezpieczeństwo w Europie przed naszymi oczyma się rozsypuje - powiedział.

Jak zaznaczył podczas obrad członków Sojuszu Północnoatlantyckiego "Polska osiągnie większość swoich celów". Nie chciał jednak mówić o szczegółach. Warszawa domaga się między innymi utworzenia w Polsce stałych baz NATO.

Źródło: polskieradio.pl


bg Image